Wydarzenia

Poniedziałkowy przegląd prasy

2015-04-13 09:40:00
1
Zapraszamy na poniedziałkowy przegląd prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław i jego piłkarzy.

Gazeta Wrocławska - Panie trenerze, przydałby się jakiś wstrząs

 

Śląsk Wrocław w tabeli wciąż jest czwarty, ale w sobotę przegrał 0:2 z Piastem Gliwice. 10 meczów bez zwycięstwa - to bilans nieco wstydliwy. (…) W sobotę w pierwszej połowie spotkania w Gliwicach bardzo długo nie działo się właściwie nic. Ani Piast nie rzucił się do ataków, ani wrocławianie nie wyglądali na bardzo zdeterminowanych. Nie potrafili przedostać się blisko bramki strzeżonej przez Dobrivoja Rusova, więc uderzali z dystansu. Dwukrotnie świetne okazje miał Lukas Droppa (wrócił do wyjściowej jedenastki po kontuzji pleców), ale jego próby były minimalnie niecelne. Mocnym strzałem pod poprzeczkę piłkę próbował zmieścić Kamil Dankowski, ale golkiper rywali był czujny. Szansę miał też Marco Paixao, jednak i on nie potrafił precyzyjnie przymierzyć, uderzając głową. Piast - ani jednego celnego strzału przez pierwsze 45 minut. (…)

 

Kluczową sytuacją dla tego meczu okazało się wejście na boisko Krzysztofa Danielewicza. Mimo tego, że Droppa dobrze prezentował się w pierwszej części, to jednak po paru minutach drugiej wyglądał na dość poobijanego, a pamiętajmy, że z powodu kontuzji w piłkę nie grał przez miesiąc. Niby nic dwa razy się nie zdarza, a jednak... Otóż zawodnik Danielewicz postanowił pobić rekord Milosa Łacnego sprzed tygodnia i dwie żółte kartki zarobił nie w 11 (jak Słowak), ale w 7 minut! (…)

 

Piastunki grę w przewadze wykorzystały po niespełna 10 minutach. Piłkę w siatce umieścił wprowadzony chwilę wcześniej Łukasz Hanzel, dla którego to było pierwsze trafienie w tym sezonie. Wyrównać mógł Marco Paixao, ale zbytnio się odchylił i jego przymiarka głową poszybowała za wysoko. Po meczu zrobiło się w 86 min, kiedy to w gruncie rzeczy niegroźny strzał Hanzela odbił się jeszcze od Juana Calahorro i wpadł do siatki.

 

Przegląd Sportowy - Droppa wrócił do gry mimo bólu

 

W wyjściowym składzie Śląska znalazło się miejsce dla Lukasa Droppy. Czeski pomocnik pauzował miesiąc z powodu problemów z plecami. Z występu w Gliwicach nie był zadowolony. - Nie czułem się dobrze. Dwa dni przed meczem miałem gorączkę. Zresztą, wielu chłopaków dopadała jakaś infekcja. Z osiemnastki dwóch, trzech było w pełni zdrowych. Nie chcę mówić i tłumaczyć, że dlatego przegraliśmy z Piastem, ale nie byliśmy na sto procent w pełni sił. Mnie na dodatek bolą plecy, a już w pierwszej minucie dostałem piłką w bolące miejsce. Nie chciałem jednak schodzić z boiska, bo trener dał mi szansę i próbowałem pokazać się z najlepszej strony - podkreśla Droppa.

 

Słowo Sportowe - Śląsk bije rekordy

 

Trwa niedobra seria piłkarzy Śląska. Wrocławianie nie tylko po raz dziesiąty (8 meczów ligowych, 2 pucharowe) nie wygrali wiosną, ale w dodatku po raz pierwszy w tej części roku przegrali na wyjeździe. W Gliwicach lepszy okazał się tamtejszy Piast, który zwyciężył 2:0. Śląsk zapisuje się także niechlubnie w innych statystykach. Już drugi raz z rzędu wrocławski piłkarz wylatuje z boiska po kilku minutach przebywania na murawie. (…)

 

Po meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała do wrocławskich piłkarzy kierowano zastrzeżenia, że nie uderzali z dalszej odległości. Wzięli to sobie do serca i w pierwszej połowie meczu w Gliwicach czterokrotnie uderzali z dystansu. Aż trzy razy robił to Lukasz Droppa, który powrócił do składu po miesięcznej przerwie spowodowanej bólem pleców, jednak albo uderzał minimalnie ponad poprzeczką, albo piłka wpadała w ręce bramkarza Piasta. (…)

 

O ile Pawłowski nie trafił tym razem ze zmianami, to byłemu obrońcy reprezentacji Czechosłowacji i Czech, a dziś trenerowi Piasta udały się one znakomicie. Latal w 66 minucie wymienił Adriana Klepczyńskiego na Łukasza Hanzela, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Były gracz Zagłębia Lubin, który doskonale pamiętał jak ważne dla tamtego klubu, były mecze właśnie ze Śląskiem, tym razem okazał się katem wrocławian.

 

Fakt - Czy już czas bić na alarm?

 

Trener piłkarzy Śląska Tadeusz Pawłowski (62 l.) musi uderzyć pięścią w stół! Jego zespół w sobotę przegrał z Piastem (0:2) i już od czterech miesięcy nie potrafi znaleźć sposobu na rywala. Wiosną mniej punktów od Śląska uzbierał tylko broniący się przed spadkiem GKS Bełchatów. Nie tak miała wyglądać runda wiosenna w wykonaniu piłkarzy Pawłowskiego. W klubie wiązano ogromne nadzieje na podłączenie się do walki o mistrzostwo Polski, tymczasem teraz należy się martwić, czy Śląsk nie wypadnie z miejsca w pierwszej ósemce tabeli. (…)

 

Piłkarze Śląska zarzekają się, że z ich grą nie ma większych kłopotów, a w ostatnich tygodniach po prostu brakuje im szczęścia. - To na pewno nie jest kryzys. Jesteśmy na czwartym miejscu, mamy 40 punktów i nie rozumiem dlaczego dziennikarze mówią, że wpadliśmy w kryzys - mówi Tomasz Hołota (24 l.).

Autor: Mateusz Kondrat

Zobacz również