Wydarzenia

Ayia Napa - cypryjska ziemia obiecana

2020-01-23 18:00:00
To tu pracowali wrocławianie pod okiem Ryszarda Tarasiewicza po powrocie do Ekstraklasy. To tutaj wykuwała się drużyna, która w 2012 roku zdobyła mistrzostwo Polski. Wreszcie to właśnie tu - w Ayia Napie - trenuje zespół Vitezslava Lavički przed wiosną 2020 roku.
- To dobre, sprawdzone i... szczęśliwe dla nas miejsce - mówi Zbigniew Słobodzian, kierownik drużyny Śląska Wrocław. I dziś, i w wyjątkowych dla WKS-u latach 2011-13, kiedy to Trójkolorowi trzy sezony z rzędu meldowali się na podium mistrzostw Polski. Za każdym razem zimowy obóz spędzali wówczas w niewielkiej nadmorskiej miejscowości na południowym wschodzie Wyspy Afrodyty - Ayia Napie.
 
W okresie zimowym na ulicach Ayia Napy łatwiej spotkać wszędobylskie koty, niż turystów lub mieszkających tu Cypryjczyków. Latem to miejsce tętni jednak życiem tysięcy odwiedzających je turystów, chcących skorzystać z łagodnego klimatu, wspaniałych widoków i setek metrów kwadratowych piaszczystych plaż, ciągnących się wzdłuż niemal całej miejscowości. Znajduje się tu 14 plaż - każda wyróżniona Błękitną Flagą, czyli certyfikatem przyznawanym najlepszym kąpieliskom przez Fundację na Rzecz Edukacji Ekologicznej. W całej Polsce miejsc z takim wyróżnieniem znajdziemy niewiele ponad 20.

 
Nie plaże przyciągają jednak do Ayia Napy piłkarzy i trenerów na obozy przygotowawcze. Dobry klimat, spokój, zadbane, naturalne boiska - to podstawy, bez których niemożliwe byłoby wykonanie mocnej pracy przed okresem startowym. - Zimowe obozy to bardzo ważna część sezonu, poświęcamy dużo uwagi i wysiłku, by przygotować je jak najlepiej, ale zawsze pozostaje coś, na co nie mamy wpływu. Pogoda - komentuje "kiero" WKS-u. Jak ważnym elementem przygotowań jest pogoda przekonali się wrocławianie zeszłej zimy, trenując w Turcji. - Na 10 dni obozu chyba tylko jeden był w pełni suchy - wspomina Słobodzian. Pokrzywdzeni wówczas byli nie tylko zawodnicy Śląska, ale i wielu innych polskich oraz zagranicznych klubów, bowiem to Turcja pozostaje jak na razie najpopularniejszym kierunkiem zespołów, chcących przygotować się do wiosennych rozgrywek. Tej zimy wyjechało tam 13 drużyn PKO Ekstraklasy. Pozostałe trzy - Śląsk, Raków i Górnik - zdecydowały się na Ayia Napę.
 
- W Turcji bardzo dbają o boiska, są one w dobrym stanie, ale przy tak obfitych opadach, a nawet burzach i gradzie, nie sposób trenować na powietrzu. A że w naszym hotelu było wówczas kilka zespołów, trzeba było umiejętnie układać plan, by skorzystać z salki gimnastycznej lub siłowni - wspomina kierownik. A jak jest teraz, na Cyprze? WKS ma do dyspozycji trzy naturalne boiska, jest jedyną drużyną w hotelu Napa Mermaid, a przez pierwsze pięć dni obozu deszcz padał w sumie może przez kilka godzin. - Rozmawiałem sporo z trenerem Lavičką, on również przychylał się do opcji wyjazdu na Cypr i taką podjęliśmy decyzję, że wrócimy w miejsce, gdzie jako Śląsk byliśmy na obozie już chyba kilkanaście razy - dodaje Zbigniew Słobodzian.



- Pogoda przeszkadzała nam w Turcji, to nie była nasza wina, bo nie mamy na nią wpływu, ale na pewno łatwiej jest planować przygotowania, gdy nie ma problemu z odwoływaniem treningów na boisku. To dla nas najważniejsze, murawa wygląda bardzo dobrze, z dnia na dzień lepiej. Niczego nam tu nie brakuje, ośrodek jest w najlepszym porządku, mamy wszystko, co nam potrzeba i pozostaje nam tylko ciężko pracować - mówi Zdenek Svoboda, drugi trener Śląska Wrocław.
 
Jako ilustracja tego jak ważne jest dla Śląska to miejsce, niech posłużą dwa zdjęcia. Oba wykonane w Ayia Napie przez klubową fotoreporter, Krystynę Pączkowską. Przedstawiają one fizjoterapeutę Śląska, Jarosława Szandrocho oraz lekarza drużyny, Wojciecha Sznajdera. Jedno pochodzi z cypryjskiego obozu w 2008 roku, drugie - z aktualnych przygotowań. Lata mijają, panowie dalej oddają serce dla WKS-u, a Śląsk znów trenuje w tym miejscu. I znów może ten wybór uznać za zdecydowanie udany.



Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również