Wydarzenia

Musimy być ambitni

2017-03-30 22:00:00
- Mamy postawiony cel, zawodnicy są nastawieni pozytywnie i zrobimy co w naszej mocy, by go zrealizować – mówi trener Urban przed meczem z Koroną Kielce.
O najbliższym rywalu:
 
Korona nie ma takiego obciążenia psychicznego jak my. Mamy swoje ambicje, ale musimy je potwierdzić wygraną. Nasi rywale mają cztery mecze przed sobą i jeśli wygrają dwa spotkania u siebie, to mają cel osiągnięty. Rzeczywiście, Korona słabiej gra na wyjazdach, ale jutro zagra z zespołem, który ma problem z zdobywaniem punktów na własnym boisku. Mam nadzieję, że nie będzie to brzydki mecz. 
 
O drużynie:
 
Drużyna w przerwie na reprezentację mocno pracowała. Było to widać w sparingu z Miedzią, gdzie wyszło zmęczenie. Tydzień przed spotkaniem Koroną był już lżejszy, przeprowadziliśmy normalny mikrocykl i motywujemy się już na piątek. 
 
Madej i Augusto nie zagrają w piątek. Łyszczarz ma problemy z mięśniem czworogłowym. Pozostali są gotowi do gry. 
 


Pierwsza ósemka:
 
Uciekamy od spekulacji, w której ósemce będziemy grać. Jest wiele niewiadomych, dlatego koncentrujemy się na najbliższym meczu. O przyszłości porozmawiamy później. Musimy być ambitni i myśleć o pierwszej ósemce, dopóki mamy realną szansę tam się znaleźć. Musimy zrobić wszystko, by ją wykorzystać. Ale przestańmy o tym mówić. Skupmy się na najbliższych meczach. Zostało ich zaledwie cztery. Jeśli wygramy teraz, cel będzie bliższy. Jeśli kolejny wygramy, będziemy jeszcze bliżej. Do tego musimy dążyć. Nie wygramy jutro, to będzie nam bardzo trudno w ogóle myśleć o pierwszej ósemce. 
 
Czekają nas fajne spotkania. Każdy walczy o każdy punkt, o bilans między drużynami, który będzie ważny na koniec sezonu zasadniczego. Zespoły zaczynają myśleć o tym podziale, ile meczów mogą zagrać u siebie, a ile na wyjeździe. Niektórzy już mogą sobie na to pozwolić, a inni muszą do tego dążyć. Dlatego ma być jutro widać, kto tu walczy o trzy punkty, bo to jest jego ostatnia szansa na to, by marzyć o pierwszej ósemce. Korona może sobie pozwolić na potknięcie, my nie. Wiemy w jakiej znajdujemy się pozycji i tak na to patrzymy. Mamy cel postawiony, zawodnicy są nastawieni pozytywnie i zrobimy co w naszej mocy, by go zrealizować. 
 


O poszczególnych zawodnikach:
 
Celeban czuje się bardzo utożsamiony z klubem. Chciałby tu zakończyć swoją karierę, grając w Ekstraklasie o najwyższe cele. To normalne podejście piłkarza, który jest kapitanem swojej drużyny. 
 
Jest rywalizacja między Bilińskim i Zwolińskim. To mi się podoba, ale czekam aż jeden z nich pokaże, że to ja jestem ten pierwszy, a ty czekaj. Na dziś tego nie ma. Jestem zadowolony z ich zaangażowania, ale czekamy na bramki.
 
Nie mamy wpływu na to, kto jutro dostanie żółtą kartkę. Nie możemy nad tym się zastanawiać. Tak samo jak nie mieliśmy wpływu na karę Madeja. Nie ma go i musimy sobie z tym poradzić. Na pewno ktoś w pewnym momencie dostanie czwartą żółta kartkę i będziemy musieli sobie z tym poradzić. Mam nadzieję, że w jednym momencie nie wypadnie nam większość zawodników. 
 
Ostoja był zmęczony po powrocie z reprezentacji, ale dziś już jest lepiej. Jest do naszej dyspozycji i możemy na niego liczyć w piątek. 
 
W treningu bardzo mi się podoba na przykład Alvarinho. Techniczny, bardzo dobra lewa noga, luz z piłką, zdobywa bramki. Jest słabszy fizycznie, ale jest też inteligentny. Ma szybkość i umie ją wykorzystać, by unikać kontaktu z przeciwnikiem. Problem jest z wykorzystaniem tych umiejętności i cech w jak najlepszy sposób. Gra też zupełnie inaczej wygląda w treningu, na skróconym terenie, niż w meczu na pełnowymiarowym boisku. W meczu ligowym nie będziemy mieli tylu okazji bramkowych.
 
Już widzieliśmy zagrania typowe dla Morioki, ale wciąż czekamy na więcej. Mam nadzieję, że jego forma wskoczy na odpowiedni poziom, bo wiemy, że ma ogromny potencjał, który chcemy jak najlepiej wykorzystać.
 
Joan dobrze wygląda, ale zaczął słuchać trenera i tu zrobił mądry krok. Piłkarz musi dostosować się do taktyki trenera. Podobne problemy ma Mario Engels czy Alvarinho. Chodzi o to, by wykorzystać swoje walory w prosty sposób. By nie utrudniać sobie życia. Robert Pich to zrozumiał i od razu widać efekty.
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również