Wydarzenia

Horwat: Jestem dumny z mojej drużyny

2018-06-11 20:00:00
Za nami bardzo emocjonujący sezon IV ligi, który rezerwy kończą z dużym niedosytem. Jednego punktu lub dwóch bramek w decydującym starciu zabrakło, by awansować do baraży o III ligę. Poniżej krótkie podsumowanie trenera Tomasza Horwata, w którym nie brakuje emocji, smutku, rozczarowania, ale też pozytywnych wniosków i podziękowań.
Zabrakło niewiele i niestety marzenia o powrocie do III ligi trzeba przełożyć.

Tomasz Horwat: Z jednej strony niewiele, z drugiej bardzo dużo. Tylko punkt, a z drugiej strony aż punkt. Tylko dwie bramki lub aż dwie bramki. Czujemy się źle, a najbardziej szkoda chłopaków, bo zostawili na boisku kawał zdrowia, zaangażowania i charakteru. Rundę wiosenną mieliśmy rewelacyjną. 14 zwycięstw i tylko jedna porażka z Bielawianką. Może przy odrobinie szczęścia udałoby nam się tam więcej ugrać, jednak popełnialiśmy zbyt dużo prostych błędów, a rywalom wszystko wychodziło i ostatecznie musieliśmy uznać ich wyższość. Tak naprawdę nie da się wszystkiego wygrać, a my łącznie ze sparingami wygraliśmy 24 spotkania na 25 możliwych. Byliśmy przez całą rundę maksymalnie skoncentrowani, przepracowaliśmy bardzo dobrze okres przygotowawczy, transfery były bardzo udane i liczyliśmy na znacznie więcej. 

Mimo przeciwnościom losu, bo przecież po drodze przydarzyły się nam trzy bardzo poważne urazy, walczyliśmy dalej. Mówię tutaj o Obiale, Pasternaku i  Kotfasie, którzy na początku rundy prezentowali wyborną formę i byli gwarantem bramek. Niestety nie mogliśmy liczyć na ich pomoc, ale nadal konsekwentnie parliśmy naprzód. Wygraliśmy na trudnym terenie w Gaci, jako jedyni w lidze. Może też szkoda tego spotkania, bo wygraliśmy 1:0, a powinniśmy znacznie wyżej. Oczywiście można sobie tak wyliczać, ale również przeciwnik może sobie w ten sam sposób tłumaczyć wiele rzeczy. Taka jest piłka, szkoda, bo chcieliśmy bardzo. 

Runda jesienna jednak była znacznie gorsza. Jakie są tego przyczyny?
 
Tak, przede wszystkim o braku awansu zdecydowała runda jesienna, w której straciliśmy aż 14 punktów. To zdecydowanie za dużo. Liczyliśmy, że jeszcze zdołamy przeskoczyć lidera, ale również zespól z Gaci nie tracił punktów. To doświadczona drużyna i to zaprocentowało. Naciskaliśmy bardzo mocno, ale rywale wytrzymali ciśnienie i nie potknęli się ani razu. Szacunek dla nich za wytrzymanie presji, rywalizacja była zażarta i toczyła się do ostatniej kolejki. Pokazaliśmy, że byliśmy dwoma najmocniejszymi zespołami w tej lidze i o sukcesie decydowały niuanse. My dodatkowo do sezony przestępowaliśmy z całkowicie przebudowaną drużyną, ale to nas nie tłumaczy. 

W zimie wzmocniliśmy zespół, bo pierwsza runda pokazała, że ich potrzebowaliśmy. Już przed wznowieniem meczów rewanżowych powiedziałem, ze będziemy znacznie silniejsi. Nie myliłem się, ale po prostu zabrakło troszkę szczęścia. 
 
Oprócz awansu celem rezerw było wprowadzanie zawodników do I zespołu. To się udało. 

Taki klub jak Śląsk Wrocław zawsze walczy o najwyższe cele i w tym przypadku liczyło się tylko pierwsze miejsce i dalsza walka o awans. Chcieliśmy w przyszłym sezonie piłkarzy ogrywać w III lidze, gdzie na pewno bardziej by się rozwinęli. W tym sezonie rywalizowaliśmy w IV lidze, ale udało nam się wprowadzić do I zespołu Pawła Kucharczyka i Mathieu Scaleta. Ponadto zawodnicy grając u nas, podtrzymywali rytm meczowy i dawali nam dużo jakości. Daniel Łuczak, Adrian Łyszczarz, Maciej Pałaszewski, czy Konrad Poprawa również dołożyli cegiełkę do naszych wyników. Dodatkowo jako liderzy motywowali resztę. 



Patrząc na cały sezon, jest trener zadowolony z jego przebiegu?

Żyliśmy marzeniami o powrocie do III ligi. Szacunek dla zawodników, bo mimo młodego wieku, wytrzymali znakomicie presję. Średnia wieku u nas to 21 lat. Każdy mecz był dla nas finałem, nie mogliśmy się potknąć i chłopaki dali radę. Jestem z nich dumny, pokazali charakter i należą im się podziękowania z mojej strony za trud, zaangażowanie, podejście i ciężką pracę. Oczywiście wiemy, że sezon nie był idealny, zdarzały nam się potknięcia, szczególnie w rundzie jesiennej i myślę, że to zaważyło o ostatecznym układzie tabeli. 

Za ten sezon należą się również podziękowania mojemu sztabowi. Przemkowi Parusowi za przygotowanie motoryczne, profesjonalne raporty i tytaniczną pracę. Trenerowi Bartyzelowi za wskazówki i wsparcie nie tylko na treningu. Patrykowi Polaczkowi za obsługę medyczną, Tomaszowi Hryńczukowi za doświadczenie, spokój, który wprowadzał podczas meczu i pracę z bramkarzami. Szczególnie podziękowania dla Szymona Mikołajczaka, który zawsze był mocno zaangażowany, był oddany całym sercem i chłopaki to czuli. Sztab i zespół tworzyli prawdziwą drużynę i to było naszą największą siłą.

Chcę podkreślić również wzorową współpracę w rundzie wiosennej ze sztabem I drużyny oraz władzami klubu. Zawsze mogłem liczyć na rozmowę i najlepsze na dany moment rozwiązania. O to chodzi, by klub na każdym froncie był najsilniejszy, jak to możliwe. To jest bardzo ważne i tutaj ukłony dla sztabu I zespołu i władz klubu.

Mimo że się nie udało, to ten sezon wiele nas nauczył. Aby awansować trzeba być bezwzględnym w każdym detalu, zminimalizować straty i potknięcia oraz mieć odrobinę szczęścia. Czegoś zabrakło i niestety nie możemy cieszyć się z awansu. Jestem jednak dumny z mojej drużyny, ponieważ do ostatniej minuty była razem i nawzajem się wspierała. 
 
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również