Wydarzenia

Na kłopoty... Lechia Gdańsk!

2015-05-30 22:28:00
1
W 35. kolejce T-Mobile Ekstraklasy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego pokonali zawodników z Pomorza 1:0 i tym samym odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie finałowej! Wrocławianie mają niezwykły patent na gdańską drużynę w tym sezonie. To już trzecie zwycięstwo WKS-u nad Lechią w bieżących rozgrywkach.
Już po kilku minutach spotkania wielką szansę na zdobycie pierwszego gola w tym meczu miała Lechia Gdańsk. Stojan Vranjes, błędzie Zielińskiego, popisał się mocnym uderzeniem, na szczęście piłka trafiła w poprzeczkę bramki. Chwilę później byliśmy świadkami kolejnej groźnej akcji ze strony Biało-Zielonych. W pole karne wpadł Colak, przełożył jednego z obrońców, jednak w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Pawełkiem. Kapitan WKS-u broniąc strzał, skierował piłkę pod nogi piłkarza rywali, ale i przy dobitce popisał się równie dobrą interwencją. 
 
Pod bramką Budziłka zakotłowało się po raz pierwszy po kwadransie gry. Kontrę wrocławian rozprowadził Pich, ale jego podanie wzdłuż pola karnego nie padło łupem żadnego zawodnika w zielonej koszulce. Nie udało się z gry, może uda się ze stałego fragmentu - pomyśleli Trójkolorowi, którzy wywalczyli rzut wolny tuż przez polem karnem rywali. Mateusz Machaj zdecydował się na bezpośredni strzał, jednak golkiper przyjezdnych nie miał problemów ze złapaniem futbolówki.

Po 30 minutach tempo gry nieco opadło, tak jakby piłkarze dali się ponieść przyjacielskiej atmosferze, która w najlepsze trwała na trybunach. W końcu jednak zawodnicy przypomnieli sobie, że mecz we Wrocławiu może być istotny w kontekście gry w europejskich pucharach i zaczęli atakować ostrzej. I to dosłownie. Wrocławianie wyczuwając zagrożnenie, zmuszeni byli do faulu ok. 30 metrów od bramki. Podobną okazję wypracowali sobie Trójkolorowi po przeciwnej stronie boiska. Jednak i w pierwszym, i drugim przypadku piłka minęła światło bramki, a tym samym grę rozpoczynali zawodnicy w rękawicach.

Koniec pierwszej połowy zbliżał się nieuchonnie. I właśnie, kiedy zbliżała się na zegarze 45 minuta... Śląsk był centymetr od strzelenia bramki! Świetnie, ambitnie, do samego końca walczył Tom Hateley i na raty podał w okolice 5. metra do Flavio Paixao. Portugalczyk uderza i.... trafił w poprzeczkę! Kilka sekund później sędzia zaprosił piłkarzy na przerwę.


Po zmianie stron przez dłuższy okres zarówno Śląsk jak i Lechia mieli problem z przedostaniem się w pole karne rywali. Wkrótce nieco śmielej zaczęli atakować goście. Świetną wrzutkę do Vranjesa zapisał Colak. Bośniak opanował piłkę, chciał przełożyć ją sobie na lewą nogę, ale fantastycznie akcję skasował Mariusz Pawelec. Lechiści postraszyli dolnośląskich piłkarzy (i ich kibiców), kiedy po rzucie wolnym z końcowej linii dośrodkował Łukasik, a na drugim słupku akcję zamknął Gerson. Piłka przeleciała jednak wysoko nad poprzeczką naszej bramki.

I w końcu nadszedł czas, gdy wrocławianie dali o sobie znać. I to nie raz. Po kontrze sam na sam z Budziłkiem znalazł się Grajciar, ale w końcowej fazie akcji stracił piłkę na rzecz gości. Następnie ładnie na skrzydle pokazał się Dudu, zagrał w pole karne, ale dośrodkowanie z trudnem wybił przed szesnastkę Budziłek. Tam do piłki dopadł Zieliński i mocnym strzałem posłał piłkę między nogami obrońcy... Szkoda, że te dwie akcje były efektowne, ale nieefektywne. Jednak co się owlecze, nie uciecze... w 77. minucie Śląsk Wrocław wyszedł na  prowadzenie!  Flavio Paixao wykorzystując dośrodkowanie z lewej strony świetnym wolejem z lewej nogi pokonał Budziłka, zdobywając swoją 16. ligową bramkę w sezonie!

Prowadzenie dodało Trójkolorowym skrzydeł. Widać, że wyciagnęli wnioski z meczu z Górnikiem i nie tylko bronili wyniku, ale i cały czas napierali w pole karne przeciwników. Choć drugiego trafienia zdobyć  się nie udało, dzięki ofensywnym akcjom podopieczni Tadeusza Pawłowskiego oddalali zagrożenie od swojej bramki i... po raz pierwszy w rundzie finałowej odnieśli zwycięstwo!


Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramki: F.Paixao (77)

Śląsk:  Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Hateley (56 Danielewicz), Hołota - Pich, M. Machaj (61 Grajciar), F. Paixao - M. Paixao
Lechia: Budziłek - Janicki, Guimaraes, Bruno Nazairo, Wojtkowiak, Borysiuk, Łukasik (71 Możdżeń), Vranjes (80 Buksa), Makuszewski (85 Malbasić), Grzelczak, Colak
Kartki:
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski
Autor: Kamila Szutenbach

Zobacz również