Wydarzenia

Dwie różne połowy, trzy nowe punkty!

2015-09-12 17:24:00
1
Wrocławianie wrócili na zwycięską ścieżkę! Śląsk pokonał białostocką Jagiellonię 3:1, będąc zespołem lepszym... ale tylko w drugiej połowie. Nie najlepsza gra przed przerwą po zmianie stron odeszła w zapomnienie i WKS zgarnął komplet oczek. Obchodzący dziś urodziny Hateley na urodzinowy tort zwycięstwa dorzucił swoją wisienkę, zdobywając ostatniego gola.
Kłopoty z defensywą w ostatniej ligowej kolejce (2:4 z Wisłą w Krakowie) skłoniły Tadeusza Pawłowskiego do dokonania zmian w wyjściowej jedenastce wrocławskiej drużyny. Partnerem Celebana na środku obrony został Hołota, a na bokach zagrali Dankowski i Pawelec. W drugiej linii znalazło się miejsce dla Kokoszki i Gecova, Grajciar zagrał na skrzydle, a w ataku Kiełb, który zastąpił Bilińskiego.

Odmieniony Śląsk pierwszą składną akcję zakończył niecelnym strzałem zza pola karnego w wykonaniu Kokoszki. Chwilę wcześniej po drugiej stronie boiska z rzutu wolnego z ponad 30 metrów uderzył Vassiljev. Strzelec zwycięskiego gola w niedawnym meczu Estonia-Litwa (1:0), tym razem musiał uznać wyższość bramkarza WKS-u.

Prawdziwy kunszt Pawełek pokazał jednak dziesięć minut później. Świetne podanie Vassiljeva minęło obrońców WKS-u i Sekulskiemu pozostało skierować piłkę do siatki z trzech metrów. I wtedy dał o sobie znać kapitalny refleks kapitana Śląska! Intuicyjna interwencja golkipera zapobiegła utracie gola.

Goście budowali składniejsze akcje ofensywne i to oni byli w pierwszej połowie bliżsi zdobycia bramki. Swoje szanse mieli jeszcze Cernych i Alvarinho, a z dystansu swoich sił sprobował też Góralski. W poczynianiach Śląska brakowało "ostatniego podania" lub decyzji o strzale. Niewiele zabrakło, by świetną dwójkową akcję Paixao-Dankowski wykończył Kiełb, jednak w ostatniej chwili uprzedili go obrońcy. Goli do przerwy nie było.

Niewiele brakowało, by zaraz po wznowieniu gry na prowadzenie Jagiellonię wyprowadził... Celeban. Obrońca WKS-u przeciął podanie w pole karne, o mało co nie wbijając piłki do siatki. Czuć było jednak, że ma ochotę na gola i wkrótce zaspokoił swój apetyt. Na szczęście trafił już do właściwej bramki! W 58.min Celban strzałem głową zamienił dośrodkowanie Grajciara na gola, dając prowadzenie.

Już pięć minut później mieliśmy 2:0! Znów ważną rolę odegrał Grajciar, który płasko wbił piłkę w pole karne, a tam przeciął ją Tomasik. Uczynił to jednak na tyle niefortunnie, że skierował futbolówkę do bramki, zaskakując Drągowskiego. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że co nie udało się Celebanowi na początku drugiej połowy, udało się Tomasikowi.

Wrocławienie po przerwie grali znacznie lepiej, udokumentowali to bramkami, a potem kontrolowali wydarzenie na boisku. A mogli nawet podwyższyć wynik - płaski strzał Kiełba bezpośrednio z rzutu wolnego instynktownie, z najwyższym trudnem, wybronił Drągowski. Blisko gola był też Paixao. W końcowce do głosu zaczeli dochodzić jednak goście. Piłka dośrodkowana z lewego skrzydłe przeleciała przez całe pole karne Śląska i do siatki skierowal ją Grzelczak.

Na więcej Jagiellonii stać nie było. A Śląsk... A Śląsk nie cofnął się do rozpaczliwej obrony, tylko walczył o podwyższenie wyniku. I udało się! Wejście smoka zaliczył obchodzący dziś Hateley, zdobywając gola na 3:1 i przesądzająć o wygranej gospodarzy. W zeszłym sezonie Jaga wygrała we Wrocławiu, przerywając niemal roczną serię Śląska bez porażki u siebie. Teraz Twierdza Wrocław odparła atak białostoczan!


Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 3:1 (0:0)
Bramki:
Celeban 58, Tomasik 63.-sam, Hateyel 87 - Grzelczak 83

Śląsk:
Pawełek - Dankowski (46 Ostrowski), Celeban, Kokoszka, Pawelec - Hołota, Danielewicz - Flavio, Gecov (79 Hateley), Grajciar - Kiełb (84 Biliński)
Jagiellonia: Drągowski - Drągowski, Madera, Tarasovs, Tomasik - Cernych, Góralski, Grzyb, Alvarinho (56 Mackiewicz) - Vassiljev (70 Romanchuk) - Sekulski (56 Grzelczak)
Żółte kartki: Gecov, Kokoszka, Celeban - Tomasik
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 7419
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również