Wydarzenia

286 dni Danka

2018-03-10 13:00:00
Po ponad 9 miesiącach na boiska LOTTO Ekstraklasy powrócił Kamil Dankowski. „Danek” pojawił się na murawie w drugiej połowie piątkowego meczu Wisła vs. Śląsk.
27 maja 2017 roku, Stadion Wrocław. WKS gra kluczowy mecz w kontekście walki o utrzymanie w ekstraklasie. Po golach Bilińskiego i Morioki podopieczni trenera Urbana 2:0 pokonują Cracovię i na kolejkę przed końcem są pewni pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Całe spotkanie na prawej obronie rozgrywa Dankowski. Ani on, ani nikt inny nie mógł przypuszczać, że na kolejny występ 21-latek będzie musiał czekać aż do marca 2018 roku…

 
8 lipca 2017 roku, podwarszawski ośrodek BoniFaCio. Trójkolorowi rozgrywają ostatni sparing przed rozpoczęciem sezonu 2017/18, mierząc się z Wisłą Płock. W 8. min Dankowski wstrzeliwuje piłkę w pole karne, niefortunnie interweniuje Byrtek, który strzela gola samobójczego. Trzy minuty później Kamila nie ma już na boisku. W boiskowym starciu przypadkowo zostaje uderzony w kolano i musi przedwcześnie zakończyć udział w meczu. Zmienia go Tarasovs. Kilka dni później dokładne badania i smutny werdykt: zerwane więzadła krzyżowe w kolanie.



W krótkiej jeszcze karierze bocznego obrońcy to był najbardziej wymagający czas. Podczas długiej rehabilitacji Kamil wykazał się wielką determinacją i wytrwałością. Do pełnych obciążeń treningowych wrócił na początku 2018 roku. - W głowie jeszcze są myśli o kontuzji, ale jeśli nie będzie komplikacji, a na razie wszystko jest "ok", to myślę, że wrócę do mojej formy. Cały czas pracuję i jestem dobrej myśli - mówił wtedy szczęśliwy z powrotu do pełnych treningów zawodnik.

Niespełna miesiąc później Dankowski razem z drużyną przygotowywał się do rundy wiosennej podczas obozu w cypryjskiej Ayia Napie. - Tutaj, na naturalnej trawie, mogę pracować na sto procent, by dojść do najlepszej formy. Nie ukrywam, że na razie trochę brakuje, ale tak musi być po długiej kontuzji. Przy zwrotach, zmianach kierunków, gdzieś w głowie jeszcze jest myśl o urazie. Trzeba to przełamać, ale ja po każdej grze czuję, że jest lepiej – komentował postępy w powrocie do optymalnej dyspozycji. Ostatniego dnia stycznia Danek wyszedł na boisko w sparingowym meczu z MFK Karviną w pierwszym składzie, jako kapitan zespołu. Rozegrał 70 minut.



Luty nie był łaskawy dla 21-latka. Trzaskające mrozy sprawiły, że IV-ligowe rezerwy WKS-u – w których miał powoli ogrywać się i wracać do formy – większość meczów grały na sztucznej murawie. A na takiej zawodnik po tak ciężkiej kontuzji nie powinien występować. Forma fizyczna Dankowskiego była jednak coraz lepsza. – Wszystko idzie ku dobremu, noga nie boli. Czuję się gotowy. Może nie w stu procentach, ale w dziewięćdziesięciu paru… - mówił 6 marca, trzy dni przed meczem z Wisłą. Po kolejnych treningach trener Pawłowski zdecydował: zabieram Kamila na mecz do Krakowa.

9 marca 2018 roku, stadion Wisły Kraków przy ulicy Reymonta. 74 minuta spotkania Wisła vs. Śląsk. Dankowski zmienia Lewandowskiego i po 286 dniach powraca na murawę w LOTTO Ekstraklasie. - Jest mała radość gdzieś w sercu, że w końcu po 9 miesiącach mogłem zagrać. Dla mnie jednak liczy się zespół, a my jako drużyna dziś zeszliśmy z boiska pokonani – komentował na gorąco. - Nie czułem tremy przed wejściem. Wszystko szybko się potoczyło, Mateusz zgłosił lekki uraz, trener postawił na mnie i miałem chwilę, żeby się przygotować. Nie był czasu na tremę, myślałem tylko o tym, żeby pomóc drużynie – dodawał.



Teraz przed Dankiem, i całym zespołem, wytężona praca nie nad powrotem do sił po kontuzji, ale nad poprawą gry drużyny, na czym bardzo zależy bocznemu obrońcy Trójkolorowych. Kamil nie kryje rozczarowania ostatnimi wynikami Śląska, które są znacznie poniżej oczekiwań. Zaznacza jednak, że jeszcze nie złożyli broni. - W każdym meczu walczymy o trzy punkty, ale jak widać znów nam się to nie udało. Wróciliśmy do Wrocławia z niczym, przed nami chwila na wyczyszczenie głowy i dalej musimy pracować. Z Wisłą Płock musimy zagrać znacznie lepiej, żeby myśleć o punktach. Wierzę, że tak będzie – kończy Dankowski.

Danek, dobrze cię widzieć tu, gdzie twoje miejsce. Na boiskach LOTTO Ekstraklasy!
Autor: Jędrzej Rybak, Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska, Klaudia Ogrodnik

Zobacz również