Wydarzenia

Skrzydła pragną fruwać

2018-01-29 15:00:00
„Dwa kurczaki” (jak mówią sami o sobie), czyli Jakub Kosecki i Robert Pich, ostro pracują podczas obozu na Cyprze, by wiosną skrzydła Śląska prezentowały się lepiej. Chcą tego i kibice, i sami zawodnicy, którzy z wielkim zaangażowaniem podeszli do treningów w Ayia Napie.
Dwa gole jednego, dwa drugiego – i dla obu to zdecydowanie za mało. Skrzydłowi WKS-u jesienią mieli lepsze i gorsze momenty, ale obaj z pewnością chcieliby dawać drużynie jeszcze więcej. - Na pewno wiosną chciałbym udoskonalić dośrodkowania. Zdaję sobie sprawę, że bardzo mało jesienią było ode mnie dobrych dośrodkowań. Chciałbym nad tym popracować, udoskonalić – mówi Jakub Kosecki. Również Robert Pich przyznaje, że bardzo zależy mu na lepszej grze wiosną.- Pracujemy ciężko, a że warunki są bardzo dobre, to chęci do treningu są jeszcze większe – mówi Słowak.
 
Dobre warunki, o których mówi Robert, to dobra baza hotelowa, z siłownią, basenem, ale przede wszystkim naturalne boiska, utrzymane w bardzo dobrym stanie. - Dużo lepiej trenuje się na naturalnej murawie, dlatego jesteśmy zadowoleni, że trafiliśmy w to miejsce – mówi Pich. Za dobrymi warunkami idą oczywiście wymagające treningi. Kumulacja zajęć z Trzebnicy oraz Ayia Napy powoduje, że powoli pojawia się zmęczenie. - Zaczynamy czuć w nogach te treningi. Z nami ciężka praca w Trzebnicy, teraz też mamy codziennie po dwa treningi. Ale to normalne, że ten wysiłek jest odczuwalny w mięśniach. To dobrze, że teraz wykonamy wytężoną pracę. Czasu do startu ligi jest coraz mniej, a musimy być dobrze przygotowani od samego początku – podkreśla Robert.

- Każdy trener na obozie ma własne sposoby na prowadzenie treningów, własne przemyślania, metody. Ja trenera Urbana znam bardzo dobrze, wiedziałem, czego można się spodziewać. Mi odpowiadają te treningi, jakie mamy. Są intensywne, jest praca nad siłą, wykończeniem akcji, schematy taktyczne – zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Wszystkiego po trochu. A to bardzo ważne. Codziennie mamy dwa treningi, pracujemy ciężko, a potem powrót do Wrocławia no i co? I pierwsze wyjazdowe zwycięstwo – mówi Kosa, który pierwszy obóz przygotowawczy odbył z Legią Warszawą, gdy trenerem stołecznego klubu był… Jan Urban. Jak mówi zawodnik, z racji tego, iż był to premierowy wyjazd na takie przygotowania, właśnie ten obóz pamięta najlepiej. - Według mnie wszystkie obozy wyglądają dosyć podobne, nie ma wielkich różnic między np. zeszłorocznym pobytem w Turcji. Treningi znacząco nie odbiegają, a i warunki są podobne, czy to Turcja, Cypr, czy Hiszpania. Raz, grając w Niemczech, byłem na obozie w Emiratach Arabskich, w Dubaju. Tam faktycznie było inaczej, gorąco. Tutaj jest lepsza pogoda do ciężkich treningów – zaznacza Pich.

Robert jesienią kilkakrotnie z konieczności musiał zagrać na boku defensywy, a nie swojej nominalnej pozycji – na skrzydle. Wydaje się, że wiosną (zwłaszcza biorąc pod uwagę powrót po kontuzji Dankowskiego) będzie mógł na stałe występować z boku pomocy. - Mam nadzieję, że obrońcy będą zdrowi i ja będę mógł grać na skrzydle. Zobaczymy, jak ułoży się sytuacja, ja jestem do dyspozycji trenera,  ale wierzę, że nie będzie konieczności kombinowania z ustawieniem z powodu urazów, jak w minionej rundzie – przyznaje 29 latek.

Indywidualne statystyki są mniej ważne, o czym obaj skrzydłowi nie raz mówią, ale więcej asyst i bramek bocznych pomocników, to również lepsze wyniki zespołu, a na to wszyscy w Śląsku Wrocław pracują. - Mamy takich piłkarzy, że możemy grać różnorodnie – kombinacyjnie, po ziemi, z prostopadłymi podaniami, z dośrodkowaniami. Na pewno będę również pracował nad wykończeniem akcji, aby te moje liczby były troszkę lepsze – kończy „Kosa”.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również