Wydarzenia

Jakub Wrąbel: Jestem gotowy na karne

2014-09-21 20:29:26
Nastoletni bramkarz Śląska Wrocław stoi przed szansą na pokazanie się w oficjalnym meczu swojej drużyny. Z Jakubem Wrąblem porozmawialiśmy o meczu Pucharu Polski z Widzewem, a także o minionym starciu ligowym z Koroną Kielce.

Co Marco i Flavio dostali od Was w prezencie urodzinowym?

Zazwyczaj jest tak, że jeśli ktoś w klubie ma urodziny, to on przynosi z tej okazji poczęstunek. My jedynie złożyliśmy chłopcom najserdeczniejsze życzenia. Chcemy, żeby dalej byli z nami w zespole i dobrze się w nim czuli.

 

Jak możesz ocenić mecz z Koroną? Przewagę mieliśmy cały czas, ale wywalczyliśmy skromne zwycięstwo.

Na pewno w pierwszej połowie mieliśmy kilka dogodnych sytuacji. W pierwszych 15 minutach zdominowaliśmy zdecydowanie rywala i chcieliśmy tę przewagę wykorzystać, żeby szybko ustawić sobie mecz. Później niestety coś w naszej grze się zatrzymało i nie mogliśmy dojść do stylu gry, który preferujemy. W szatni trener z pewnością podbudował trochę morale chłopaków i znowu narzuciliśmy rywalom nasz pomysł na ten mecz. Mieliśmy kilka okazji, a Flavio świetnie uczcił swoje urodziny i zdobył gola. Utrzymaliśmy wynik i nie pozwoliliśmy Koronie na stworzenie groźnych sytuacji. Możemy się cieszyć, że po meczu, który nie był w naszym wykonaniu rewelacyjny dopisujemy do swojego dorobku kolejne punkty.

 

W pierwszej połowie Mariusz o mały włos nie stracił piłki w dryblingu przed polem karnym. Jaka myśl przebiegła Ci przez głowę przy tej sytuacji?

Naturalnie przestraszyłem się, że możemy stracić zawodnika, a ja będę musiał w trybie awaryjnym pojawić się na boisku. Na szczęście pomimo tego, że Mariusz popełnił błąd, to z asekuracją zdążył Tomek Hołota i nic groźnego się nie wydarzyło. Wszyscy popełniamy błędy, ale dobrze, że tę pomyłkę udało się naprawić. Później zresztą Mariusz pokazał, że to tylko mały wypadek przy pracy i świetnie interweniował po jednym ze strzałów gości. 

 

Spotkanie z Koroną oglądałeś z ławki, a w sobotę już występowałeś w rezerwach. Gra w barwach Śląska II Wrocław była dla Ciebie zaskoczeniem?

Spodziewałem się, że może być taka możliwość, bo trener Pawłowski zapowiadał w wywiadach, że prawdopodobnie zagram w starciu z Widzewem i brakowało mi ostatnio rytmu meczowego. Trener Hryńczuk chciał więc, żebym spotkaniem w III lidze wprowadził się do gry. Potwierdzoną informację, że wystąpię przeciwko Stilonowi dostałem na rozgrzewce przed meczem z Koroną.

 

Skoro poruszyłeś temat meczu w Pucharze Polski. Trener Pawłowski podkreśla, że to szansa na sprawdzenie Cię na wyższym poziomie. Jak podchodzisz do tego meczu?

No właśnie docierają do mnie sygnały, że mam wystąpić, ale nie traktuję tego jako pewnik. Nikt nie przekazał mi jeszcze, że mój występ jest przesądzony. Chcę jednak teraz dobrze zaprezentować się na pozostałych treningach i wypracować sobie możliwość gry przeciwko Widzewowi. Jeśli dostanę od trenerów tę szansę, to zrobię wszystko, by swoją postawą pomóc drużynie w awansie do dalszej fazy. Ten mecz może pokazać na jakim poziomie jestem i jak wkomponuję się w zespół. Na razie miałem okazję grać tylko w sparingach, ale spotkanie o taką stawkę, z rywalem, który grał niedawno w ekstraklasie może mi tylko pomóc w budowaniu swojej pozycji w klubie.

 

Wtorkowy mecz to spotkanie pucharowe, które może zakończyć się rzutami karnymi. Boisz się takiej ewentualności, czy masz ten element przećwiczony?

Jeszcze zanim Marco odniósł kontuzję, to wspólnie po treningach ćwiczyliśmy właśnie rzuty karne. Często zostawał z nami Dudu i Sebino Plaku, więc mogę szczerze powiedzieć, że nie obijaliśmy się w tym aspekcie. Jestem przygotowany na to, że mecz w Pucharze Polski może skończyć się karnymi.

 

Przy okazji meczu z Borussią trener Pawłowski powiedział, pół żartem pół serio, że niepotrzebnie pokazaliśmy Cię całemu światu, bo możesz zainteresować zachodnie klubu. Myślisz w ogóle o transferze ze Śląska?

Na pewno każdy trenuje i gra po to, by ciągle się rozwijać i piąć się coraz wyżej. Na razie jednak myślę tylko o tym, by zadebiutować w ekstraklasie i powalczyć o pozycję numer jeden w Śląsku. Mam tu jeszcze 4 lata ważnego kontraktu i świetne warunki do rozwoju. Nigdzie się więc na razie nie wybieram.

 
Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również