Wydarzenia

Śląskowi po prostu zabrakło szczęścia

2015-08-22 19:55:00
3
Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego tylko zremisowali 1:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Gracze ze stolicy Dolnego Śląska trzykrotnie strzelali w poprzeczkę i nie wykorzystali także rzutu karnego podyktowanego po faulu na Flavio Paixao. Wrocławianom zabrakło po prostu szczęścia, gdyż udowodnili, że umiejętności mają nieprzeciętne.
Początek spotkania zdecydowanie należał do podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego, a pierwszą groźną sytuację wrocławianie stworzyli już w 2. minucie meczu. Z lewej strony boiska mocno bitą piłkę w pole karne posłał Robert Pich, jednak Słowak włożył zbyt dużo siły w to podanie i piłka tylko trafiła w głowę próbującego strzelać Flavio Paixao, wychodząc poza boisko.

Kolejne zagrożenie bramki Emilijusa Zubasa przyszło w 5. minucie gry. Próbujący centrować w pole karne Dudu zagrał tak futbolówkę, że ta mogła wpaść "za kołnierz" bramkarza gości, jednak czujnością popisał się reprezentant Litwy i bez problemów wyłapał to uderzenie.

Niespełna dziesięć minut później bliski szczęścia był zastępujący w składzie Jacka Kiełba Krzysztof Danielewicz, jednak po bardzo dobrym dośrodkowaniu Kamila Bilińskiego, więcej szczęścia miał po swojej stronie bramkarz Podbeskidzia, który z trudem obronił uderzenie pomocnika Śląska.

W 14. minucie spotkania najlepszą okazję do zdobycia gola miał ponownie Krzysztof Danielewicz. Po dwójkowej akcji Danielewicz-Paixao, drugi doskonale dograł do wybiegającego na czystą pozycję Polaka, a ten atomowym uderzeniem sprawdził wytrzymałość poprzeczki. W dalszym ciągu szczęście dopisywało golkiperowi gości, jednak w 16. minucie go opuściło. Idealną górną piłkę za obronę zespołu z Górnego Śląska posłał Flavio Paixao, tę zgrabnie przyjął Robert Pich i posłał do siatki obok tym razem bezradnie interweniującego Zubasa. Wyśmienita akcja podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego udokumentowała zdecydowaną przewagę wrocławian, która cały czas rosła, a jak sie okazało po 23 minutach piłkarze Śląska zdominowali Podbeskidzie w kwestii posiadania piłki, które wynosiło na korzyść gospodarzy 67%-33%.

W 26. minucie spotkania szansę na podwyższenie wyniku miał Kamil Biliński, który otrzymał bardzo dobre podanie od bocznego obrońcy Śląska - Dudu, jednak wychowanek Śląska oddał strzał wprost w ręce bramkarza gości. Trzy minuty później bliski szczęścia był Tomasz Hołota, jednak piłka po jego strzale głową otarła się o Adu i wyszła na rzut rożny, po którym jednak nie było kolejnego zagrożenia.

W 31. minucie spotkania pierwszy celny strzał oddał zespół Podbeskidzia. Z dystansu strzelał pomocnik gości Jakub Kowalski, jednak bez problemu swoją pierwszą interwencję w tym meczu zanotował kapitan gospodarzy Mariusz Pawełek, który również minutę później nie dał szansy Damianowi Chmielowi i także strzał tego zawodnika padł łupem wrocławskiego golkipera. W odpowiedzi strzelali Dudu i Flavio, jednak zarówno jeden, jak i drugi posłał futbolówkę zdecydowanie obok bramki Zubasa. W 36. minucie spotkania stuprocentową okazję do wyrównania miał obrońca Podbeskidzia Adu, który niepilnowany znalazł się w polu karnym Śląska, jednak uderzając piłkę na siłę strzelił bardzo niecelnie. W odpowiedzi z dystansu Hołota, jednak bez problemów Zubas. 
Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie się wyrównała, jednak dobrze dyrygowany przez Tadeusza Pawłowskiego Śląsk nie pozwolił Bielszczanom skutecznie przedrzeć się pod bramkę strzeżoną przez Mariusza Pawełka.

Po pierwszych 45 minutach wrocławianie zasłużenie prowadzili z Podbeskidziem 1:0, a patrząc przez pryzmat wszystkich spotkań pomiędzy tymi zespołami rozgrywanymi w Ekstraklasie (10 meczów - 2 zwycięstwa Śląska i 8 remisów), tego meczu nie mogli po prostu przegrać.

