Wydarzenia

Rok esportowego Śląska Wrocław | Wokół Śląska

2021-04-15 09:30:00
Dwanaście miesięcy temu swoją działalność zapoczątkowała drużyna Śląsk Wrocław Esports. Nowy, ciekawy projekt mimo początkowych trudności konsekwentnie się rozwija. O dotychczasowych działaniach, planach na przyszłość i ambicjach wirtualnej sekcji klubu opowiedział Jakub Szczygielski, menadżer Śląsk Wrocław Esports.
Jakie były założenia i oczekiwania w momencie powstawania sekcji?
 
Jakub Szczygielski: Na początku założyliśmy, że stawiamy na trzy dywizje: FIFA, CS:GO i Valorant. Counter Strike miał być projektem długoterminowym, ale nie do końca się to wszystko udało. Jeżeli chodzi o FIFĘ, to głównym założeniem było przygotowanie się do sezonu Ekstraklasa Games. W tamtym roku się nie udało, bo trafiliśmy na taki okres, gdzie przedstawiciel Śląska Wrocław był już wybrany i nie mógł tam zagrać nasz zawodnik Natsu. Skupiliśmy się więc na kolejnych turniejach. Chcieliśmy przygotować się do sezonu, dominować i wygrywać. Na tym najbardziej nam zależało, bo turnieje stacjonarne nie odbywały się ze względu na pandemię koronawirusa. Turniejów online też nie było zbyt wiele. Bazowaliśmy na streamach i niewielkiej liczbie turniejów. Obecnie jesteśmy na takim etapie, że Natsu spełnia nasze wszystkie oczekiwania, bardzo dobrze spisał się w kolejnej odsłonie Ekstraklasa Games. Regularnie zdobywał też punkty w turniejach, które może nie były bardzo medialne, ale pozwoliło mu to znaleźć się wśród ścisłej polskiej czołówki na platformie Xbox. 
 
Trudno chyba sobie wyobrazić lepszego zawodnika w naszej sekcji FIFA niż Natsu?
 
W momencie podpisywania kontraktu na pewno tak było. Wówczas Damian był jedynym sensownym i wolnym zawodnikiem. To był najlepszy wybór, choć negocjacje nie były proste i trochę trwały, ale udało się wszystko dopiąć, a następnie przedłużyć kontrakt. Później pojawił się Rafał „Pricket” Roczniak, ale patrzyliśmy na niego bardziej od strony marketingowej. Jeśli chodzi o samą grę, to miał on nabierać doświadczenia, bo wcześniej był zawodnikiem trybu 11 na 11. On cały czas się uczy i nie kładziemy na nim presji. Nie ukrywamy, że obecny skład nie jest tym, w jakim zakończymy ten rok. Powinny nastąpić pewne zmiany i być może rozszerzymy skład sekcji FIFA o kolejne dwa sloty. 

 
Jak bardzo koronawirus przeszkodził w działaniach i planach Śląska Wrocław Esports?
 
Przeszkadzał i to bardzo. Wszystko miało wyglądać inaczej, nawet jeśli chodzi o sferę sponsoringową. Już wcześniej, jeszcze przed ogłoszeniem współpracy mogliśmy rozmawiać z różnymi firmami i przedstawicielami dywizji. W momencie, gdy pojawił się koronawirus, to niemal wszystkie umowy można było, mówiąc kolokwialnie, wyrzucić do kosza. Pojawiały się krótkie współprace, ale w dłuższej perspektywie nie pozwoliłoby nam to utrzymać organizacji, w której pracuje ponad 40 osób. Jako ktoś nowy na rynku, musieliśmy pokazać się na różnego rodzaju turniejach. Wszyscy myśleli, że gdy powstanie Śląsk Wrocław, to powstaną dywizje, które będą dominować i pojawią się topowe nazwiska, jednak osoby zaznajomione z tematem wiedzą, że bez finansowania nie jest się w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy. Jeśli chodzi o same turnieje, to wiele z nich zostało odwołanych, przez co uciekały okazje na pokazanie się - także w mediach - i zbudowania marki drużyny. To na pewno nie pomagało, ale wydaje mi się, że udało nam się to przetrwać. I nadal się rozwijamy. Dopiero teraz robimy kolejne, większe kroki. Początek był trudny, zmieniała się koncepcja, ale na ten moment jestem zadowolony z tego, w jaką to idzie stronę.
 
