Wydarzenia

Mistrz pokonany po japońsku!

2016-04-01 22:19:00
5
Po premierowym golu Ryoty Morioki Śląsk Wrocław pokonał Lecha w Poznaniu 1:0 i wydostał się, przynajmniej do jutra, ze strefy spadkowej. Wrocławianie zagrali najlepsze spotkanie w rundzie i zasłużenie wygrali na boisku mistrza Polski.
Mariusz Rumak wrócił na "stare śmieci" do Poznania, gdzie pracował przez przeszło dwa lata. I od razu zaskoczył wyjściowym składem. We Wrocławiu zostali m.in. Biliński i Kiełb, na szpicy ponownie znalazł się Mervo, a do pierwszego składu wrócił Morioka... "Wrocławski Tsubasa" po dobrym wprowadzeniu się do drużyny ostatnio poczynał sobie nieco słabiej i szkoleniowiec nie wystawiał Japończyka w pierwszym składzie. Tym razem postawił na niego od pierwszej minuty. I szybko okazało się, że była to słuszna decyzja.

Już w 10. min Morioka dopadł do piłki w polu karnym i pokonał Buricia zaskakującym uderzeniem po ziemi w krótki róg To pierwszy g.ol Azjaty w Śląsku i pierwsza bramka WKS-u w Poznaniu od 2014 roku! Lech spróbował szybko odpowiedzieć, ale na posterunuku był Abramowicz. Poznaniacy po stracie gola nie ruszyli jednak do frontalnych ataków. Śląsk prezentował się dobrze i po niespełna pół godzinie gry stworzył kolejną groźną akcję. Z autu piłkę wyrzucił Pawelec, głową zgrał Dvali, a nogą w stronę bramki posłał ją Celeban. Akcja obrońców WKS-u zakończyła się celnym strzałem, z którym jednak Burić nie miał problemów.

Mocny strzał z dystansu w wykonaniu Jevticia z 32. min, odbity przed siebie przez Abramowicza, był dla gospodarzy impulsem do zintensyfikowania poczynań ofensywnych. Ostatni kwadrans pierwszej połowy to optyczna przewaga podopiecznych Jana Urbana, z której nie wynikało jednak szczególne zagrożenie. Większe stworzyli goście po uderzeniu Pawelca.

Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy - podobnie jak w pierwszej - przed świetną szansą na drugiego gola stanął Morioka. Japończyk zwiódł obrońcę, potem zamarkował strzał, ale gdy zdecydował się uderzyć, przed stratą bramki gospodarzy uchronił Burić. W 70. min bośniacki bramkarz musiał wznieść się na wyżyny umiejętności. Morioka dograł do wprowadzonego Grajciara, a ten odważnie wbiegł w pole karne i uderzył na bramkę. Strzał wybronił Burić, ale do piłki dopadł Mervo. I jego próbę z najwyższym trudem wybił golkiper gospodarzy. WKS był o włos od podwyższenia wyniku.

Kwadrans przed końcem Morioka kolejnym świetnym podaniem obsłuzył partnera z zespołu. Tym razem był nim Pich, który dogranie zamienił na strzał z lewej nogi. Celny, ale złapany przez bramkarza. Po chwili swoich sił spróbował Japończyk, uderzając obok słupka. Do końca spotkania groźniej atakowali gospodarze, a najlepszą okazję zmarnował Bille Nilsen, którego strzał doskonale wybronił Abramowicz. Do końca meczu gole już nie padły.

Śląsk zwyciężył po raz pierwszy od starcia z Wisłą Kraków na inaugurację rundy wiosennej. Kolejna okazja do wygranej nad drużyną z Krakową już w następną sobotę. O godz. 18. WKS podejmie u siebie Cracovię. Trzy punkty zdobyte z Lechem, przynajmniej do jutra, wyciągają wrocławian ze strefy spadkowej.


Lech Poznań - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)
Bramki: Morioka 10

Lech: Burić - Kędziora, Wilusz, Kamiński, Volkov (63. Kadar) - Trałka, Dudka (63. Arajuuri), Lovrencsics, Gajos, Jevtić - Nielsen
Śląsk: Abramowicz - Pawelec, Dvali, Celeban, Dudu - Hołota, Hateley - Dankowski (58. Grajciar), Morioka (90. Kokoszka), Pich (90. Ostrowski) - Mervo
Żółte kartki:  Dudka, Trałka - Dankowski
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski
Widzów: 17 697
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również