Wydarzenia

Kanonada w Krakowie

2015-08-28 22:22:00
Aż sześć goli zobaczyli kibice w meczu Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław. Niestety, cztery z nich zdobyli piłkarze Białej Gwiazdy i tym samym gracze WKS-u wrócili do Wrocławia bez żadnej zdobyczy punktowej.
Trener Tadeusz Pawłowski nie zaskoczył – w Krakowie desygnował do gry tę samą jedenastkę, która przed tygodniem rozegrała bardzo dobry, choć pechowy mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Konsekwencja dość szybko przyniosła skutek. Już w 18 minucie Tom Hateley mocno przymierzył z rzutu wolnego, lecz trafił w słupek. Na szczęście los oddał to, co zabrał przed tygodniem – tym razem piłka odbiła się od pleców golkipera Wisły i wpadła do bramki! Wrocławianie starali się pójść za ciosem i niedługo później przeprowadzili koronkową akcję. Piłka jak po sznurku chodziła między Paixao, Bilińskim i Danielewiczem, by ostatecznie trafić do wychodzącego na czystą pozycję Portugalczyka, który niestety znalazł się na minimalnym spalonym.
 
Śląsk osiągnął optyczną przewagę, lecz w tym momencie przyszło wyrównanie. Na prawym skrzydle urwał się Wilde-Donald Guerrier, z piłką minął się Łukasz Burliga, ale dopadł do niej Paweł Brożek, zdobywając pierwszą bramkę w tym sezonie. Od tego momentu do głosu zaczęła dochodzić Wisła, która tuż przed końcowym gwizdkiem wyszła na prowadzenie. Błąd środkowych obrońców wykorzystał Rafał Boguski i w sytuacji sam na sam nie dał szans Mariuszowi Pawełkowi.
 
Po zmianie stron Śląsk dążył do wyrównania. Sporo ożywienia wniósł Jacek Kiełb, który w przerwie zmienił Kamila Bilińskiego. Niestety, zamiast drugiej bramki dla wrocławian padła trzecia dla gospodarzy – Guerrier dostał podanie od Jovicia i umieścił piłkę w samym okienku. 
 
Sytuacja gości stała się zła, ale – z pewnością mając w pamięci niedawny mecz w Łęcznej – w dalszym ciągu starali się zmienić wynik. Kontakt udało się złapać w 67 minucie, gdy po stracie piłki przez defensorów Wisły Jacek Kiełb oddał precyzyjny strzał z dystansu. Śląsk nabrał wiary w wywiezienie z Krakowa przynajmniej punktu i stworzył kilka ciekawych okazji, jednak żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem. Gospodarze zaś w 87 minucie postawili kropkę nad i, wyprowadzając wzorową kontrę, po której Paweł Brożek na raty pokonał Mariusza Pawełka. Rozmiary porażki tuż przed końcem mógł zmniejszyć Jacek Kiełb, jednak jego atomowe uderzenie z rzutu wolnego z wielkim trudem na rzut rożny wybił Radosław Cierzniak.
 
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 4:2 (2:1)
Bramki: Brożek 29, 87, Boguski 45, Guerrier 58 - Cierzniak 18-sam., Kiełb 67

Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga - Boguski (83 Cywka), Mączyński, Uryga, Jankowski (77 Popovič), Guerrier - Brożek (90 Crivellaro)
Śląsk: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Paraíba (26 Zieliński) - Hołota, Hateley - Paixao, Danielewicz (78 Ostrowski), Pich - Biliński (46 Kiełb)

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
Żółte kartki: Guerrier, Guzmics - Zieliński, Pawelec
Widzów: 11503

Zobacz również