Wydarzenia

Trener Władysława Żmuda I | Wokół Śląska

2021-03-16 13:30:00
W kolejnym odcinku naszego cyklu, przybliżającego dzieje Śląska i wybitnych szkoleniowców naszego klubu, przedstawiamy jedną z ikon WKS-u – Władysława Żmudę. Trenera wszech czasów, który w latach 70. stworzył we Wrocławiu najlepszą drużynę w Polsce.
W pierwszej cześci historii Władysława Żmudy przypomnieliśmy jego karierę piłkarską. O tym, jak radził sobie na zielonej murawie, można przeczytać TUTAJ.

TRENER WŚRÓD KOLEGÓW

Żmuda zakończył karierę zawodniczą w czerwcu 1971 roku, w II-ligowym wówczas Śląsku. W sezonie 1971/72 miał objąć stanowisko drugiego trenera WKS-u u boku Jozefa Stanko. Ostatecznie jednak to on, od 1 lipca 1971 roku, został szkoleniowcem Wojskowych. Słowak rozstał się wtedy z klubem, bowiem włodarze Śląska nie byli zadowoleni z poprzedniego sezonu, w którym to WKS zajął zaledwie 10. miejsce. Grupa starszych zawodników z Henrykiem Apostelem na czele zaproponowała działaczom, by Śląsk poprowadził Żmuda. Piłkarze tłumaczyli, że to on w ostatnim czasie praktycznie prowadził treningi, a Stanko skupił się na pracy z bramkarzami. Żmuda wahał się, ale ostatecznie przyjął tę propozycję.
 
Nowy szkoleniowiec za swój pierwszy sukces uznał poprawienie atmosfery w zespole, która za trenera Stanki nie była najlepsza. "Tworzymy zgrany kolektyw" - mówił w wywiadach już w trakcie jesieni 1971 roku. Pierwsze miesiące kosztowały go wiele pracy i zarwanych nocy. Niemal z dnia na dzień stał się trenerem prowadzącym drużynę złożoną z … kolegów, z którymi do niedawna grał razem na boisku. Nie była to najbardziej zręczna sytuacja. Jak później przyznał, na treningach musiał zwracać im uwagę, na to co sam jako piłkarz nie zawsze robił najlepiej. Miał jednak autorytet wśród zawodników. Zaufali mu też działacze, którym zakomunikował, że ma zbyt wąską kadrę i są potrzebne wzmocnienia. W pierwszym sezonie zajął ze Śląskiem niezłe 5. miejsce. Pracował samodzielnie. W klubie jako koordynator i trener rezerw zatrudniony był Aleksander Hradecki. Nie za bardzo mógł jednak być asystentem szkoleniowca pierwszego zespołu. Jak przyznał po latach Żmuda: „On był majorem, a ja byłem tylko chorążym”.

"SWOI" DAJĄ AWANS

 
Żmuda dużą wagę przywiązywał również do przygotowania fizycznego. Sporą wiedzę teoretyczną potrafił zastosować w praktyce. Prowadził ciekawe i urozmaicone treningi. Zależało mu, by oprzeć drużynę na zawodnikach z regionu. W czasie swojej pracy w Śląsku sprowadził na Oporowską m.in. Józefa Kwiatkowskiego (Zagłębie Wałbrzych), Mieczysława Kopyckiego (Victoria Świebodzice), Tadeusza Pawłowskiego (Zagłębie Wałbrzych, wcześniej Pafawag), Henryka Kowalczyka (Lotnik Wrocław) czy też Mieczysława Olesiaka (Ślęza Wrocław). Dawał też szansę wychowankom klubu. U niego debiutowali chociażby Roman Faber i Jacek Nocko.


Śląsk z awansem do ekstraklasy. Trener Żmuda drugi z prawej.

