Wydarzenia

Rok trenera Lavički

2020-01-03 12:30:00
Trzeciego stycznia mija rok od objęcia posady pierwszego trenera przez Vitezslava Lavičkę. Razem z nim do sztabu WKS-u dołączył również Zdenek Svoboda.
- Pragnę wszystkich powitać i podziękować Śląskowi za przedstawioną ofertę. Szczerze chciałbym powiedzieć, że dla mnie to zaszczyt zostać częścią nowego projektu klubu, o tak bogatej historii. Wiem też, że Śląsk ma świetnych kibiców - takie były pierwsze słowa nowego szkoleniowca po dołączeniu do wrocławskiego klubu. Trener przejmował WKS w niełatwej sytuacji, bowiem na 14. miejscu w tabeli, z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Zadanie na rundę wiosenną było jasne - utrzymać Ekstraklasę.

 
Pod wodzą nowego trenera zespół udał się na dwa obozy przygotowawcze - najpierw na parę dni do Szklarskiej Poręby, następnie na dłuższe zgrupowanie do Turcji. W ligowym debiucie Vitezslava Lavički WKS pokonał Zagłębie Sosnowiec 2:0. Na początku kadencji czeskiego szkoleniowca wrocławianie wygrywali u siebie i przegrywali na wyjeździe. Tę serię przerwało wyjazdowe zwycięstwo z Arką. Wydawało się, że to dobry moment na odskoczenie od strefy spadkowej. I właśnie wówczas Śląsk dotknął kryzys, który objawił się pięcioma kolejnymi meczami bez zwycięstwa. Trójkolorowi po dwóch kolejkach fazy finałowej znaleźli się w strefie spadkowej. Remis z Wisłą w Krakowie oraz cztery zwycięstwa z rzędu w ostatnich spotkaniach sezonu sprawiły, że Ekstraklasa pozostała we Wrocławiu.
 
- W tych ostatnich spotkaniach chłopcy pokazali mocny charakter. I na tym trzeba budować nowy sezon. Przed nami dużo roboty. Wiemy jednak, w którym kierunku iść - zapowiadał trener po zakończeniu rozgrywek 2018/19. Nie rzucał słów na wiatr. W nowym sezonie - poprzedzonym 10-dniowym zgrupowaniem w górach, w słoweńskiej Rogli - Śląsk prezentuje się znacznie lepiej. Wygrywając dwa pierwsze mecze (plus cztery z minionego sezonu), WKS wyrównał również swój rekord sześciu wygranych meczów z rzędu w Ekstraklasie. Przez kilka tygodni wrocławianie byli również liderem tabeli.

 
-  Dla mnie najważniejsze, żeby cały czas wykonywać dobrą robotę na treningach. Drużyna nabiera pewności siebie dzięki kolejnym dobrym wynikom. Musimy jednak zachować pokorę - uspokajał trener. I znów miał rację. Po piorunującym początku WKS złapał zadyszkę, która przedłużyła się aż do ponad dwóch miesięcy bez zwycięstwa. Przełamanie znów przyszło w starciu z gdyńską Arką. Wygrana z żółto-niebieskimi zapoczątkowała passę pięciu kolejnych zwycięstw, dzięki którym WKS znów zameldował się w ścisłej czołówce tabeli. I pozostał w niej do końca roku, nawet mimo tylko jednego punktu zdobytego w trzech ostatnich meczach. Porażka z Legią była pierwszą od ponad pół roku na Stadionie Wrocław. Twierdza Wrocław, broniona przez drużynę Vitezslava Lavički, stała niezdobyta od kwietnia.
 
- Jesteśmy w trakcie drogi. Chłopcy robią dobrą robotę, zagraliśmy sporo dobrych meczów. Wiemy, czego nam brakuje, co poprawić. Drużyny w ekstraklasie są bardzo wyrównane, blisko siebie. Przed nami jeszcze bardzo ważna część sezonu, chcemy zrobić dobry okres przygotowawczy i walczyć o jak najlepsze pozycje w ostatniej fazie rozgrywek - tymi słowami trener podsumował dotychczasowe zmagania, które jego drużyna zakończyła na 4. miejscu, z jednym punktem straty do ligowego podium.

 
38 meczów, 17 zwycięstw, 9 remisów i 12 porażek (łącznie z Pucharem Polski) - tak przedstawia się bilans roku pracy sztabu szkoleniowego dowodzonego przez trenera Lavičkę. I choć w sporcie najważniejsze są wyniki i to przez ich pryzmat rozlicza się później trenerów, z pewnością czeski szkoleniowiec zyskał duży szacunek oraz sympatię wśród kibiców nie tylko ze względu na nie. Miały na to wpływ również otwartość, wielka kultura, respekt dla każdego przeciwnika, profesjonalizm w każdym calu, a także zwykła ludzka życzliwość prezentowane przez trenera.
 
Dziękujemy za rok wspólnej pracy i życzymy powodzenia oraz sukcesów ze Śląskiem Wrocław!
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również