Wydarzenia

Demony wróciły

2018-08-13 19:47:00
Po najsłabszym meczu w tym sezonie WKS przegrał w Kielcach z Koroną 1:2. Wrocławianie prowadzili po golu Robaka, ale wróciły demony z minionych rozgrywek - nieskuteczność, bramka stracona w końcówce i brak punktów w delegacji.
Takiej rewolucji w składzie Śląska nie było już od dawna. Dankowski, Chrapek i Piech zaczęli mecz na ławce rezerwowych, a Pich - którego z gry wyeliminował uraz - w ogóle nie znalazł się w meczowej "18". Pierwsza okazję do gry w tym sezonie dostali Pawelec i Łuczak, a premierowo w wyjściowej jedenastce znaleźli się Radecki i Robak.
 
W składzie Śląska znalazło się dwóch byłych graczy Korony. Jeden z nich to najlepszy strzelec WKS-u w bieżącym sezonie (Celeban), a drugi - w minionym (Robak). I to właśnie snajper z Legnicy, już w 10. min, otworzył wynik meczu. Napastnik wykorzystał fatalny błąd Hamrola. Bramkarz dostał podanie i zamiast wybić piłkę, wdał się w niepotrzebny drybling. Robak odebrał futbolówkę i skierował ją do pustej bramki. To pierwszy jego gol w tych rozgrywkach i 20 w zielono-biało-czerwonych barwach.
 
Goście cieszyli się z prowadzenia ledwie dziesięć minut. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Janjicia, a jego strzał ręką zablokował Celeban. Sędzia po analizie systemu VAR zdecydował: rzut karny dla Korony i żółta kartka dla kapitana WKS-u. "Jedenastkę" na bramkę zamienił Soriano. Słowik wyczuł co prawda jego intencje, ale nie zdołał sięgnąć precyzyjnie kopniętej w róg bramki piłki. Tuż przed przerwą Włoch mógł ponownie wpisać się na listę strzelców. Wykorzystał nawet podanie z głębi pola i skierował piłkę do siatki, ale po chwili sędzia zdecydował, że napastnik był na pozycji spalonej. Znów pomógł VAR. Do przerwy na tablicy wyników widniał zasłużony remis.
 
Na drugą połowę trener Pawłowski zdecydował się posłać do boju nieco inny zestaw graczy ofensywnych. Łuczaka zastąpił Gąska i już po pięciu minutach mógł wpisać się na listę strzelców. Wykorzystał dobre podanie Pałaszewskiego, wpadł w pole karne, ograł Kallaste, ale z jego strzałem poradził sobie Hamrol. Wrocławianie przejęli inicjatywę, ale niewiele wynikało z ich optycznej przewagi.
 
Kwadrans przed końcem znów Hamrol musiał ratować gospodarzy. Tym razem zadanie nieco ułatwił mu Pałaszewski, który znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym, ale nie uderzył najlepiej. Co nie udało się Śląskowi - udało się Koronie. Dziesięć minut przed końcem Górski świetnie zamknął dośrodkowanie z prawego sektora i dokładnym strzałem głową pokonał nieudanie interweniującego Słowika. Wyjazdowa wygrana znów musi poczekać. Mamy nadzieję, że tylko dwa tygodnie. Wtedy Śląsk zagra w Sosnowcu z Zagłębiem.

Już za tydzień podopieczni trenera Pawłowskiego zagrają za to na Stadionie Wrocław. WKS podejmie Pogoń Szczecin w poniedziałek o godz. 18. Bilety TUTAJ.


Korona Kielce - Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)
Bramki:
0:1 - Robak 10'
1:1 - Soriano 20'
2:1 - Górski 81'

Korona: Hamrol - Rymaniak, Kovacević, Diaw, Kallaste - Gardawski (59. Forbes), Petrak (78. Kasakiewicz), Żubrowski, Janjić, Jukić - Soriano (66. Górski)
Śląsk: Słowik - Pawelec (65. Dankowski), Celeban, Golla, Cholewiak - Augusto, Radecki (85. Piech), Farshad, Pałaszewski, Łuczak (46. Gąska) - Robak

Żółte kartki: Górski - Augusto, Pawelec, Dankowski
Sędzia: Krzysztof Jakubik

Widzów: 7 243
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również