Wydarzenia

Cotugno: Może być nawet "Toto"

2020-02-02 10:00:00
O wyższości gry w Europie nad Ameryką Południową, futbolu w Urugwaju, języku polskim i rosyjskim oraz oczekiwaniach na grę w Śląsku w swoim pierwszym wywiadzie po dołączeniu do WKS-u opowiada Guillerme Cotugno, nowy obrońca Wojskowych. Urugwajczyk przyznaje również, dlaczego w Rosji mówili na niego "Toto"...
Jakie są Twoje pierwsze wrażenia z Polski, z klubu? Coś Cię zaskoczyło?
 
Moje pierwsze odczucia są jak najbardziej pozytywne. To bardzo ładne miasto, duży klub i jest tu naprawdę dobra atmosfera. Grałem w przeszłości w Rosji, więc kraju niedaleko stąd, ale chociażby pod względem pogody, tutaj poczułem się lepiej.
 
W składzie mamy dwóch zawodników z Hiszpanii, to duża dla Ciebie pomoc, zwłaszcza dla początku?
 
Z pewnością! I podczas treningu, i poza nimi, to pomaga. W sprawie mieszkania, wolnego czasu, poznania miasta. Mam z kim spędzić czas, porozmawiać. Pierwszymi kolegami z zespołu, których poznałem, byli właśnie Israel i Erik. Byliśmy razem pograć w kręgle, coś zjeść i porozmawiać. O klubie, lidze, życiu we Wrocławiu.
 
Śledząc Twoją karierę widać, że bardzo szybko zdecydowałeś się na przeprowadzkę do innego kraju. Nie miałeś jeszcze 20 lat, gdy wyjechałeś z Urugwaju do rosyjskiego klubu Rubin Kazań.
 
Po latach uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Myślę, że lepiej grać w Europie niż w Ameryce Południowej. Najwyższy poziom w ligach jest tutaj, tu dzieją się najważniejsze rzeczy w futbolu. Zostałem zawodnikiem Rubina Kazań, więc mocnego klubu, w wielkim kraju i silnej lidze. Występowaliśmy w Lidze Europy. To była dla mnie duża szansa jako dla młodego gracza.

 
Rosja wydaje się całkowicie innym krajem od Urugwaju.
 
Gdy agent pierwszy raz powiedział mi, że mogę mieć możliwość przenosin do Rosji, odpowiedziałem: "Chyba zwariowałeś!". Ale gdy poznałem lepiej klub, ligę i możliwości, jakie tam są, uznałem to za dobry wybór. Zaaklimatyzowałem się tam, grałem m.in. z Cesarem Navasem, Hiszpanem, który stał się moim wielkim przyjacielem. Był bardzo pomocny, jak Israel tutaj w Śląsku. Spędzałem z nim wiele czasu również poza klubem i to pomogło mi dobrze poczuć się w Kazaniu.
 
Poznałeś też trochę język rosyjski - wydaje Ci się on trochę podobny do polskiego?
 
Niektóre słowa tak, są podobne, a nawet niemal identyczne. Nie poznałem jednak polskiego jeszcze na tyle, by porównać te mowy jakoś bardziej szczegółowo. Po rosyjsku wiele rozumiem, na boisku wszystko, ale mówię nie za wiele.
 
Poza ligą rosyjską najwięcej czasu spędziłeś jednak w rodzinnym Urugwaju. Zdobyłeś dwa tytuły mistrzowskie i uznałeś, że potrzeba Ci nowych wyzwań, że chcesz wrócić do Europy?
 
W najwyższej lidze Urugwaju grałem trzy sezony, dwa ostatnie z nich kończyłem tytułem mistrzowskim. To świetne chwile - jesteś u siebie w kraju, czujesz się jak w domu, wygrywasz ligę. Tak jak wspomniałem wcześniej, to jednak w Europie jest największa szansa dostać się na najwyższy światowy poziom. Bardzo się cieszę, że przyszedłem do Wrocławia i znów mam okazję pokazać się w Europie. Sądzę, że mam takie atuty, że mogę tutaj grać dobrze, chcę jak najbardziej pomóc zespołowi swoją postawą.

 
Futbol jest dla Urugwajczyków czymś niemal jak religia?
 
Ludzie całe dnie mówią o piłce nożnej. Reprezentacja jest czymś najważniejszym, ale również rozgrywki ligowe są popularne. A mój były klub - Club Nacional - jest chyba największym, najlepszym w całym kraju, więc odczułem tę wielką popularność futbolu. Jest wielu fanatyków, kibice często proszę o zdjęcia, bardzo przejmują się losem drużyny i piłkarzy.
 
Wspomniałeś, że najważniejszą rzeczą dla Twoich rodaków jest reprezentacja. Ty miałeś okazję grać w kadrze U20 i to mistrzostwach świata.
 
To była dla mnie najlepsza rzecz, móc występować w narodowych barwach. Zresztą dla każdego piłkarza to coś wyjątkowego. Mam dobre wspomnienia z tego okresu, z tych mistrzostw, o których wspomniałeś. Byliśmy bardzo blisko ćwierćfinału, przegraliśmy z Brazylią po rzutach karnych.
 
Czego spodziewasz się po pobycie w Śląsku?
 
Chcę mieć jak najlepszy kontakt z drużyną, ze wszystkimi w klubie, poznać ligę i grać jak najlepiej. Bardzo ważne jest dla mnie, by spełniać to, czego oczekuje ode mnie trener. Na pewno celem są wysokie miejsca w tabeli, będę dawał z siebie wszystko, by pomóc zespołowi to osiągnąć.

 
Nigdy nie grałeś z numerem 2, teraz będziesz z nim występować. Był jakiś konkretny powód, dla którego go wybrałeś?
 
Może konkretny powód to nie, ale uznałem, że skoro zaczynam nowe wyzwanie, nowe miejsce, to również mogę mieć nowy numer. "2" była wolna i uznałem, że to dobry symbol rozpoczęcia kolejnego etapu.
 
Ostatnie pytanie, trochę mniej piłkarskie - kojarzysz włoskiego piosenkarza Toto Cutugno?
 
Chyba wiem, czemu pytasz (śmiech). Mamy prawie takie same nazwiska i gdy w Rosji powiedzieli kiedyś do mnie "Toto", na początku się zdziwiłem, o co im chodzi, ale potem poznałem powód. Jakby więc ktoś mówił do mnie "Toto" - nie mam z tym problemu, Toto też jest fajnie.
 
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również