Wydarzenia

Magiera: Nasz cel to zaprezentować się bardzo dobrze

2021-07-14 11:30:00
- Jutro po sześciu latach Śląsk ponownie zagra we Wrocławiu w europejskich pucharach, naszym zadaniem i celem jest, by zaprezentować się bardzo dobrze - mówi Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław, przed rewanżowym meczem z Paide Linnameeskond w I rundzie eliminacji UEFA Conference League.
Jacek Magiera: Z moim zdrowiem wszystko w porządku - tak było i jest teraz, dziękuję za pytania o to. Cieszę się, że mogę wziąć udział w konferencji, poprowadzić trening. Zaznaczę jednak, że moja nieobecność nie miała wpływu na to, jak funkcjonowała drużyna.
 
Od kilku lat razem z Tomkiem Łuczywkiem i Pawłem Kozubem budujemy spójność przekazu. Przygotowywaliśmy się, że kogokolwiek z nas może zabraknąć na treningu, konferencji, czy meczu. Spójność przekazu to podstawa. Oglądałem mecz w telewizji, miałem wideokonferencje po treningach, dział analiz wysyłał mi materiały z treningów i meczów. Byłem na bieżąco, cały czas w kontakcie ze sztabem. Część zawodników pisała, część dzwoniła z pytaniem o moje zdrowie, co było bardzo miłe, że wykazali takie zainteresowanie. 
 
Oglądanie meczu swojego zespołu w telewizji nie jest przyjemne. Nie czuje się atmosfery meczu, jest się daleko od drużyny. W trakcie spotkania nie mieliśmy żadnej wideokonferencji, kontaktowałem się w przerwie z trenerami, oni i tak widzieli cały obraz meczu lepiej z perspektywy ławki.
 
Mecz wyjazdowy przebiegał tak, jak zakładaliśmy. Chcieliśmy zdominować przeciwnika, narzucić swój styl gry, stwarzać sytuacje. Możemy mieć uwagi, że strzeliliśmy tylko dwa gole, bo takie spotkanie powinny zakończyć się wyższym wynikiem dla Śląska. Pracujemy dalej, ostatni mikrocykl poświęciliśmy na to, by drużyna lepiej rozgrywała akcje ofensywne i nad dokładnością. W Parnawie byliśmy dobrze ustawieni, reakcje i asekuracja stały na wysokim poziomie. Wiedząc, że będziemy grali pierwszą rundę tak wcześnie, obraliśmy odpowiednią drogę, by osiągnąć cal, jakim są awanse w kolejnych rundach.
 
Pracujemy dalej, bo wiemy, że jest jeszcze sporo do poprawy i że świeżość będzie coraz większa. Wiedzieliśmy, że spotkanie w Estonii będzie wyglądać właśnie w ten sposób i jestem zadowolony z reakcji zawodników, również tych wprowadzonych z ławki. Mamy doświadczonych piłkarzy, jak chociażby Krzysztof Mączyński i Wojciech Golla, którzy biorą dużą odpowiedzialność na siebie i to zdało egzamin. Jutro po sześciu latach Śląsk ponownie zagra we Wrocławiu w europejskich pucharach, naszym zadaniem i celem jest, by zaprezentować się bardzo dobrze.
 
Erik jest dziś na treningu na stadionie i jest przewidziany do kadry meczowej. Wszyscy zawodnicy są do mojej dyspozycji, choć oczywiście wielu nadrabia zaległości i ma jeszcze indywidualny program treningowy. Część zawodników rozegra mecz w zespole rezerw, by łapać minuty.  Liczymy, że w kolejnych spotkaniach więcej piłkarzy będzie do naszej dyspozycji. Łukasz Bejger zagra dziś 45 minut w rezerwach, potem czeka go trening biegowy. Wcześniej kolano nie pozwoliło mu na normalne treningi, miał zajęcia indywidualne. To będzie jego pierwszy mecz w tym okresie przygotowawczym. Javier Hyjek, Konrad Poprawa, Szymon Krocz, Józef Burta i Damian Gąska również dostaną szansę występu.

 
Przygotowaliśmy plan działań, który ma nas przygotować nie tylko do pierwszej rundy eliminacji, ale i do kolejnej. Dziś mamy poranny trening, dlatego, by potem móc odbyć kolejny, bo mecz z Paide jest jutro dopiero o 21:00. Robimy wszystko, by drużyna była gotowa na jutrzejszy mecz, ale trzeba pracować i kształtować rzeczy, które są do poprawy. Jeśli chodzi o treningi to jest różnie - czasami odbywają się rano, czasami w godzinie meczu. Dziś wychodzimy pierwszy raz na nową murawę na Stadionie Wrocław, a jutro liczymy na doping. Chcemy, by jak najwięcej kibiców przyszło na trybuny i żeby dali nam wsparcie. 
 