Do jakich zmian doszło w sekcji esportowej, w porównaniu z tym, co było na początku?
 
Początkowo zakładaliśmy, że powstanie dywizja CS:GO, jednak ten temat nie rozwinął się. Budowaliśmy też dywizję Fortnite z Bruno Zachaczem, ale pojawiła się gra Valorant, gdzie społeczność stworzyli ludzie z CS:GO i Fortnite. Myślę, że nie tylko my, ale bardzo wiele organizacji było niepewnych swojej przyszłości. Znaczna część społeczności przeszła na Valoranta, ponieważ już od samego początku bardzo mocno się promowali i bili wiele rekordów, więc my również musieliśmy pójść w tę stronę. Właściwie jako pierwszym klub w Polsce zakontraktowaliśmy zawodników do tej dywizji. Mimo dobrego początku, Valorant przestał przynosić wyniki, skończyły się umowy i znaleźliśmy się w trudnym dla nas momencie. Mam wrażenie, że w pewnym momencie nie traktowano nas w stu procentach poważnie, bo koncepcja zmieniała się bardzo dynamicznie. Przełom stanowiła decyzja o pójściu w stronę dywizji piłkarskich. Jeszcze mocniej skupiliśmy się na FIFIE, Natsu zebrał graczy do trybu 11 na 11 i zdecydowaliśmy się postawić również na to. Zostało to bardzo dobrze odebrane przez kibiców, szczególnie tych piłkarskich. Obok FIFY, powstała też dywizja Pro Evolution Soccer. Zebraliśmy na wówczas najlepszą drużynę w Polsce i wygraliśmy w dwóch rozgrywkach ligowych. W ciągu jednego roku dokonaliśmy więc czegoś wyjątkowego, zdobywając podwójne mistrzostwo w dwóch największych ligach. Następnie do dywizji FIFA doszedł Pricket, a potem ostatecznie udało się otworzyć sekcję Counter Strike, który już po kilku tygodniach znalazł się w szerokiej czołówce krajowego rankingu. Cały czas zbieramy doświadczenia i ogrywamy się, bo postawiliśmy na zawodników, którzy wcześniej nie byli rozpoznawalni na polskiej scenie. Poziom jest, ambicje też, ale potrzeba jeszcze mentora, który będzie mógł pomóc w dalszym rozwoju. 
 
Co po roku działalności można uznać za sukces klubu?
 
Jeżeli chodzi o wyniki, to jesteśmy najbardziej zadowoleni z Natsu. Pokazał się na polskiej scenie z bardzo dobrej strony, choć mam wrażenie, że nadal jest troszkę niedoceniany. Ostatnio miał okazję zaistnieć również na scenie europejskiej, zajmując ósme miejsce w rankingu ligi weekendowej FUT Champions. Rozgrywa sezon życia, ma formę życia i z tego się cieszymy, że dzięki ciężkiej pracy wygrywamy.

 
Jakie są założenia na najbliższe miesiące? Co chcielibyście zrealizować i osiągnąć?
 
Na pewno liczymy na Natsu, który zakwalifikował się jako jedyny z Polaków z list rankingowych do turnieju FIFA 21 Global Series. W trybie 11 na 11 walczymy w play-off PLWK, gdzie występują najlepsze drużyny w Polsce. W Pro Evolution Soccer jesteśmy liderem w lidze EPL i mamy cel, by utrzymać tę pozycję do końca sezonu. Jeśli chodzi o Counter Strike to przede wszystkim poszukujemy trenera i musimy przejść przez proces rekrutacyjny, ponieważ spłynęło do nas wiele zgłoszeń. Celem organizacyjnym jest natomiast pozyskanie strategicznego źródła finansowania, bo to jest klucz i bez tego nie będziemy mogli się dynamicznie rozwijać.
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Dawid Antecki

Zobacz również