Przed sezonem 1972/73 postawiono sobie za cel awans do ekstraklasy. I udało się go zrealizować! Sam trener Żmuda tak podsumował ten sukces: "Zespół w pełni zrealizował wszystkie założenia taktyczne i grał niezwykle skutecznie w meczach wyjazdowych, zdobywając wiele cennych punktów. Duży udział w naszym sukcesie poza samymi zawodnikami i działaczami mają wrocławscy kibice, którzy zawsze dopingowali chłopców do jeszcze lepszej gry i potrafili swoim gorącym dopingiem pomóc drużynie w przezwyciężaniu chwilowych słabości".

ŻMUDA ŚCIĄGA ŻMUDĘ

 
 
Po awansie trener dostał do pomocy asystenta. Został nim Edward Żugaj, szkoleniowiec związany wcześniej przez wiele lat z Piastem Nowa Ruda. Pod ich wodzą jesienią 1973 Śląsk dostał jednak zadyszki - wojskowi w sześciu meczach zdobyli tylko dwa punkty. Żmuda dostał wówczas wotum zaufania od działaczy. Trener wiedział, że nawet przy złej passie włodarze liczą na niego i ufają jego metodom. Cierpliwość opłaciła się, choć pierwszy sezon w ekstraklasie był trudny. WKS zajął 13. miejsce. 
 
W czerwcu 1974 roku trener Żmuda wraz z delegacją przedstawicieli klubów wojskowych udał się na Mistrzostwa Świata do RFN. Wyjazd był finansowany przez wojsko. Piłkarze Śląska polecieli wówczas na tournee do Korei Północnej z trenerem Żugajem.
 
Do Niemiec oprócz Żmudy pojechał sekretarz generalny klubu Ryszard Stasik. Wrocławski szkoleniowiec z bliska oglądał sukcesy reprezentacji Kazimierza Górskiego, robił notatki i obserwował zawodników. Jak mówił - nie pojechał tam na wycieczkę. Jego uwagę zwrócił przede wszystkim... Władysław Żmuda. Wówczas po raz pierwszy powiedział do sekretarza Stasika, że chciałby mieć tego zawodnika w Śląsku. Działacz Wojskowych początkowo nie wyobrażał sobie, by w drużynie było dwóch ludzi o tym samym imieniu i nazwisku. "Jeśli będę go miał, będziemy się bić o mistrzostwo Polski" - zapewniał go jednak Żmuda. I wrocławscy działacze sprowadzili Żmudę II do Wrocławia w połowie następnego sezonu. Śląsk zaś zdobył wówczas - pierwszy raz w historii klubu - brązowy medal mistrzostw Polski.


Władysław Żmuda jako trener Śląska, w środku


HISTORYCZNE STARCIA W EUROPIE

 
Latem trener Żugaj odszedł do Lechii Piechowice, a asystentem Żmudy został Aleksander Papiewski. Z nieco odświeżonym sztabem piłkarze Śląka ruszyli na podbój Europy w Pucharze UEFA. Wrocławianie po wyeliminowaniu szwedzkiego GAIS Göteborg i belgijskiego Royal Antwerp odpadli dopiero po dwumeczu z Liverpoolem. Starcie z Anglikami przeszło do historii nie tylko wrocławskiego klubu. Śląsk był pierwszym polskim klubem, który w swym pucharowym debiucie dotarł do trzeciej rundy europejskiego pucharu.
 
Wrocławski szkoleniowiec przed meczem z Liverpoolem na Stadionie Olimpijskim podjął decyzję o odśnieżeniu boiska. Po latach uznał to za błąd. "Anglicy mieli dużo lepszy sprzęt. Na śniegu byśmy im tak bardzo nie ustępowali" - tłumaczył.


