Wydarzenia

Mecz pod znakiem "4"

2019-12-20 19:47:00
Śląsk zaliczył w Krakowie czwartą porażkę w sezonie i na czwartym miejscu spędzi przerwę zimową w PKO Ekstraklasie. Zwycięstwo 2:0 zapewnili Cracovii Vestenicky i Lopes.
Dla Śląska starcie z Cracovią było już czwartym w tym roku meczem pod Wawelem. Wcześniej w Krakowie WKS trzykrotnie mierzył się z Wisłą (porażka i remis wiosną, wygrana latem). Tym razem wrocławianie mierzyli się z Pasami, z którymi u siebie wygrali 2:1 po kapitalnej bramce Cholewiaka. Ten sam zawodnik zdobył bramkę również w poprzedniej kolejce, pokonując bramkarza poznańskiego Lecha. 29-latek wystąpił na pozycji napastnika i zebrał wiele pozytywnych recenzji. Nie było zaskoczenia, że w piątkowy wieczór ponownie znalazł się w jedenastce na tej pozycji.
 
Na stadionie przy ul. Kałuży stawką były nie tylko trzy punkty, ale i spędzenie przerwy zimowej na podium Ekstraklasy. Przed 20. kolejką WKS miał punkt przewagi nad Cracovią i remis zapewniał Wojskowym trzecie miejsce w tabeli na koniec roku. Niestety, spotkanie nie zaczęło się dla Śląska najlepiej. Niespełna po kwadransie gry boisko z urazem musiał opuścić Chrapek, a po pół godzinie gry żółte kartki mieli na swoim koncie obaj stoperzy - Puerto i Golla. Dla tego drugiego oznacza to przymusową pauzę w pierwszym meczu nowego roku (7 lutego z Lechią na Stadionie Wrocław).
 
W początkowej fazie meczu grę prowadzili podopieczni trenera Probierza. To oni częściej operowali piłką na połowie rywala, starając się rozpracować defensywę wrocławian atakiem pozycyjnym. Najbliżej sukcesu byli w 17. min, kiedy to Putnocky świetnie wybronił strzał Vestanickyego. Śląsk odpowiedział ładną kombinacją zakończoną zgraniem Cholewiaka przed pole karne i nieznacznie strzałem wprowadzonego za Chrapka Łabojki.
 
Po zmianie stron mocno do ataku ruszyła Cracovia, zamykając chwilami Śląsk na własnej połowie. Ich napór przyniósł skutek w 57. min gry. Dośrodkowaną z lewego skrzydła piłkę Putnocky wypiąstkował przed pole karne, dopadł do niej Vestenicky i bez zastanowienia uderzył, otwierając wynik meczu.
 
Trener Lavička szybko zareagował na niekorzystny widok, wprowadzając na murawę dawno nieoglądanego Musondę, który miał rozruszać ataki Trójkolorowych. I choć Zambijczyk starał się szarpać na prawym skrzydle, daleko mu było do "wejścia smoka", które kilka minut później zaliczył Lopes. W jednym z pierwszych kontaktów z piłką po pojawieniu się na murawie wykorzystał on dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową podwyższył prowadzenie Pasów.
 
Czwarta w sezonie porażka zepchnęła Śląsk na czwarte miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. WKS przezimuje zatem tuż za podium. Teraz przed piłkarzami chwila wolnego, a powrót do treningów 7 stycznia. Dwanaście dni później wylot na Cypr na 10-dniowy obóz przygotowawczy. Powrót do gry 7 lutego - na Stadionie Wrocław WKS podejmie Lechię Gdańsk.

Cracovia - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Vestenicky 57'
2:0 - Lopes 73'

Cracovia: Pesković - Helik, Dytiatiev, Siplak (70' Wdowiak) - Gol, Rapa, Hanca, Lusiusz (70' Lopes), Pestka - Pelle, Vestenicky (85' Piszczek)
Śląsk: Putnocky - Dankowski, Golla, Puerto, Stiglec - Żivulić (80' Marković), Mączyński - Płacheta, Chrapek (14' Łabojko), Pich (65' Musonda) - Cholewiak

Żółte kartki: Lusiusz, Dytiatiev - Cholewiak, Golla, Puerto, Żivulić
Czerwona kartka: Marković 90'
Sędzia: Szymon Marciniak

Widzów: 7836
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również