Wydarzenia

Niech żyje Motor i Śląsk Wrocław!

2015-10-10 19:25:00
Jubileuszowy mecz towarzyski, w którym Śląsk Wrocław zmierzył się z Motorem Lublin zakończył się zwycięstwem zielono-biało-czerwonych 2:0. Gole dla WKS-u zdobyli Flavio Paixao i Michał Bartkowiak.

Piłkarze Śląska Wrocław uświetnili obchody 65-lecia istnienia Motoru Lublin i rozegrali z zaprzyjaźnionym zespołem mecz towarzyski. Mimo urlopowego dla piłkarzy eksstraklasowego WKS-u terminu Tadeusz Pawłowski posłał dziś do towarzyskiego boju najmocniejszy możliwy skład. Najwięcej roszad zaszło na pozycji bramkarza, ponieważ pod nieobecność Jakuba Wrąbla i Mariusza Pawełka między słupkami zielono-biało-czerwonych stanął Mateusz Abramowicz.

 

Towarzyskie spotkanie rozpoczęło się od dość niemrawego tempa. Pierwszą groźną okazję stworzyli sobie gospodarze, gdy w dobrej pozycji przed naszym polem karnym znalazł się Drozd. Gracz Motoru uderzył omijając wychodzącego z bramki Abramowicza, lecz jego próba była niecelna. Ponadto, piłkarz Motoru doznał przy tej próbie kontuzji, po której musiał opuścić boisko.

 

Śląskowi brakowało konkretów w grze. Wojskowi dłużej utrzymywali się przy piłce, ale ich próby zaskoczenia Żukowskiego nie dawały efektów. Te przyszły dopiero w 34. minucie, gdy dobrze urwał się lewym skrzydłem Peter Grajciar i dośrodkował w pole karne. W tym samym czasie w „szesnastkę” wbiegał Flavio Paixao, który dziubnął piłkę przed wychodzącym Żukowskim, dzięki temu ta zatrzepotała w siatce gospodarzy.

 

Zmiana wyniku nie zmąciła dobrej zabawy na trybunach, gdzie zaprzyjaźnieni kibice obydwu klubów praktycznie od początku spotkania kontynuowali wspólną oprawę. Spokój został zmącony za to na ławce Śląska, gdy na murawie w miejsce faulowanego Tomasza Hołoty musiał pojawić się Krzysztof Danielewicz.

 

Śląsk przeważał. Wraz z upływem czasu coraz bardziej zarysowywała się przewaga wrocławian w kulturze gry. Wojskowi nie potrafili jednak jej wykorzystać, mimo że doskonałą sytuację miał m.in. Kamil Biliński. Napastnik Trójkolorowych nie wykorzystał sytuacji sam na sam, więc pierwsza połowa spotkania musiała zakończyć się skromnym prowadzeniem ekipy Tadeusza Pawłowskiego i tak też było.

 

W przerwie trener Śląska postanowił dać szansę zawodnikom znajdującym się na ławce rezerwowych. Na murawie pojawili się więc Mateusz Machaj, Krzysztof Ostrowski, Mariusz Idzik i Paweł Zieliński. Śląsk od wznowienia kontrolował przebieg meczu i cierpliwie czekał na swoją szansę na podwyższenie prowadzenia.

 

Te jednak nie nadchodziły, a Śląsk, mimo że szukał swoich szans w dośrodkowaniach i strzałach z dystansu - nie potrafił zwiększyć swojej przewagi nad niżej notowanym rywalem. W 80. minucie świetnie prawym skrzydłem uciekła wprowadzony w drugiej połowie Michał Bartkowiak i dośrodkował w pole karne. Tam bliżej bramki Zagórskiego pchnął piłkę Machaj, a Mariusz Idzik skierował ją nawet do bramki. Młody napastnik Śląska uderzał jednak z pozycji spalonej i jego trafienie nie mogło zostać uznane.

 

Więcej szczęścia Mariusz miał w 88. minucie, gdy zaliczył asystę. Najpierw Idzik przyjął świetne podanie od Kaczmarka i popędził w pole karne lublinian, a następnie zagrał na długi słupek bramki Motoru. Tam akcję zamykał Michał Bartkowiak, który podwyższył prowadzenie Śląska i ustalił wynik meczu na 2:0.

 

Motor Lublin - Śląsk Wrocław 0:2 (0:1)

Bramki: Flavio 34, Bartkowiak 88

 

Motor: Żukowski (46 Zagórski) - Falisiewicz (46 Tadorowski), Komor, Gieraga Szywacz (75 Wolski), Stachyra (46 Dykyy), Tymosiak, Piekarski, Prusinowski (84 Michota), Drozd (27 Myśliwiecki), Wojczuk (68 Mroczek)

Śląsk: Abramowicz - Celeban (76 Bartkowiak), Pawelec, Hołota (37 Danielewicz), Dudu Paraiba (79 Kaczmarek) - Gecov, Kokoszka - Flavio (46 Zieliński), Grajciar (46 Ostrowski), Kiełb (46 Machaj) - Biliński (46 Idzik)

Żółte kartki: Komor

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również