Puchary są dla nas bardzo ważne, ale podchodzimy do tego meczu, jak do każdego spotkania. Krok po kroku dążymy do celu, którym jest awans do następnej rundy. Nie będziemy rozważać, na kogo chcielibyśmy trafić, bo to nie ma większego sensu. W czwartek musimy wygrać i tak do tego podchodzimy. Obecnie Śląsk gra na trzech frontach - Europa, Ekstraklasa, a potem Puchar Polski. Chcemy być przygotowani do każdych rozgrywek.
 
Liczymy, że wszyscy będą rywalizować i będą gotowi, bo każdy zawodnik jest potrzebny, od każdego potrzeba tej piłkarskiej jakości. Zrobimy wszystko, by być gotowym w każdym spotkaniu. Potrzeba wsparcia, pracy i wiary, że drużyna może sporo osiągnąć. Szanujemy każdego przeciwnika, z jakim będziemy się mierzyć, ale patrzymy przede wszystkim na siebie. Absolutnie nie traktuję czwartkowego meczu jako sparingu. To poważny mecz w eliminacjach europejskich pucharów, celem jest awans, a potem będziemy pracować nad kolejnymi rundami. To oznacza, że w rewanżu z Paide wyjdzie najlepsza jedenastka, nie będziemy eksperymentować. Będę rozmawiał z trenerami, którzy przez ostatni tydzień byli bliżej drużyny, przyglądać się piłkarzom i podejmiemy decyzję co do składu. Zawodnicy mogą zrobić progres poprzez zgranie zespołu, formacji i rozumienie się na boisku. To nie jest tak, że ktoś dostanie miejsce "za darmo", bo coś testujemy. Od tego są sparingi, a na miejsce w podstawowym składzie Śląska trzeba sobie zasłużyć. Zagrają ci, którzy zagwarantują poziom.
 
Nie zgodzę się, że w pierwszym meczu "przycisnęliśmy" dopiero po zejściu Ragnara Klavana w 71. minucie. Od początku spotkania narzuciliśmy swoje warunki, dominowaliśmy i mieliśmy okazje już w pierwszych minutach. W piłce jednak chodzi o gole, a tych brakowało. I nad tym pracujemy. Paide niczym nas nie zaskoczyło, bo nie mogło. Może nie znamy ich jak własną kieszeń, ale oglądaliśmy ich dwa mecze, analizowaliśmy grę, zwłaszcza w zremisowanym 3:3 spotkaniu z Florą. Tak jak jednak mówiłem - skupiamy się na sobie. Co z tego, że wiemy dużo o przeciwniku, jak nie wiemy nic o swojej drużynie. Najważniejsze jest jak my gramy, jak się porozumiewamy, reagujemy, asekurujemy się, wyprowadzamy piłkę, ilu zawodników wchodzi w pole karne. To wszystko buduje zespół i świadomość drużyny. Zatem jeszcze raz - szanujemy rywala, nie można nikogo lekceważyć, ale najważniejsze jest to, jak będzie grać drużyna Śląska.
 
Nie odpowiem na pytanie, czy Damian Gąska i Piotr Samiec-Talar zostaną w Śląsku. Ten drugi praktycznie nie grał w Widzewie, Gąska zaś był czołowym zawodnikiem Radomiaka Radom i oni mają jeszcze trochę czasu na decyzję, czy go wykupią czy nie. Radomiak ma w tej chwili pierwszeństwo. Widziałem ich na dwóch treningach na żywo i w kilku na wideo, na dziś nie chcę za dużo mówić o przyszłości tych graczy. Koncentrujemy się przede wszystkim na tych, którzy byli w Chorwacji. Na tym budujemy zespół. Nie wkomponujemy nagle siedmiu zawodników do składu, na to trzeba czasu.
 
Co do zmiany zasady bramek na wyjeździe - moim zdaniem niedługo przejdziemy nad tym do porządku dziennego. Kiedyś, gdy jeszcze ja grałem, bramkarz mógł łapać piłkę po zagraniu od zawodnika z własnej drużyny. Gdybym to powiedział np. Praszelikowi, to mógłby nie uwierzyć. Zmiana przepisu dot. bramek na wyjeździe idzie z duchem sportu, niekiedy zespoły było poszkodowane, bo remisowały, ale odpadały. Uważam, że niedługo uznamy to za naturalne, że przepisy są takie, a nie inne.
 
Dziś jest pierwszy trening, który poprowadzę na boisku, odkąd zacząłem izolację. Oglądałem treningi, byłem w kontakcie ze sztabem, dostawałem materiały od działu analiz i teraz po prostu kontynuujemy pracę, jaką ustaliliśmy.
Autor: Biuro Prasowe, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również