Wydarzenia

O punkty i spokój

2018-04-15 08:50:00
W pierwszym meczu rundy finałowej LOTTO Ekstraklasy Śląsk mierzy się z Sandecją Nowy Sącz. Na Stadionie Wrocław stawką będą trzy punkty, ale i wyraźne odskoczenie od dołu tabeli.
- Zdajemy sobie sprawę, że w niedzielę czeka nas kluczowy mecz - bez ogródek przyznaje Tadeusz Pawłowski, trener Trójkolorowych. Kluczowy, bo wygrana pozwoli odskoczyć od zamykającej tabeli Sandecji na dziewięć punktów, Bruk-Betowi Termalice co najmniej na dwa (jeśli niecieczanie nie wygrają w Szczecinie, to różnica będzie jeszcze większa), a Piastowi Gliwice na cztery. Dodatkowo, WKS wyprzedziłby w tabeli Lechię, która w tej kolejce ponownie okazała się lepsza w derbach Trójmiasta. To oznaczałoby większy spokój i brak bezpośredniego zagrożenia osunięciem się w tabeli do strefy spadkowej.
 
Wygrana z Sandecją wcale nie musi jednak przyjść łatwo. Sądeczanie co prawda zamykają tabelę i w 2018 roku jeszcze nie wygrali (podobnie jak... Śląsk), a na zwycięstwo czekają od września, ale dla nich mecz we Wrocławiu może oznaczać ostatnią szansę na "wygrzebanie się" ze strefy spadkowej. Koniec sezonu zbliża się bowiem nieubłaganie i zespół trenera Moskala ma coraz mniej czasu na odrobienie strat. - Dopóki są matematyczne szanse, to będziemy walczyć. Musimy strzelać bramki i jak najszybciej wygrać jakiś mecz. Pierwszy czeka nas we Wrocławiu z rywalem, który także ma swoje problemy. Rozmawialiśmy o tym, że może to spotkanie natchnie nas na rundę finałową - mówił Kazimierz Moskal, szkoleniowiec Sandecji, po ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej. Jego zespół bezbramkowo zremisował wtedy z Wisłą Kraków.
 
Dobrą informacją przez meczem z Biało-Czarnymi jest dla kibiców Śląska powrót do zdrowia Michała Chrapka oraz koniec zawieszenia Augusto. Tych dwóch graczy zwiększy pole manewru trenerowi, który wprost oczekuje od drużyny wygranej. - Uważam, że w ostatnich tygodniach zrobiliśmy krok do przodu i motoryka zespołu wygląda dużo lepiej. Od zespołu, od siebie, od wszystkich w drużynie oczekuję teraz kolejnego kroku w dobrą stronę i zwycięstwa w niedzielę - mówi Pawłowski.
 
- Na pewno jest to spotkanie, które przy naszej wygranej da nam większy komfort w późniejszych starciach. Mamy świadomość, że zawiedliśmy kibiców związanych z tym klubem, ale też zawiedliśmy samych siebie. Klub z taką marką, z takimi piłkarzami powinien być w innym miejscu. Trochę to dla nas wstydliwe, że Śląsk nie wygrał jeszcze w tym roku. Trener i my robimy wszystko, żeby to zmienić. Mamy nadzieję, że już w niedzielę będziemy się cieszyć ze zwycięstwa - zapowiada Jakub Kosecki, skrzydłowy WKS-u. Cieszyć ze ze zwycięstwa byłoby miło tym bardziej, że w tym sezonie wrocławianie dwukrotnie tylko dzielili się punktami z Sandecją - w Niecieczy było 1:1, we Wrocławiu 0:0. Pora więc na trzy punkty i dobry początek drogi, na końcu której czekać ma pewne utrzymanie w ekstraklasie. Mecz w niedzielę, na Stadionie Wrocław, o godz. 18. Bilety TUTAJ.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowsa

Zobacz również