Wydarzenia

(Nie)przyjazny Flavio gromi Lechię!

2014-10-25 17:15:00
3
Flavio Paixao dał dziś prawdziwy popis i poprowadził Śląsk Wrocław do pewnego zwycięstwa. Zielono-biało-czerwoni pokonali w meczu przyjaźni Lechię Gdańsk 4:1!

Mecz przyjaźni rozpoczął się od pozornej przewagi gospodarzy, którzy zdecydowali się wziąć na siebie ciężar prowadzenia gry. Pierwszy groźny atak przeprowadzili jednak zawodnicy Śląska Wrocław i od razu była to akcja zakończona bramką! Flavio Paixao na prawym skrzydle z łatwością poradził sobie z obrońcą rywala, wpadł w pole karne i posłał płaskie uderzenie na krótki słupek. Mateusz Bąk był bardzo zaskoczony próbą Portugalczyka i musiał wyciągać piłkę z siatki. Zanim futbolówka trafiła jednak do sieci dotknął jej Thiago Valente, któremu trzeba zaliczyć trafienie samobójcze.

 

Ledwie 5 minut później portugalski skrzydłowy sam trafił już do siatki. Najpierw jednak świetnym podaniem obsłużył Sebastiana Milę. Reprezentant Polski zgubił w polu karnym pilnującego go Ariela Borysiuka i już miał oddawać strzał, gdy został przez rywala sfaulowany. Borysiuk za to zagranie został przez sędziego Frankowskiego wysłany do szatni, a do wykonywania rzutu karnego podszedł Flavio i pewnie zamienił jedenastkę na swoją 8. bramkę w lidze! 

 

To był potężny cios dla piłkarzy gdańskiego zespołu, jednak biało-zieloni chcieli szybko podnieść się z desek. Ponownie wzięli na siebie ciężar prowadzenia akcji, ale dało im to zaledwie cztery rzuty rożne z rzędu, po których nie potrafili zagrozić bramce Mariusza Pawełka. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, a Śląsk schował się w defensywie czekając na kontry, które rozprowadzał po skrzydłach mózg zespołu Sebastian Mila.

 

Po jednej z nich piłka powędrowała na lewą stronę do Dudu Paraiby. Brazylijczyk złamał akcję do środka i prawą nogą posłał piłkę w pole karne, gdzie doskonałą strzelecką dyspozycję po raz kolejny udowodnił Flavio Paixao. Portugalczyk wyskoczył zza pleców obrońców, zaskakując ich jak śnieg w listopadzie i choć gdańska publiczność protestowała dopatrując się pozycji spalonej, trafił do siatki po raz drugi w spotkaniu i wyprowadził Śląsk na prowadzenie 3:0.

 

Piłkarze Lechii Gdańsk, mimo niekorzystnego rezultatu, nie mieli zamiaru się poddawać. W 32. minucie uzyskali rzut wolny w odległości ok. 25 metrów od bramki Mariusza Pawełka. Do stojącej piłki podszedł Bruno Nazario i lewą nogą uderzył ją w kierunku lewego słupka. Golkiper WKS-u przytomnie odbił futbolówkę do boku, ale tam na dobitkę czekał Maciej Makuszewski, którego na szczęście zablokować zdołał Tomasz Hołota. Chwilę później ciekawą akcję przeprowadził Śląsk. Stratę w środku pola Łukasika starał się wykorzystać Sebastian Mila, który skierował swoje podanie w stronę Mateusza Machaja, któremu piłkę w ostatniej sekundzie spod nóg wygarnął obrońca Lechii. Zielono-biało-czerwoni uzyskali rzut rożny, po rozegraniu którego futbolówka powędrowała na głowę Piotra Celebana. Strzał Celika zdołał jednak obronić Mateusz Bąk i na tablicy ciągle świeciło się 3:0 dla wrocławian.

