Wydarzenia

Hołota: Przez moment grałem jako napastnik

2016-03-12 11:00:00
Po spotkaniu z Koroną (2:2) porozmawialiśmy z Tomaszem Hołotą, który w Kielcach zdobył swoją trzecią bramkę w sezonie i jest najlepszym strzelcem Śląska wiosną. Pomocnik mówi m.in. o nowej pozycji, na której ustawił go Mariusz Rumak, szkoleniowiec WKS-u,
Po Twoich golach w tym roku wygraliśmy z Wisłą, przegraliśmy w Białymstoku, a teraz remisujemy z Koroną. Jest jednak czego żałować po tym spotkaniu.
 
Cieszę się, że ostatnio zdobywam bramki, tym bardziej, że pomagają w zbieraniu punków. Ale oczywiście bardzo szkoda, że ostatecznie udało się wywalczyć tylko jeden. Cała drużyna zasłużyła na gratulacje z mojej strony. Mogliśmy z podniesioną głową schodzić do szatni, bo była walka i bramki, a zabrakło jedynie koncentracji w końcówce. Takie mecze musimy jednak doprowadzać do końca z pozytywnym rezultatem.
 
Twój gol nie był dziełem przypadku, cały mecz grałeś ustawiony bardziej ofensywnie niż zwykle. Przez chwilę nawet jako napastnik. 
 
Tak, grałem przez moment jako wysunięty napastnik, ale to była potrzeba chwili. W krótkiej rozmowie przed meczem trener powiedział, czego będzie ode mnie oczekiwał. Ja na to przystałem, a akurat w tym meczu pomysł był taki, bym grał wyżej, bliżej ataku.

W swojej piłkarskiej karierze występowałeś już w wielu miejscach na boisku - jak czułeś się na tej, którą dziś przypisał ci trener Mariusz Rumak?

Trudno powiedzieć, czy nowa pozycja mi odpowiada, bo to dopiero pierwszy mecz w tej roli. Na pewno mam więcej okazji do strzału, a to mi się podoba. Zaowocowały one bramką i myślę, że wyszło pozytywnie. W ostatnim roku właśnie skuteczności mi brakowało, ale poprawiłem to. Grywałem już bardziej z przodu, wcześniej w Śląsku, czy w kadrach młodzieżowych, ale zwykle trenerzy stawiali mnie na defensywnych pozycjach. Dziś miałem miłą odmianę, bo mogłem się bardziej skupić na grze w ataku. 
 
Inna pozycja to też inny wysiłek, nie brakowało Ci już trochę „pary” pod koniec spotkania?
 
Zgadza się, gra w ofensywie to jest jakby inny rodzaj wysiłku. Biega się może mniej, ale na większej intensywności, wykonuje się wiele sprintów. Koło 80. minuty trochę mi już odcięło prąd, ale wtedy „dałem z wątroby”. To był mój pierwszy mecz na takiej pozycji, muszę się dostosować i w kolejnych - jeśli znów tam zagram - będzie już lepiej. 
 
Można się więc spodziewać, że z Ruchem znów zobaczymy Ciebie bardziej z przodu?
 
Spodziewać się można, ale zobaczymy jaki pomysł na ten mecz będzie miał trener. Dziś szkoleniowiec tak przeanalizował, że to będzie sposób na Koronę. Zadziałało, bo prowadziliśmy już przecież 2:0. Następne spotkanie to starcie z Ruchem, u siebie, więc trener może mieć nieco inną koncepcję na grę. Mamy cały tydzień, to będzie dłuższa chwila na spokojną pracę z nowym szkoleniowcem. Ja z trenerem Rumakiem od razu dobrze się rozumiem i na pewno będą z tego pozytywy.
Autor: MK, RS, JR, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również