Wydarzenia

Cel, pal!

2018-02-01 12:00:00
To oni najczęściej wprawiają kibiców w euforię po strzelonych golach, ale i oni nie raz muszą znosić krytykę po zmarnowanych sytuacjach czy serii meczów bez bramki. Napastnicy Śląska podczas obozu na Cyprze mocno pracują, by wspomnianej euforii było jak najwięcej, a krytyki – jak najmniej.
- Może nie ciąży mi, że końcówka rundy była bez gola w moim wykonaniu, ale na pewno chciałbym strzelać zdecydowanie więcej niż w ostatnich kolejkach. Dopadła mnie niemoc strzelecka pod koniec rundy, ale na pewno będę robił wszystko, by wiosną jak najszybciej ją przełamać, by być tak skutecznym, jak na początku jesieni – mówi Marcin Robak. Najskuteczniejszy snajper WKS-u, zdobywca 10 bramek, najlepszy piłkarz września LOTTO Ekstraklasy, aktualny król strzelców polskiej ligi… Jego dorobek można wymieniać długo, ale wcześniejsze zasługi i tytuły nie mają wielkiego znaczenia, gdy tak głodny bramek zawodnik przez siedem kolejek nie może trafić do siatki, a w międzyczasie marnuje rzut karny. A to w ekstraklasie ostatnio zdarzyło mu się tak dawno, że nie pamiętają nawet najstarsi wrocławianie, kibice Kolejorza czy fani szczecińskiej Pogoni.  Może tylko w Gliwicach najbardziej pamiętliwi sympatycy Piasta mają w pamięci sytuacje, gdy Robak nie wykorzystał „jedenastki”. Od tego czasu minęło już jednak niemal pięć lat.

 
Mniej skutecznego w końcówce rundy Robaka w zdobywaniu bramek świetnie zastąpił Arkadiusz Piech. Były gracz dwóch cypryjskich klubów tylko w trzech grudniowych meczach zdobył cztery bramki, ciągnąc grę Śląska pod koniec roku. Tym samym Robak skończył rundę z 10 golami na koncie, a Piech z 7 (ośmioma, licząc rozgrywki Pucharu Polski). Obaj znajdują się w czołowej dziesiątce strzelców LOTTO Ekstraklasy. Jest się więc od kogo uczyć. - Mam szczęście, bo jestem w drużynie obok Piecha i Robaka, u których mogę sporo podpatrzeć, jak się ustawić w polu karnym, jak utrzymać piłkę, kiedy strzelić, kiedy podać. To z pewnością fajne doświadczenie – przyznaje Sebastian Bergier. 18-letni wychowanek Śląska dzieli i rządzi na boiskach Centralnej Ligi Juniorów, a od grudnia dołączył do I drużyny WKS-u. W drugim sparingu podczas obozu na Cyprze już trafił do siatki. I to po pięknym strzale słabszą nogą. - Okazało się, że lewa nie jest tylko do wsiadania do tramwaju – uśmiecha się młody zawodnik.
 
Bergier, podobnie jak Kucharczyk i Scalet, okres przygotowawczy przed rundą wiosenną po raz pierwszy przepracowują wraz z pierwszą drużyną seniorów. - Na pewno widać przeskok z juniorów. Ale to podporządkowane mojemu dobru i dobru drużyny. Jest ciężko, ale dajemy radę, przy okazji sparingów dostaliśmy nieco luzu w treningach i w meczu z Karviną czułem się znacznie lepiej niż przeciwko Miedzi, który kończył obóz w Trzebnicy. Teraz jest trochę więcej świeżości – zaznacza „Bergi”. „Trochę więcej” nie znaczy oczywiście, że piłkarze nie czują w nogach trudów treningów i gra w sparingach przychodzi im nadzwyczaj łatwo, o czym mówi najbardziej doświadczony z napastników Trójkolorowych. – Wiadomo, że do pierwszego meczu ligowego jeszcze dwa tygodnie i wtedy musimy być gotowi. Niemal codziennie mamy dwa treningi, więc czuć już troszkę zmęczenia, bo zajęcia były intensywne. Dwa treningi dziennie wykluczają bycie całkiem świeżym na sparing, ale obciążenia powoli spadają. Nie o to przecież chodzi, by brylować w sparingach, w dobrej formie musimy być na ligę – podkreśla Robak.

 
By, jak mówi Marcin, „na ligę być w dobrej formie”, potrzebna jest sumienna i wytężona praca w okresie przygotowawczym. Napastnicy szlifują więc również skuteczność. – Mieliśmy tu już treningi typowe dla napastników, podczas których wykańczaliśmy sytuacje bramkowe. Ale zwykle mamy ćwiczenia, w którym staramy się, żeby zawodnicy ofensywni skutecznie skończyli akcje po dośrodkowaniach z bocznych sektorów – opowiada 35-letni snajper z Legnicy. Jak na tych treningach radzi sobie najmłodszy z trójki napastników zielono-biało-czerwonych? - Wygląda fajnie, potrafi wykończyć sytuacje strzelecką. Widać, że ma instynkt napastnika. Jego mocną stroną jest też poruszanie się po boisku. Z pewnością takie zgrupowanie z pierwszą drużyną pomoże mu w przyszłości. Oby rozwijał się prawidłowo – mówi o młodszym koledze Marcin Robak.
 
Robak i Piech stanowią dla Bergiera dużą pomoc. Ich Sebastian podpatruje na treningach, a w telewizji najchętniej patrzy na zagrania Lewandowskiego i Kane’a. – Świetnych napastników jest wielu, staram się podpatrzeć coś od każdego i cieszę się, że na treningach mam obok Marcina i Arka. Oni obaj są nieco inni, więc można sporo wyciągnąć – cieszy się Bergier. Oby cała trójka naszych napastników w nadchodzącej rundzie pomogła swoimi golami wyciągnąć WKS na jak najwyższe miejsce w tabeli. Cel, pal!
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również