 

Z czasem grający w osłabieniu gospodarze zaczęli opadać z sił i inicjatywa w grze przeniosła się na stronę Śląska. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego mogli ją udokumentować pod koniec pierwszej połowy. Najpierw, w 43. minucie piękna kombinacyjna akcja WKS-u, w której piłkarze z Wrocławia wymienili 5-6 podań na jeden kontakt, zakończyła się wybitym strzałem Mateusza Machaja. Minutę później dobrym uderzeniem popisał się Flavio Paixao, ale tym razem Bąk interweniował pewnie. Na zakończenie pierwszej części gry swoją próbę miał jeszcze Paweł Zieliński, ale jego strzał powędrował nad poprzeczką bramki Lechii i na przerwę obydwa zespoły schodziły w odmiennych nastrojach. Śląsk był z pewnością tą drużyną, w której szatni panowała lepsza atmosfera.

 

Rewelacyjne humory nie opuszczały zawodników i kibiców Śląska również na początku drugiej odsłony. Zielono-biało-czerwoni krótko po wznowieniu gry dorzucili kolejną bramkę. Kapitalną piłkę spod swojego pola karnego w kierunku Flavio Paixao posłał Tomasz Hołota, a futbolówka, po drodze odbita przez źle komunikujących się ze sobą obrońców Lechii, trafiła do Portugalczyka. Dzierżący opaskę kapitańską gracz WKS-u długo się nie zastanawiał i postanowił skorzystać z prezentu. Delikatna podcinka z ponad 30 metrów wprawiła w zdumienie wszystkich na PGE Arenie, włącznie z Mateuszem Bąkiem, który zmuszony został do wyciągnięcia piłki z siatki po raz czwarty! O takich trafieniach mówi się „stadiony świata”, a takie występy jak dzisiejszy Flavio Paixao określa się krótko słowem „koncert”! Flavio zanotował dziś hat-tricka, jako pierwszy zawodnik Śląska w bieżącym sezonie. Co interesujące, ostatnim strzelcem trzech bramek w jednym meczu w barwach WKS-u był jego brat bliźniak. Marco Paixao popisał się hat-trickiem w ostatnim spotkaniu zeszłej kampanii ligowej z Koroną Kielce.

 

W 70. minucie Śląsk mógł prowadzić jeszcze wyżej! Świetnie obrońcom urwał się z lewej strony wprowadzony chwilę wcześniej Dankowski, ale w ostatniej chwili stracił futbolówkę po starciu z przeciwnikiem. Do samotnej piłki dopadł Mila i uderzył na bramkę - strzał zatrzymali jednak na linii obrońcy Lechii, a kolejne dobitka Machaja przeleciała wysoko nad poprzeczkę. 

 

W następnych minutach tempo gry trochę spadło, co wykorzystał zespół gospodarzy. W 80. minucie w zamieszaniu w polu karnym największą przytomnością umysłu wykazał sie Kevin Friesenbichler, który z okolic 10. metra posłał piłkę do bramki Mariusza Pawełka. Golkiper Śląska Wrocław był w tej sytuacji wyraźnie zasłonięty, a w interwencji przeszkodził mu również rykoszet po strzale Austriaka.

 

W następnych minutach gospodarze starali się osłodzić dzisiejsze popołudnie swoim kibicom jeszcze jednym gole, a Śląsk dążył do podwyższenia prowadzenia. Obydwu zespołom brakowało jednak dokładności i więcej bramek w meczu przyjaźnie nie oglądaliśmy. wKS po koncercie Flavvio Paixao rozgromił biało-zielonych 4:1 i utrzymał wysoką lokatę w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy.

 

Zapraszamy również do zapoznania się z naszą relacją, którą minuta po minucia przeprowadzaliśmy z PGE Areny. Można do niej wejść bezpośrednio klikając w poniższy link: Lechia - Śląsk (relacja live)

 

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:4 (0:3)

Bramki: Kevin Friesenbichler 80 - Thiago Valente 6 (sam.), Flavio Paixao 11 (k), 23, 50.

Lechia: Bąk - Pietrowski, Janicki, Valente (46 Bougadis), Leković - Borysiuk, Łukasik - Makuszewski (79 Friesenbichler), Vranjes (61 Wiśniewski), Nazario - Colak

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Danielewicz, Hateley - F. Paixao (88 Ostrowski), Mila, Pich (66 Dankowski) - Machaj (84 Droppa)

Żółte kartki: Dudu Paraiba - Rafał Janicki, Stojan Vranjes, Piotr Wiśniewski, Kevin Fiesenbichler.

Czerwona kartka: Ariel Borysiuk.

Sędzia: Bartosz Frankowski

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również