Wydarzenia

Grajciar: Pich to duże wzmocnienie

2016-02-10 13:00:00
- Myślę, że bramki i asysty Roberta poprawią naszą pozycję w tabeli - ocenia Peter Grajciar, rodak i przyjaciel Roberta Picha.
Od kiedy wiedziałeś, że Robert Pich wróci do Śląska?
 
Z Robertem jesteśmy w codziennym kontakcie. Kilka tygodni wcześniej pisał mi, że w Niemczech nie dostaje wielu szans i chciałby wrócić do Śląska. Na początku lutego mówił, że istnieje taka możliwość i jego menedżer rozmawia z klubem. O tym, że na 100 procent przyjeżdża do Wrocławia dowiedziałem się w poniedziałek po południu.
 
Widzieliście się po jego przyjeździe?
 
Zobaczyliśmy się dopiero na wieczornym treningu. We wtorek dzwoniłem do niego rano, ale był w drodze i nie mógł rozmawiać. Ucieszyło mnie, gdy zobaczyłem jego samochód przy Oporowskiej.
 
Pierwsze dni Pich będzie mieszkał u Ciebie?
 
Dostał taką propozycję, ale odmówił! W szukaniu mieszkania pomaga mu znajomy, a Robert postanowił, że kilka dni spędzi w hotelu i później przeniesie się do siebie.
 
Cieszysz się, bo wraca Twój przyjaciel, a kibice Śląska mają powody do zadowolenia?
 
Oczywiście! To dla nas duże wzmocnienie. Na lewej stronie zwiększa się rywalizacja. Myślę, że bramki i asysty Roberta poprawią naszą pozycję w tabeli. Wrócimy na miejsce, na którym Śląsk ma być i pójdziemy w górę.
 
Pamiętasz szczególnie którąś z bramek Roberta w Śląsku?
 
Pamiętam gola z Termaliką, gdy dograłem mu z rzutu rożnego. Bramkę zdobył chyba Flavio, ale moim zdaniem to gol Roberta. To mi zostało w głowie, bo Pich popisał się ładnym strzałem. Na początku sezonu Robert zdobył też efektowną bramkę w Szczecinie i w pamięci mam również trafienie z Celje.
 
Powrót Picha to dodatkowa motywacja przed meczem z Wisłą?
 
Na treningach widać chęć do gry. Zimą wszyscy zawodnicy... jak to powiedzieć, żeby nie przekląć... ciężko pracowali. Może nasze sparingi nie były atrakcyjne, ale pokazywaliśmy w nich nasze zaangażowanie. Po przyjściu Roberta nastawienie jest bardzo pozytywne. Chcemy wykorzystać to w piątek i ruszyć w górę tabeli - do pierwszej ósemki.
Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również