Wydarzenia

Magiera: Niczego nie można odkładać na później

2021-07-24 10:00:00
- Z doświadczenia wiemy, że każdy piłkarz chce grać jak najwięcej meczów. Spotkania w pucharach to wyróżnienie i docenienie tego, o co walczył w poprzednim sezonie. Jesteśmy gotowi na to, by drużyna grała w takim rytmie - mówi Jacek Magiera przed inauguracyjnym meczem PKO Ekstraklasy. W niedzielę Śląsk gra z Wartą Poznań.
Jacek Magiera: W sporcie zawodowym wszystko dzieje się bardzo szybko, niczego nie można odkładać na później. Z doświadczenia wiemy, że każdy piłkarz chce grać jak najwięcej meczów. Spotkania w pucharach to wyróżnienie i docenienie tego, o co walczył w poprzednim sezonie. Jesteśmy gotowi na to, by drużyna grała w takim rytmie. Chcieliśmy od początku naszej pracy we Wrocławiu, by doszło do takiej sytuacji. Każdy piłkarz dostawał przekaz, by dbać o siebie, o regenerację, przygotowanie mentalne, aby nie rozmyślał, dlaczego w danym momencie jest na ławce lub trybunach, tylko myślał o tym, by w każdym momencie dać drużynie dużo jakości.
 
Z Armenii wróciliśmy o 4 w nocy, popołudniu odbyliśmy jednostkę treningową. Ruszamy z ekstraklasowym rozgrywkami od meczu z Wartą i jest on dla nas równie ważny. Spotkaniami w lidze chcemy potwierdzić dobrą dyspozycję. Mecz w Armenii to była bitwa, walka na różnych poziomach - i na ziemi, i w powietrzu. Kilku zawodników było mocno poturbowanych po tym spotkaniu. Bezpośrednio po meczu podzieliliśmy zawodników, na tych, którzy mieli regenerację - i w samolocie, i w autokarze - poprzez pracę z fizjoterapeutami, buty regeneracyjne, czy systemy chłodzenia Game Ready. To wszystko, by jak najlepiej przygotować się do spotkania.
 
Z Wartą zagrają wszyscy ci, którzy będą gotowi. Nie planujemy kogoś oszczędzać, zawodnicy mają wejść w rytm grania co trzy dni. Poza kadrą meczową będą kontuzjowani oraz ci, których występ w meczu może być zagrożeniem pogłębienia urazu. Mamy dwóch-trzech takich piłkarzy. Pozostali mają być gotowi, by albo od początku, albo w trakcie spotkania, pojawić się na boisku.
 
Gra w pucharach przynosi same korzyści. To doświadczenie i trzymanie rytmu meczowego. Na razie graliśmy nie co trzy dni, tylko co tydzień, więc mikrocykl przebiegał bez żadnych kłopotów. Dołożyć do tego trzeba logistykę związaną z podróżami. Trzeba to tak zaplanować, by nie odbiło się na formie piłkarzy. Takie wyjazdy jak do Armenii, bardzo specyficzne, wręcz ekstremalne, kiedy to podróż - od wyjścia z klubu do wejścia do hotelu - zajmuje około dwunastu godzin, są bardzo ważne w kontekście zadbania o stan nawodnienia, posiłki, regenerację. Pozytywnym aspektem jest też budowanie drużyny, atmosfery. Zawodnicy są ze sobą przez dłuższy czas, również w takich miejscach, gdzie mogą porównać warunki z tymi, które mają w Polsce. Wyjazd do Armenii był pod wieloma względami specyficzny. Zespół pokazał duże zrozumienie, dojrzałość mentalną. Bardzo pozytywnie zareagowali na sytuacje, z którymi spotkali się po raz pierwszy lub z takimi, o których nie pamiętają, że kiedyś miały miejsce w Polsce. Jestem zadowolony, jednak nie zapominam, co przed nami. Bo to, co minęło, już się nie liczy. Mamy dobrą zaliczkę po meczu z Araratem, natomiast nie zapominajmy, że jeszcze 90 minut. Dobrą grą i golami musimy potwierdzić swoją dyspozycję. O tym rewanżu będziemy myśleć jednak po meczu z Wartą, teraz on jest dla nas najważniejszy.
 
Warta miała znakomity tamten sezon, jako beniaminek zajęli piąte miejsce. Nasze zwycięstwo na ich boisku w Grodzisku Wielkopolskim zdecydowało o tym, że my zajęliśmy czwartą pozycję, a nie Warta. To zespół dobry, niewygodny, mający swój styl i tożsamość. Jednak ta drużyna to sprawa trenera Tworka, on decyduje, w jaki sposób zagrają. My koncentrujemy się na sobie i zawsze tak będzie. Oczywiście będziemy przygotowani pod względem taktycznym i analitycznym, pracujemy, by mieć jak najwięcej danych o przeciwniku. W tym wszystkim najważniejsze jest to, jak zagra Śląsk i w jakiej będzie dyspozycji. Niezależnie w jakim ustawieniu wystąpimy, oczekujemy od zawodników dużego zaangażowania od pierwszej do ostatniej minuty i walki o zwycięstwo przez całe spotkanie.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Kamil Lizak

Zobacz również