Wydarzenia

Rywale konkretniejsi

2018-10-20 19:47:00
Wrocławianie przegrali 1:2 z Arką Gdynia w 12. kolejce LOTTO Ekstraklasy. Śląsk przeważał, częściej atakował, ale to goście byli skuteczniejsi. 110 gola w ekstraklasie strzelił Marcin Robak.
Zawieszony na trzy spotkania Piech, kontuzjowani Szczepan, Dankowski, Pawelec i Łabojko - z takimi problemami kadrowymi musiał zmierzyć się trener Pawłowski w pierwszym meczu po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji. Efektem tego w pierwszym składzie oglądaliśmy identyczne zestawienie środka pola co w pierwszym meczu sezonu (3:1 z Cracovią) oraz wysuniętego w ataku Robaka. Pierwszy raz w ekstraklasie w kadrze meczowej znalazł się niespełna 17-letni napastnik WKS-u Samiec-Talar.
 
Od pierwszych minut Śląsk odważnie ruszył do ataku, gorąco zrobiło się po strzałach Robaka czy Picha. Wrocławianie przeważali, ale gdy dochodzili pod bramkę rywali często podejmowali zbyt pochopne decyzje lub uderzali niecelnie. Po pół godzinie odpowiadać zaczęła Arka i były to odpowiedzi bardzo konkretne. Najpierw po sprawnej kontrze strzał Głową Jankowskkiego kapitalnie obronił Słowik, ale już pięć minut później bramkarz WKS-u musiał skapitulować. Spokojem, opanowaniem i dobrą techniką w polu karnym popisał się 17-letni Młyński, otwierając wynik meczu. 
 
WKS nie złożył broni po straconej bramce i jeszcze przed przerwą doprowadził do wyrównania. Rzut karny podyktowany za zagranie ręką przez Zbozienia wykorzystał Robak. Napastnik Śląska kilka dni temu po raz drugi został ojcem, a dziś po raz 110. strzelił gola w ekstraklasie. To ósme jego trafienie w tym sezonie, dzięki czemu samodzielnie wysunął się na czoło klasyfikacji strzelców.
 
Po zmianie stron błyskawicznie cios zadali goście. Znów przeprowadzili szybką kontrę, dobrym podaniem popisał się Kolev, a będący ostatnio w wysokiej formie Jankowski zapakował piłkę do bramki. To czwarty gol w trzecim meczu tego napastnika. Śląsk całą drugą połowę gonił wynik, chcąc doprowadzić do wyrównania. Pomóc miały w tym trzy zmiany przeprowadzone przez trenera Pawłowskiego - na boisku zameldowali się Farshad, Gąska i Radecki.
 
Ostatnie pół godziny gry wyglądało podobnie jak pierwsze - WKS naciskał, atakował, ale brakowało kropki nad i. Ani strzał Robaka, ani Cholewiaka, ani Augusto nie znalazły drogi do siatki. W samej końcówce wrocławianie niemal nie schodzili z połowy gości. Celne uderzenia na bramkę Steinborsa posłali Pich i Gąska, dwukrotnie świetnie interweniował jednak golkiper Arki. Zawodnicy prowadzeni przez Zbigniewa Smółkę, byłego podopiecznego Tadeusza Pawłowskiego, zdołali dowieźć korzystny wynik do ostatniego gwizdka.
 
Teraz przed Śląskiem wyjazdowy mecz przyjaźni w Legnicy. Spotkanie z Miedzią w piątek o godz. 18.


Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 1:2 (1:1)
Bramki:
0:1 - Młyński 40'
1:1 - Robak 45' (k)
1:2 - Jankowski 48'

Śląsk: Słowik - Broź, Celeban, Golla, Cotra - Augusto, Pałaszewski (76. Radecki) - Pich, Chrapek (64. Farshad), Cholewiak (74. Gąska) - Robak
Arka: Steinbors - Zbozień (73. Socha), Maghoma, Helstrup, Marciniak - Nalepa (81. Danch), Deja - Młyński (59. Siemaszko), Janota, Jankowski – Kolev

Żółte kartki: Augusto, Broź, Pich - Młyński
Sędzia: Paweł Raczkowski

Widzów: 9 195
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również