Wydarzenia

Ograli Górali

2020-11-28 19:17:00
Zabójcza skuteczność w ofensywie i dobra postawa obrony pozwoliła Śląskowi przełamać wyjazdową niemoc. WKS pokonał w Bielsku-Białej Podbeskidzie 2:0 po bramkach Picha oraz Zylli, umacniając się w górnej połowie tabeli.
Aż cztery zmiany w wyjściowym składzie zaserwował kibicom Śląska trener Lavička w porównaniu do poprzedniego spotkania w Gdańsku. Jedna z nich podyktowana została kontuzją - na środku obrony zabrakło Puerto. Jego miejsce zajął Celeban, a na prawej stronie obrony pojawił się Musonda. Poza tym w "jedenastce" zabrakło Soboty, Zylli i Piaseckiego, a za nich oglądaliśmy kolejno Pałaszewskiego, Pawłowskiego oraz Exposito.
 
Świetny początek meczu zapewnił wrocławianom jednak nie żaden nowy w wyjściowym składzie zawodnik, a pewniak, który jak na razie nie opuścił ani jednego spotkania w tym sezonie - Pich. Słowak wykorzystał dokładne zagranie po świetnej akcji Exposito i plasowanym strzałem z pierwszej piłki otworzył wynik starcia. Dla skrzydłowego, będącego najlepszym strzelcem WKS-u, to piąte trafienie w sezonie.
 
Szybko stracona bramka rozjuszyła Górali, którzy ruszyli do odrabiania strat. Sygnał do ataku dał kapitan, Sierpina. Jego uderzenie wybronił Putnocky, a dobitka Sitka poszybowała nad poprzeczką. Niewiele później kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Rzuchowski, ale znów między słupkami doskonale zachował się Putnocky. Słowackiemu bramkarzowi pomogła również poprzeczka, w którą zaskakującym uderzeniem trafił Sierpina. Ostatecznie do przerwy wynik się nie zmienił, ale wrocławianie - chociaż prowadzący - do szatni schodzili ze świadomością, że po zmianie stron muszą zaprezentować się lepiej.
 
Druga połowa mogła zacząć się tak samo jak pierwsza - od bramki Picha. Po zamieszaniu w polu karnym skrzydłowy sprytnym strzałem spróbował pokonać Peskovicia, ale ten zachował czujność. Chwilę później wykazał się nią również jego vis-à-vis, broniąc uderzenie Danielaka. W kolejnych minutach tempo gry nieco "siadło". Śląsk cofnął się bliżej własnej bramki, a Podbeskidzie nie potrafiło mocniej zagrozić bramce wrocławian.
 
Impuls do bardziej ofensywnej gry miał dać gościom rezerwowy tego dnia Zylla, który zmienił Praszelika. I zaliczył prawdziwe wejście smoka! Już trzy minuty po wejściu na murawę Polak dopadł do piłki wybijanej przed obrońców rywali i pięknym uderzeniem zdobył swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Powiększenie strat podcięło skrzydła gospodarzom. Górale nie byli już tak groźni jak wcześniej i Śląsk bez większych nerwów dowiózł prowadzenie do końca.
 
Wygrana pozwoliła wrocławianom awansować (na tę chwilę) na czwarte miejsce, a przede wszystkim przełamać serię czterech kolejnych wyjazdowych porażek oraz umocnić swoją pozycję w górnej części tabeli. Kolejne spotkanie WKS rozegra 5 grudnia, mierząc się u siebie z Rakowem Częstochowa. Sześć dni później derby w Lubinie, następnie starcie z Wartą u siebie i zimowa przerwa w rozgrywkach.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 0:2 (0:1)
Bramki:
0:1 - Pich 4'
0:2 - Zylla 66'

Podbeskidzie: Pesković - Danielak, Komor, Rundić, Gach, Sitek (82' Gutowski), Kocis (82' Martin), Marzec (63' Ubink), Rzuchowski (72' Nowak), Sierpnia (72' Miakuszko), Roginić
Śląsk: Putnocky - Musonda, Celeban, Tamás, Stiglec - Mączyński (89' Janasik), Pałaszewski, Praszelik (63' Zylla), Pawłowski (77' Sobota), Pich (89' Makowski) - Exposito (77' Piasecki)

Żółte kartki: Celeban, Musonda - Roginić, Martin
Sędzia: Dominik Sulikowski
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również