Sztab Śląska Wrocław podczas meczu z Royal Antwerp, 1975 rok
 
W maju 1976 roku trener Żmuda odniósł kolejny sukces. Jego podopieczni zdobyli pierwszy w historii klubu Puchar Polski, pokonując w finale tej imprezy wyżej wówczas notowaną Stal Mielec. Dzięki temu fani Śląska w kolejnym sezonie znów mogli oglądać swoich piłkarzy w europejskich pucharach. Wojskowi łatwo poradzili sobie z maltańską Florianą La Valetta i irlandzkim Bohemiansem Dublin. Wrocławianie nie lekceważyli jednak rywali. Przed meczem w Dublinie trener Żmuda udał się na obserwację rywala. Nie obyło się bez przygód, bowiem klub zapomniał mu załatwić wizy. Irlandczycy na szczęście okazali się bardzo wyrozumiali i szkoleniowiec mógł wypełnić swoje obowiązki bez większych kłopotów. Wrocławianie ponownie odpadli dopiero w trzeciej rundzie, tym razem z włoskim Napoli. Tym razem WKS został trzecim polskim klubm w historii, który dotarł do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów.  

MISTRZOSTWO I POŻEGNANIE

 
Kolejny sezon przyniósł kolejną zmianę na stanowisku asystenta trenera Żmudy. Został nim Józef Majdura. Trenerzy przed rozpoczęciem rozgrywek zakładali, że wrocławska drużyna zdobędzie miejsce na podium. Dobra gra i kolejne zwycięstwa sprawiły, że Śląsk bardzo poważnie włączył się do walki o tytuł mistrzowski. Zdaniem Żmudy przełomowy był mecz z Pogonią w Szczecinie. Ostatecznie spełnił się sen wrocławskich kibiców i wiosną 1977 roku mogli świętować mistrzostwo Polski ich ukochanego klubu. Szkoleniowiec złotych medalistów tak podsumował ten sezon: Zespół jest młody, ambitny i stać go na jeszcze lepszą grę. Połowę życia spędziłem w Śląsku. Przeżywałem radości i smutki związane z losami drużyny. Dziękuję wszystkim za wspólny wysiłek, który nie poszedł na marne. Być mistrzem Polski to duża satysfakcja. 
 
Po zdobyciu mistrzostwa trener Żmuda chciał wzmocnić drużynę. Uważał, że Śląskowi potrzebny jest przede wszystkim napastnik. Myślał o sprowadzeniu na Oporowską m.in. Romana Ogazy z GKS-u Tychy. Nowi piłkarze mieli zwiększyć rywalizację w drużynie. Klub nie miał jednak pieniędzy na takie transfery, a Żmuda zaczął poważnie myśleć o odejściu ze Śląska. Powodów tej decyzji było jednak więcej. Jak przyznaje po latach, był już trochę zmęczony pracą z tymi samymi ludźmi. Do tego nie był też zbyt zadowolony ze swoich zarobków i chciał wrócić w rodzinne strony. Wrocławskim działaczom zasugerował, by jego następcą został Aleksander Papiewski. Żmuda przyjął ofertę Górnika Zabrze, z którym wiosną... spadł z ekstraklasy. 29 kwietnia Śląsk wygrał w Zabrzu 1:0 po golu Kwiatkowskiego, walnie się do tej degradacji przyczyniając. Papiewski zaś zdobył ze Śląskiem tytuł wicemistrzowski, a za rundę jesienną ten medal może sobie też zapisać trener Żmuda.


Władysław Żmuda, trener wszech czasów WKS-u 

Przez kibiców Śląska Władysław Żmuda często nazywany jest "trenerem wszech czasów". Długoletni staż oraz ogromne sukcesy, jakie osiągał z WKS-em, czynią z niego jedną z najważniejszych postać w dziejach klubu. Sam trener pojawia się co jakiś czas we Wrocławiu, np. na meczu Śląska lub podczas spotkań wigilijnych albo okolicznościowych.

W serii o wybitnych trenerach WKS-u można przeczytać również:
Władysław Giergiel

Autor: Krzysztof Mielczarek, Fot. archiwum

Zobacz również