Wydarzenia

Kiełb: Nie ma obrażania się

2016-04-04 15:35:00
Decyzją Mariusza Rumaka do Poznania na mecz z Lechem nie pojechał Jacek Kiełb, były gracz Kolejorza. – Słyszałem głosy, że skoro nie pojechałem, to trzymałem kciuki za porażkę Śląska. To kompletna bzdura. Nie ma obrażania, ja będę zachrzaniał na treningach, bo tylko tak mogę się obronić – mówi „Ryba”.
Jacek Kiełb wygraną nad Lechem mógł tylko obejrzeć w telewizji. Trener Mariusz Rumak nie znalazł dla skrzydłowego miejsca w meczowej osiemnastce. – To był dla mnie swego rodzaju bodziec. Wiadomo - skoro trener zostawił mnie we Wrocławiu, to na pewno czegoś brakuje w mojej grze – mówi Kiełb. „Ryba” nie zamierza się jednak załamywać i zapowiada ostrą walkę o miejsce w kadrze. – Na treningach muszę jeszcze bardziej udowadniać swoją przydatność, by na następnych meczach taka sytuacja się nie powtórzyła. Nie jestem człowiekiem, który będzie teraz narzekał. To nie w moim stylu. Ja będę zachrzaniał i nie spuszczę głowy. Przy takiej sytuacji człowiek jest zdenerwowany, ale nie ma obrażania, ono byłoby najgorsze – zapowiada.
 
Zamiast w piątek przeciwko Lechowi, skrzydłowy zagrał w sobotę przeciwko Polonii Stal Świdnica. Rezerwy Śląska wygrały III-ligowy mecz aż 4:0, a Kiełb ustrzelił hat tricka. – Tylko tak mogę się obronić. Muszę pracować więcej niż na 100%, a nie myśleć o tym, czy na Cracovii będę już w kadrze, czy nie – mówi. A o miejsce w niej toczy się mocna rywalizacja, co widać na treningach. – Jest zdrowa rywalizacja, a trener pokazuje, że każdego może nie zabrać. To sygnał, że zawsze trzeba dawać z siebie wszystko na treningu. Nie ma obrażania, należy gryźć trawę. Zresztą ja taki jestem, nie poddam się – przyznaje „Ryba”.
 
- Słyszałem już głosy, że skoro nie pojechałem do Poznania, to trzymałem kciuki za porażkę swojej drużyny. To kompletna bzdura, żeby tak w ogóle tak pomyśleć. Absolutnie taka myśl nie przeszła mi nigdy przez głowę, to niedorzeczność – komentuje Kiełb. Pomocnik cieszył się więc z wygranej tak jak reszta członków zespołu. A było się z czego cieszyć. – Wiadomo, Lech to renomowana marka na polskim rynku, znana także w Europie. A my, będąc w strefie spadkowej, przyjeżdżamy do nich i wygrywamy. To bardzo ważne punkty, takie zwycięstwa budują zaufanie w szatni, zaufanie do sztabu, trenerów. Walczymy o pewne utrzymanie i ono na pewno będzie – kończy.  
 
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również