Wydarzenia

Przesądził rykoszet

2014-11-21 19:45:00
1
W pierwszym spotkaniu rundy rewanżowej Śląsk Wrocław przegrał w Chorzowie 0:1. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego bramkę stracili w bardzo nieszczęśliwych okolicznościach.

Śląsk Wrocław w Chorzowie rozpoczął swe ligowe zmagania w ramach rundy rewanżowej. Zaznaczmy tu, że rozpoczął od sporej niespodzianki, którą była zmiana w podstawowym składzie, jaki do gry desygnował trener Tadeusz Pawłowski. W pierwszej jedenastce wrocławian zabrakło Mateusza Machaja, który z powodu problemów zdrowotnych nie znalazł się nawet w meczowej osiemnastce, a jego miejsce zajął zdobywający regularnie bramki w zespole rezerw Konrad Kaczmarek. 

 

Wrocławianie zaczęli z debiutantem, a chorzowianie z jubilatami. Właśnie w dzisiejszym meczu po raz setny na ławce trenerskiej Ruchu zasiadł Waldemar Fornalik. 100 to także jubileuszowa liczba dla Filipa Starzyńskiego, który niebieską koszulkę przywdział w oficjalnym meczu właśnie ten raz.

 

Aktywniej spotkanie rozpoczęła ekipa zielono-biało-czerwonych. Śląsk dłużej utrzymywał się przy piłce i starał się przedostać pod pole karne rywala. Udało mu się to po raz pierwszy w 9. minucie. Dośrodkowanie Danielewicza, po głowach obrońców Ruchu trafiło pod nogi Flavio Paixao. Portugalczyk uderzył z woleja, jednak jego próba z bardzo ostrego kąta minęła lewy słupek bramki Krzysztofa Kamińskiego. Ruch odpowiedział po 10 minutach, gdy po sprytnym podaniu w polu karnym z piłką znalazł się Marek Zieńczuk. Doświadczony pomocnik Niebieskich zdołał jednak wywalczyć tylko rzut rożny, po którym gospodarze nie stworzyli jednak większego zagrożenia pod bramką Mariusza Pawełka.

 

Dużo groźniej było po chwili, bowiem chorzowianie znaleźli się w „szesnastce” Śląska w liczbie pięciu zawodników. Ostatecznie z ostrego kąta starał się trafić Kowalski, którego uderzenie odbił jednak za pole karne Pawełek. Kilkanaście sekund później pozycję przed bramką wypracował sobie Surma, ale i z jego strzałem poradził sobie golkiper zielono-biało-czerwonych. Po początkowym okresie przewagi przyjezdnych inicjatywę coraz wyraźniej zaczęli przejmować podopieczni Waldemara Fornalika.

 

W 31. minucie przebojowa akcja Flavio Paixao została zatrzymana faulem przez Daniele Dziwniela. Śląsk uzyskał rzut wolny na wysokości pola karnego Ruchu Chorzów z prawej strony boiska. Do stojącej piłki podszedł Sebastian Mila i posłał dośrodkowanie na krótki słupek chorzowskiej bramki. Do główki świetnie wyskoczył Piotr Celeban, jednak jego uderzenie przeleciało nad poprzeczką bramki gospodarzy. 

 

W kolejnych minutach na boisku dominowała walka w środkowej strefie boiska. Obydwa zespoły starały się cierpliwie budować swoje ataki pozycyjne, ale brakowało im precyzji w ostatecznych fazach, co skutkowało również brakiem strzałów i okazji bramkowych. Pod koniec pierwszej części gry dośrodkowanie Dudu zamykał z prawej strony pola karnego Flavio Paixao, ale jego strzał głową pewnie złapał w ręce Krzysztof Kamiński. W ostatnich 60 sekundach uaktywnili się jeszcze gospodarze, ale nie potrafili w wyraźny sposób zagrozić bramce WKS-u i pan Paweł Raczkowski zaprosił obydwie jedenastki na 15-minutową przerwę przy wyniku 0:0.

 

Wojskowi drugą odsłonę rozpoczęli w nieco zmienionym składzie. Konrada Kaczmarka od 46. minuty gry zastąpił Krzysztof Ostrowski, który zajął jego miejsce w skali 1:1, stając się środkowym napastnikiem w zespole Tadeusza Pawłowskiego. 

 

Aktywniej po przerwie grali zawodnicy WKS-u. W pierwszych 15 minutach drugiej części spotkania wywalczyli kilka rzutów rożnych i oddali dwa groźne strzały. Autorem pierwszego był Dudu Paraiba, który po wznowieniu często zapędzał się lewym skrzydłem pod bramkę gospodarzy. Druga próba była dziełem Krzysztofa Ostrowskiego, który uderzeniem w krótki róg zmusił do rozruszania się bramkarza Ruchu Chorzów. Godna odnotowania byłą również akcja WKS-u z 61. minuty, gdy Tomasz Hołota świetnie wpuścił w pole karne Flavio Paixao. Dośrodkowanie portugalskiego skrzydłowego z trudem obrońcy  Niebieskich wybili na rzut rożny, a Śląsk wyraźnie zamknął gospodarzy na ich własnej połowie, co spotykało się z ogromną frustracją trybun.

 

Głośno na Cichej zrobiło się dwie minuty później, gdy do prostopadłego podania na bramkę Śląska ruszył Grzegorz Kuświk. Sytuację odważnym wyjściem ratował Mariusz Pawełek, a napastnik gospodarzy wysoko wyskoczył do góry, już w locie domagając się rzutu karnego. Sędzia Raczkowski wskazał na wykonanie stałego fragmentu gry... ale nie była to „jedenastka”, a aut bramkowy.

 

Odpowiedzią Śląska była akcja lewym skrzydłem, którą przeprowadził Dudu Paraiba. Brazylijczyk dośrodkował w pole karne na głowę Krzysztofa Ostrowskiego, a ten oddał nawet strzał, który niestety pewnie złapał imiennik „Ostrego” Kamiński. WKS nie ustawał w próbach. Swoją okazję miał również Robert Pich, ale i jego uderzenie pewnie wylądowało w rękach golkipera Ruchu. Strzelał i Droppa - tym razem niecelnie.

 

Nie wykorzystywał swoich szans Śląsk – podobnie w ataku radzili sobie i gospodarze. W 77. minucie świetnie z lewej strony pola karnego WKS-u znalazł się Roland Gigołajew, który zachował się... irracjonalnie. Z dobrej pozycji Rosjanin podawał wzdłuż linii bramkowej, a tam nie było absolutnie nikogo, kto mógłby skierować piłkę do sieci.

 

W ostatnich fragmentach gry na boisku obydwu zespołom brakowało dokładności. Gra była szarpana, Śląsk starał się coś zbudować, a Ruch liczył na kontrataki. Po jednym z nich przed polem karnym WKS-u znalazł się Grzegorz Kuświk, który niespodziewanie zdecydował się na oddanie strzału. Piłka odbiła się po drodze od jednego z obrońców zielono-biało-czerwonych i szczęśliwie wylądowała w siatce. Jak się za chwilę okazało, to fartowne dla gospodarzy trafienie okazało się przesądzające o wyniku meczu.

 

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Bramka: Grzegorz Kuświk 90.

Ruch: Kamiński - Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Surma, Starzyński – Kowalski (76 Babiarz), Zieńczuk (62 Efir), Gigołajew (82 Chovanec) - Kuświk

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Pariaba - Danielewicz, Droppa (90 Angielski) - F. Paixao, Mila, Pich - Kaczmarek (46 Ostrowski)

Żółte kartki: Kaczmarek.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również