Wydarzenia

Do widzenia, Antalya!

2022-01-27 10:30:00
Po dwunastu dniach wytężonej pracy i rozegraniu czterech sparingów drużyna Śląska wraca do Wrocławia. W czwartek przeprowadzony został ostatni trening, a popołudniu drużyna odleci do Polski.
Obóz przygotowawczy w tym roku różnił się pod pewnymi względami od poprzednich zimowych zgrupowań. W ostatnich latach Śląsk zwykle wylatywał na 10-dniowe obozy, tym razem przygotowania trwały 12, a licząc podróż właściwie 13 dni. Wrocławianie rozegrali też więcej niż to zazwyczaj bywało meczów sparingowych - cztery zamiast trzech. Odmianą był również lot - bezpośredni czarterowy samolot z Wrocławia do Antalyi (i z powrotem), którym WKS leciał wraz trzema innymi klubami Ekstraklasy (Górnikiem, Wisłą i Radomiakiem), pozwolił zaoszczędzić pieniądze, czas oraz środowisko.

Wrocławianie na miejsce zimowych przygotowań wybrali ten sam hotel i te same boiska co rok temu. Na 12 dni domem Śląska stał się Royal Seginus Hotel, a najważniejszym miejscem dla drużyny oddalone o około 15 minut drogi płyta z dobrze przygotowaną naturalną murawą. To największy atut obozu za granicą. - W Turcji o tej porze roku jest na pewno dużo lepiej trenować niż w Polsce. Pogoda nie pozwoliła nam przeprowadzić jedynie dwóch sesji treningowych w takim kształcie, jak chcieliśmy. Pracowaliśmy głównie na boisku, było kilka zajęć w siłowni, do tego parę odpraw taktycznych. Wszyscy sparingpartnerzy w danym czasie byli dobrani idealnie. Te mecze dały dużo poglądu jak zespół się rozwija, jak poprawia to, na co zwracamy uwagę. Widzieliśmy wiele powtarzalnych elementów, z których jesteśmy zadowoleni - mówi Jacek Magiera, szkoleniowiec WKS-u.



Mecze sparingowe, o których wspominał trener, Trójkolorowi zakończyli z bilansem dwóch wygranych, jednego remisu i jednej porażki. Do tego przed obozem WKS pokonał również we Wrocławiu Wartę Poznań (1:0). Już w Turcji Śląsk okazał się lepszy od TSV Hartberg (2:1) i Karabachu Agdam (3:2), zremisował z Floridsdorferem (0:0) oraz uległ Vojvodinie (0:2). Co ciekawe, bramki w tych pięciu meczach zdobywali trzej piłkarze: po dwa trafienia zanotowali Petr Schwarz, Robert Pich i Marcel Zylla.

- Nie chcę mówić, że ktoś jest wygranym lub przegranym obozu, to okaże się w lidze. Na starcie przygotowań każdy zawodnik ma czystą kartę. Tak samo młodzi piłkarze, których uważam, że trzeba rzucać na głęboką wodę. W piłce nie ma podziału na młody i stary, tylko lepszy i słabszy - dodaje Magiera. Szansę pokazania się w meczach dostali wszyscy zdrowi zawodnicy obecni na zgrupowaniu, także czterej obozowi debiutanci - Filip Gryglak, Józef Burta, Jakub Jezierski i Szymon Michalski.



Niestety, jak to zwykle bywa, podczas przygotowań nie obyło się bez problemów zdrowotnych. Do Polski na szczegółowe badania musiał wrócić Konrad Poprawa, a uraz stawu skokowego z kilku dni treningów oraz ostatniego meczu wyeliminował Krzysztofa Mączyńskiego. Kapitan Śląska wrócił do zajęć z drużyną, ale to, czy na pewno będzie gotowy zagrać z Lechią Gdańsk, okaże się w tygodniu bezpośrednio przed meczem. Ze względu na sprawy rodzinne obóz wcześniej opuścił Fabian Piasecki, a izolacja po pozytywnym wyniku testu na COVID-19 nie pozwoliła wziąć udział w zgrupowaniu Erikowi Exposito. Hiszpan wraz z nowym zawodnikiem Śląska - Dennisem Jastrzembskim - trenuje już przy Oporowskiej i od piątku wspólnie zaczną pracę z drużyną.

Śląsk w czwartek wczesnym wieczorem powinien zameldować się w budynku klubowym i oficjalnie zakończyć obóz przygotowawczy. Dzień później zespół ma zaplanowaną sesję treningową, a następnie dwa dni regeneracji dla większości zawodników (niektórzy mają wystąpić w sparingowym meczu drugiej drużyny). Od poniedziałku rusza "operacja Lechia". Pierwszy mecz rundy wiosennej w sobotę, 5 lutego, w Gdańsku. Niech to będzie dobra wiosna, Śląsku!
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również