W przerwie Bielszczanie zdecydowali się na zmianę, w miejsce bezproduktywnego Kato wszedł na plac gry były król strzelców polskiej Ekstraklasy Robert Demjan, który swoją postawą miał zdecydowanie pomóc w konstruowaniu akcji ofensywnych podopiecznych Dariusza Kubickiego - w Śląsku bez zmian personalnych po pierwszych 45 minutach. 
Niespełna 3 minuty po wznowieniu gry najświeższy zawodnik z Bielska padł faulowany w polu karnym Śląska przez Adama Kokoszkę, a sędzia Daniel Stefański bez wahania podyktował rzut karny. Do piłki podszedł bardzo doświadczony zawodnik z Górnego Śląska Marek Sokołowski i jak na kapitana zespołu przystało, pewnie wykonał jedenastkę doprowadzając do wyrównania. Rozochocone Podbeskidzie po raz kolejny dało o sobie znać w 51. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się Robert Demjan, piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z obrońców wrocławskiej drużyny, zmieniła kierunek i zmierzała w światło bramki, jednak pewną interwencją i znakomitym refleksem popisał się Pawełek.

Śląsk długo nie czekał z odpowiedzią. Minutę później na strzał zza pola karnego zdecydował się Kamil Biliński, jednak piłka już drugi raz w tym spotkaniu zatrzymała się tylko na poprzeczce bramki gości. W 56. minucie ponownie przed szansą na objęcie prowadzenia znaleźli się gospodarze. Po krótko rozegranym rzucie rożnym futbolówkę w pole karne gości posłał Dudu, jednak po główce Flavio Paixao ta przeleciała kilka centymetrów nad bramką Zubasa.

Cztery minuty później bliski zdobycia gola był rozgrywający swój 200. mecz w barwach Śląska Mariusz Pawelec. Boczny obrońca WKS-u kąśliwym strzałem lewą nogą z 17 metrów uderzył jednak minimalnie niecelnie. Kilka sekund później sędzia meczu podyktował kolejny rzut karny, tym razem dla podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. W polu karnym faulowany był Flavio Paixao, który również podszedł do jedenastki i... dał się wyczuć Emilijusowi Zubasowi, który bez problemów obronił strzał Portugalczyka.
Śląsk podrażniony początkiem drugiej połowy kolejną znakomitą okazję stworzył w 65. minucie. Bardzo dobrze pozycji spalonej uniknął grający na boku Flavio Paixao, ruszył do przodu i zdecydował się nieco wycofać futbolówkę do znajdującego się na czystej pozycji Picha. Niestety, Słowak z 14. metrów uderzył nad poprzeczką. Kilkanaście sekund później Pich znalazł się na ławce rezerwowych, a w jego miejsce na murawie pojawił się Jacek Kiełb, który zamienił się miejscami z Paixao i tuż po wejściu na plac gry już dał o sobie znać. Ruszył prawą stroną boiska, zdecydował się posłać mocno bitą piłkę po ziemi w pole karne, jednak żaden z trójki znajdujących się tam zawodników WKS-u nie zdołał skierować jej do bramki.

Kolejne minuty meczu upływały pod przewodnictwem Śląska Wrocław, jednak podopieczni Tadeusza Pawłowskiego na mocniejszy akcent swojej dominacji kazali czekać kibicom zgromadzonym na Stadionie Wrocław do 80. minuty. To właśnie dziesięć minut przed zakończeniem spotkania skrajny obrońca WKS-u Dudu zszedł do środka i zdecydował się na oddanie strzału teoretycznie słabszą, prawą nogą, a piłka po mocnym uderzeniu Brazylijczyka ponownie zatrzymała się na obramowaniu bramki. W 84. minucie ponownie bliscy objęcia prowadzenia byli gospodarze, jednak piłka ewidentnie nie chciała wpaść do bramki strzeżonej przez Zubasa. Tym razem oddający mocny strzał z dystansu Kokoszka, trafił zaledwie w głowę kolegi z zespołu Flavio Paixao. 
Końcówka spotkania, jak i cały mecz przebiegał pod dyktando podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego, jednak wynik nie uległ już zmianie. Wrocławianie pomimo licznych okazji nie zdołali zapisać na swoim koncie trzech oczek, niestety muszą zadowolić się zaledwie jednym punktem. To już dziewiąty remis w jedenastu spotkaniach rozgrywanych pomiędzy Śląskiem a Podbeskidziem.

Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (1:0)
Bramki: Pich 16 - Sokołowski 49 (k)
Śląsk: Pawełek - Pawelec (77 Zieliński), Celeban, Kokoszka, Dudu Paraiba - Hołota, Hateley - Flavio, Danielewicz, Pich (69 Kiełb) - Biliński (86 Bartkowiak)
Podbeskidzie: Zubas - Sokołowski, Kolcak, Nowak, Adu - Kowalski (83 Hiszpański), Kato (46 Demjan), Deja, Janić (76 Kołodziej), Chmiel - Szczepaniak
Żółte kartki: Zieliński, Hołota, Hateley - Adu, Kołodziej 
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 6742
 
W 62. minucie Flavio nie wykorzystał rzutu karnego (Zubas obronił)
 
Autor: Patryk Załęczny, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również