Wydarzenia

Napędzili Legii strachu

2014-09-13 22:19:16
Dużo goli i emocji dostarczył kibicom mecz w Warszawie. Niestety, mimo walki do samego końca - nie dostarczył Śląskowi punktu. Wrocławianie przegrali z Legią 3:4.
Od pierwszych minut wysoko ustawiony Śląsk częściej utrzymywał się przy piłce i nie pozwalał gospodarzom zbliżyć się nawet do własnego pola karnego. W 5. min  groźną piłkę w "szesnastkę" Legionistów zagrał Dudu. Futbolówkę zaatakował Paixao, ale zabrakło mu centymetrów by zmienić jej tor lotu i skierować do siatki. Śląsk nie odpuszczał - z dystansu, niestety niecelnie, uderzał Machaj. Odpowiedzią Legii był słaby strzał Żyry sprzed pola karnego. To wrocławianie byli znacznie groźniejsi w pierwszych minutach - środkiem boiska przedarł się Droppa, jego strzał zablokowali defensorzy gospodarzy.

Legia pokazała swoją siłę w 13. min - dobre prostopadłe podanie posłał Duda, do piłki dopadł Radović i bez problemów pokonał Pawełka, zdobywając swoją 50. bramkę w polskiej ekstraklasie (3 z nich wbił Śląskowi). Wydaje się jednak, że Serb w momencie podania był na pozycji spalonej, co potwierdziły telewizyjne powtórki. Bardzo pechowa była dla WKS-u... 13 minuta spotkania. Szybko do wyrównania chciał doprowadzić Mila. Dusan Kuciak nie miał jednak żadnych problemów ze złapaniem piłki po strzale z dystansu. Po zdobyciu gola wiatru w żagle nabrała ekipa gospodarzy. W 22. min strzał Kucharczyka zdołał wybronić jeszcze Pawełek. Kilkanaście sekund później golkiper Śląska nie dał już rady. Do dośrodkowanej z rzutu rożnego futbolówki dopadł obrońca gospodarzy - Dossa Junior, zgubił krycie Piotra Celebana i podwyższył prowadzenie Legii.

WKS potrafił przedrzeć się na pole karne rywali, ale brakowało wykończenia. Na prawym skrzydle niespodziewanie znalazł się Pich - uderzył celnie, lecz kolejny raz zbyt słabo by móc zaskoczyć Kuciaka. Odpowiednią siłę i kierunek miało za to piękne uderzenie Sebastiana Mili z 34. min! Kilkanaście metrów przebiegł z piłką rozgrywający wrocławian i zdecydował się na strzał z ponad 20. metrów. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Zdecydowanie goście zasłużyli na tę bramkę. 

Niestety, "dzień konia" miał dziś Dossa Junior. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy po raz kolejny doszedł on do zagrywanej przez Brzyskiego z rzutu rożnego piłki. Do dośrodkowania nie wyszedł Pawełek, a ze stoperem gospodarzy znów nie poradzili sobie defensorzy WKS-u. Drugi korner dla gospodarzy zakończył się drugą asystą Brzyskiego i drugim golem Juniora. Było 3:1 dla gospodarzy. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza część meczu. Wyrównana pod względem gry - niestety inna pod względem wyniku.

Piorunujący początek drugiej połowy zafundowali swoim kibicom gracze WKS-u! Świetnie na lewym skrzydle pokazał się Dudu,  dośrodkował w pole karne, a tam doskonale ustawiony Machaj uderzył głową. Jego strzał wybił jeszcze Dusan Kuciak. To samo uczynił z dobitką Picha, ale sędziowie słusznie zauważyli, że zrobił to już zza linii bramkowej. 5 gol Słowaka w sezonie i Śląsk ciągle był w grze! Aktywny po przerwie był Dudu - jego zaskakujące uderzenie z dystansu przeleciało jednak dobry metr obok bramki.

Dobry mecz oglądali kibice na Pepsi Arenie w Warszawie. Obie drużyny często stwarzały sytuacje podbramkowe i wiele z nich potrafiły wykorzystać. 59. i 60. minuta przyniosły groźne strzały Legii - probowali kolejno Radović i Jodłowiec. Dwukrotnie świetnie interweniował Pawełek. Już minutę później doskonałą próbą popisał się Machaj. Techniczne, mierzone uderzenie prawą nogą było nie do obrony. Kuciak nie zdołał sięgnąć piłki, która minęła bramkarza i trafiła w... poprzeczkę. Tak blisko wyrównania był Śląsk!

Wrocławianie nie ustawali w próbach doprowadzenia do wyrównania.  Kwadrans przed końcem kolejny raz zabrakło niewiele. Machaj ładnie znalazł przed polem karnym wprowadzonego w drugiej połowie Hateleya. Strzał Anglika był jednak bardzo niecelny. Celnie strzelał dziś, niestety, Miroslav Radović. W 85. min znów dostał podanie z głębi pola i mimo starań grającego 50. mecz w ekstraklasie Tomasza Hołoty - zdołał utrzymać się na nogach i po raz drugi dzisiaj pokonać Mariusza Pawełka. Tuż przed końcem Śląsk po raz kolejny zdobył kontaktową bramkę. Trzeciego gola w sezonie strzelił Flavio Paixao. W ostatniej akcji meczu tuz nad bramką strzelił Calahorro. Niesamowicie blisko był Śląsk...

Śląsk walczył do samego końca, strzelał, starał się, ale Legia była dziś za silna. Przede wszystkim - zabójczo skuteczna. Świetne widowisko i promocja polskiej piłki w Warszawie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 4:3. Pozostawione po sobie dobre wrażenie nie pozwoliło Śląskowi wywieźć z Warszawy choćby punktu.

Tradycyjnie, zapraszamy do zapoznania się także z naszą relacją live z tego spotkania, wystarczy kliknąć TUTAJ.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4:3 (3:1)
Bramki: 13,85. Radović, 22,42. Junior - 34. Mila, 49. Pich, 89. Paixao
Kartki: 63. Kucharczyk, 73. Żyro -  56. Hołota, 79. Droppa

Legia:
Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Junior, Brzyski - Vrdoljak, Jodłowiec - Żyro (87. Szwoch), Duda (89. Saganowski), Kucharczyk - Radović
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Droppa (87. Calahorro), Danielewicz (67. Hateley) - Paixao, Mila, Pich (78. Ostrowski) - Machaj
Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 16 177
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również