Wydarzenia

Obóz okiem kierownika

2019-07-09 13:30:00
Obóz przygotowawczy to 10 dni, które mogą zaważyć o losach drużyny w nadchodzącym sezonie. Praca nad tym, by wszystko było jak najlepiej zorganizowane, zaczyna się już pół roku wcześniej. Zbigniew Słobodzian, kierownik drużyny Śląska Wrocław, zdradza kulisy organizacji obozu WKS-u w Rogli.
10-dniowe zgrupowanie w Rogli to czas wytężonej pracy piłkarzy i sztabu trenerskiego WKS-u. Nie mniej wysiłku kosztuje organizacją i zapewnienie komfortowych warunków do treningu. Praca nad obozem przygotowawczym zaczyna się na dobrą sprawę już pół roku wcześniej. - To odpowiedni czas, by zagwarantować odpowiednią jakość, szczególnie w kwestii boisk i sparingpartnerów. Pod tym względem mamy w Rogli doskonałe warunki i również dlatego tu jesteśmy. Dla sztabu bardzo ważni byli przeciwnicy, z którymi będziemy mogli się zmierzyć. Udało się zorganizować dwa spotkania z bardzo silnymi drużynami, grającymi w Lidze Europy, oraz jedno z nieco słabszym zespołem. Dokładnie tak, jak życzyli sobie trenerzy - mówi Zbigniew Słobodzian, kierownik zespołu Śląska Wrocław.
 
Tegoroczny obóz Śląsk zorganizował wspólnie z agencją pana Zorana Josicia. Tą samą, która koordynowała pobyt wrocławian w Chorwacji w 2011 roku, przed mistrzowskim sezonem. "Kiero" również wtedy pełnił rolę kierownika drużyny. - Pamiętam tamten obóz i wiem, że współpraca z Zoranem to gwarancja, że wszystko będzie dobrze funkcjonować. Tutaj w Rogli Śląsk jest pierwszy raz, ale wszystko jest w porządku i niewykluczone, że nie będzie to jednorazowa współpraca. Za wcześnie jednak, by mówić o szczegółach - dodaje Słobodzian.

 
Zbigniew Słobodzian, razem z Szymonem Mikołajczakiem, asystentem kierownika, wizytowali Roglę już w maju. - Oczywiście najpierw mocno się zaskoczyliśmy, bo na boisku leżały zaspy śniegu! Dwa dni przed naszym przyjazdem była bardzo duże opady. Jednak szybko zorientowaliśmy się, że to będzie dobrze miejsce. Po analizach z trenerem, trenerem przygotowania motorycznego i lekarzami uznaliśmy, że to jest to dobra droga. Zgrupowanie wysoko w górach - a w Rogli mamy przecież najwyżej położone pełnowymiarowe boisko piłkarskie w Europie - pomoże nam, gdy już zjedziemy w dół, do Polski i będziemy grać mecze ligowe - tłumaczy kierownik. Pierwszy wyjazd w nowe miejsce, w tak ważnym momencie jak podczas przygotowań do nowego sezonu, zawsze budzi jednak pewne obawy. - Przyznam, że a też je miałem, bo nie chciałem, by to był obóz na zasadzie eksperymentu. Jednak to jakie drużyny i ile razy tu przyjeżdżały przekonało mnie ostatecznie. Samo Dinamo Zabrzeb było w Rogli aż 18 razy!
 
Organizacja przedsezonowych przygotowań trwa kilka miesięcy i wymaga skorelowania ze sobą wielu działań, osób i dat. - Pomaga mi w tym moje doświadczenie, bo robię to już któryś raz. Jest ze mną również Szymon Mikołajczak, który coraz lepiej rozumie tę pracę i stanowi silne wsparcie - mówi Zbigniew Słobodzian. Mimo długich przygotowań i dokładnych planów, nie sposób jednak przewidzieć wszystkiego, z czym drużyna spotka się już na miejscu. Chociażby podczas zimowego obozu w Turcji figla spłatała pogoda. Ulewne deszcze, grad i porywisty wiatr uniemożliwiał przeprowadzenie części treningów. - Trzeba było przeprowadzić szereg rozmów telefonicznych, by spróbować znaleźć miejsce do treningu albo zmienić dzień lub godzinę sparingu. A nawet samego sparingpartnera. To trudne, by w trakcie zgrupowania wprowadzać zmiany, bo te lepiej zorganizowane kluby mają już swoje "klocki" poukładane i nie są chętne do roszad. Każdy jednak liczy się z tym, że nie można wszystkiego załatwić i zaprogramować wcześniej. Zawsze coś może "wyskoczyć" i trzeba być czujnym. Spokojniej jest wtedy, gdy piłkarze już się pakują i wracamy do Wrocławia. Wtedy mamy komfort psychiczny, który trwa... jeden dzień. Bo potem trzeba już pracować bezpośrednio przed ligą, a tematów organizacyjnych jest mnóstwo - wylicza kierownik.
 
Obóz w Rogli powoli dobiega końca, ale na horyzoncie już widać zimowe przygotowania, nad organizacją których już trzeba myśleć. - Wszystko idzie w tym kierunku, by zimą pojechać na Cypr. To jest też prośba pierwszego trenera, który nieco zraził się do obozu w Turcji ze względu na pogodę. A trener Lavicka to profesjonalista w każdym calu i wszystko lubi mieć poukładane i zaplanowane. A my staramy się mu to zapewnić - kończy "kiero" Słobodzian.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również