Wydarzenia

Przez Gdynię do gwiazd

2017-08-09 21:30:00
Śląsk rozpoczyna niezwykle trudną, wymagającą i długą drogę na PGE Stadion Narodowy. Finał Pucharu Polski to odległy, ale nie niemożliwy do zrealizowania cel. Najpierw trzeba jednak skupić się na pierwszej przeszkodzie. Nie byle jakiej!
Obrońca trofeum wylosowany już w pierwszej rundzie - wspomniana droga na Stadion Narodowy zdecydowanie nie zaczyna się dla Śląska łatwo i przyjemnie. Ale łatwo w Pucharze Polski nie jest nigdy. Mało jest rozgrywek obfitujących w niespodzianki tak często, jak właśnie "turniej tysiąca drużyn", jak kiedyś nazywano zmagania o drugie co do ważności piłkarskie trofeum w naszym kraju. O zaskakujących wynikach przekonaliśmy się już w tym roku. Choćby wtedy, gdy III-ligowy Ruch Zdzieszowice wyeliminował niedawnego ekstraklasowicza - Górnika Łęczna.

Chyba najbardziej niespodziewany w poprzedniej edycji Pucharu Polski był... zwycięzca. Arka Gdynia wykorzystała teoretycznie łatwą drabinkę (bardzo teoretycznie - o czym przykonał się Śląsk, odpadając z pierwszoligowcem, Drutexem Bytovią) i dotarła do samego finału. Tam czekał poznański Lech. Faworytem decydującego starcia był rzecz jasna Kolejorz, ale - ku zaskoczeniu wielu fachowców i kibiców - lepsi okazali się podopieczni trenera Ojrzyńskiego. W nagrodę - poza okazałym pucharem - mieli okazję pokazać się na arenie międzynarodowej. I, chociaż odpadli już z pierwszym rywalem, pokazali się w nich naprawdę godnie.

Nagroda za zeszłosezonowe sukcesy może się okazać przekleństwem w obecnych rozgrywkach. LOTTO Ekstraklasa i eliminacje Ligi Europy, a teraz jeszcze Puchar Polski - liczba meczów Arkowców w ostatnich tygodniach jest bardzo duża. - Trudno mi powiedzieć, jak czuje się Arka po tak intensywnym okresie. Na pewno dla tych zawodników granie co trzy dni to nowość. My natomiast spodziewamy się najsilniejszego przeciwnika, nie kalkulujemy. Zespół trenera Ojrzyńskiego przeżył piękną przygodę w Pucharze Polski i wie, że warto się starać. Na pewno nie zabraknie walki ze strony Arki, a my musimy odpowiedzieć tym samym - mówi Jan Urban przez meczem w 1/16 finału.

Wrocławianie do meczu przystępują po remisie z Piastem w Gliwicach (1:1), a gdynianie - po bezbramkowym podziale punktów z Koroną Kielce. WKS urwanie punktów na trudnym terenie może przyjąć z umiarkowaną radością, ponieważ zespół zmagał się z plagą kontuzji. Teraz do  gry wracają już Jakub Słowik oraz Jakub Kosecki, który w Gliwicach z powodu bólu opuścił boisko już w przerwie. Dodatkowo, zespół wzmocnił Boban Jović, boczny obrońca rodem ze Słowenii, który został wypożyczony z tureckiego Bursasporu. - Znam język, znam ligę, więc był to dla mnie prosty wybór. Jestem już po obozie przygotowawczym. Liga turecka startuje w ten weekend, więc pod względem fizycznym jestem dobrze przygotowany - komentuje przeprowadzkę do Wrocławia nowy nabytek Trójkolorowych.

Śląsk w Gdyni grał bardzo niedawno, bo na inaugurację LOTTO Ekstraklasy. Niestety, fani WKS-u nie mają dobrych wspomnień z tego spotkania. Ich ulubieńcy przegrali bowiem 0:2. Szybko nadarza się okazja do rehabilitacji i rewanżu! A wyeliminowanie obrońcy trofeum to byłby wspaniały początek drogi, która może skończyć się na jednym z najpiękniejszych stadionów świata. Śląsku - przez Gdynię do gwiazd!
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również