Wydarzenia

Rieder: Wierzę, że najlepsze przede mną

2018-01-19 17:05:00
Śląsk, Wrocław, walka o pierwszą „ósemkę”, początki w wielkim Bayernie i wspomnienie Lewandowskiego. Zapraszamy do lektury wywiadu z nowym niemieckim obrońcą WKS-u Timem Riederem.
Jesteś już ponad tydzień w Polsce. Jak pierwsze wrażenia?‬
 
Tim Rieder: Bardzo dobre. Czuje się tu komfortowo i nie miałem problemów z odnalezieniem się w nowym miejscu. W dobrej aklimatyzacji pomogła mi drużyna i nie mogę na nic narzekać. Zaliczyłem dobry start w nowym otoczeniu. Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że znalazłem już mieszkanie we Wrocławiu i mogę skupić się na trenowaniu.
 
W drużynie nie masz problemu z komunikacją?
 
Nie, nie ma najmniejszego problemu z kontaktem. Rozmawiam w języku angielskim i nie mamy bariery w komunikowaniu się. Stąd też najczęstszy kontakt mam z osobami, które również na co dzień mówią w tym języku. Są to między innymi Sito i Augusto. Na pewno jeszcze uczę się imion i ksywek, ale jest dobrze.
 
Jak doszło do tego, że wylądowałeś w ‪Śląsku Wrocław‬?
 
Mój agent jest pół-Polakiem i polecał mi ten kierunek. Może nie znam dobrze tej ligi, ale słyszałem sporo dobrych rzeczy o niej. Wiem, że polskie rozgrywki prezentują dobry poziom, a ja chcę się sprawdzić w innej rzeczywistości i pokazać moje umiejętności. Widziałem mecze z waszej ekstraklasy, ale zupełnie inaczej wygląda to na treningu. Pierwsze odczucia mam takie, że gra toczy się dość szybko, a silni zawodnicy na pewno mają łatwiej na boisku.
 
Jesteś na półrocznym wypożyczeniu. Jakie cele sobie postawiłeś?
 
Na pewno chcę jak najwięcej grać w lidze, ale to zależy od tego, jak się będę prezentować w okresie przygotowawczym. Przyszedłem tu ciężko pracować. Znam charakterystykę tej ligi i wiem, że walczymy o pierwszą ósemkę. Potem tabela się dzieli i zaczynają prawdziwe emocje. Chcę pomóc drużynie w dostaniu się do pierwszej ósemki i jestem dobrej myśli.
 
Masz długi epizod w akademii Bayernu Monachium. Jak ocenisz ten czas?
 
Tak, ponad 10 lat szkoliłem się w Bayernie Monachium i był to owocny dla mnie czas. Tego klubu nikomu nie trzeba przedstawiać. Cóż, przede wszystkim rozwijałem się piłkarsko, grałem u boku bardzo dobrych piłkarzy i mogłem się od nich uczyć. Cieszę się, że mogłem tego doświadczyć, ale teraz skupiam się na tym, co przede mną.
 
A aktualnie jesteś zawodnikiem FC Augsburgu. Opowiesz o kulisach transferu?
 
Tak, oczywiście. Czułem się pewnie w Bayernie, wszystko dobrze się układało, ale niestety zastopowała mnie poważna kontuzja, bo w wieku 17 lat złamałem nogę. Czekała mnie długa rehabilitacja, a w Bayernie jest bardzo duża rywalizacja i bardzo ciężko byłoby mi wrócić do drużyny. Bayern chciał się mnie pozbyć i tak wylądowałem w Augsburgu. Mój kontrakt obowiązuje do 2021 roku.
 
Masz na koncie występy w Bundeslidze. Najciekawiej w twoim CV wygląda gra przeciwko Bayernowi, w którym gra najlepszy polski piłkarz Robert Lewandowski. Nie mogę Cię nie zapytać o niego.
 
(Śmiech) Lewandowski jest niesamowitym piłkarzem. Samo to że gra na takim poziomie w Bayernie mówi, jakim jest profesjonalistą. Miałem okazję zagrać przeciwko Bayernowi w lidze, ale źle wspominam to spotkanie. Przegraliśmy, a bohaterem meczu był Lewy. Mimo wszystko było to dla mnie jak na razie najpiękniejsze doświadczenie w mojej przygodzie z piłką.
 
Na Twoim Instagramie zobaczyłem, że wytatuowałeś sobie numer „40”. Ta liczba jest szczególna dla Ciebie?
 
Tak, to mój pierwszy "profesjonalny" numer, z którym występowałem na boisku i debiutowałem w Bundeslidze. Z tą liczbą mam dobre wspomnienia. Łącznie udało mi się zaledwie wystąpić w kilku meczach w Bundeslidze, ale wciąż wierze, że najlepsze jest przede mną. W Śląsku zdecydowałem się na numer "21". Mam nadzieję, że również z tą liczbą będę mieć dobre wspomnienia.
 
Na koniec: miałeś  okazję już zobaczyć Wrocław?
 
Tak, ale udało mi się zobaczyć tylko kilka miejsc. Większość z perspektywy samochodu. Pierwsze moje wrażenia było takie, że trafiłem do pięknego miasta. Na pewno w wolnych chwilach będę chciał je zwiedzić.
 
Autor: Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również