Wydarzenia

Start do zapomnienia

2017-07-16 17:19:17
Porażką 0:2 WKS zainaugurował rozgrywki 2017/18 LOTTO Ekstraklasy. W Gdyni podopieczni Jana Urbana ulegli Arce, zaliczając falstart sezonu.
Sporo było dywagacji, jak może wyglądać wyjściowy skład gości na starcie Arki ze Śląskiem. Ostatecznie okazało się, że trener Urban najbardziej zaskoczył wymieniając Michałów: grającego w sparingach Chrapka zastąpił Mak. Ustawienie z Madejem, Koseckim, Makiem, Pichem i Piechem zwiastowało ofensywne nastawianie WKS-u. Naprzeciw stanęła Arka, natchniona zdobyciem Superpucharu Polski i pokonaniem Legii.

Pierwsza połowa nie była pokazem efektownej gry w wykonaniu obu drużyn. Szczególnie początek spotkania obfitował w faule i nerwowe zagrania. Lepsze okazje miała Arka, dwukrotnie zmuszając Wrąbla do intensywnego wysiłku po strzałach z dystansu. Z czasem WKS lepiej czuł się na boisku w Gdyni i powoli przejmował inicjatywę. Ataki napędzał aktywny Kosecki, którego rywale bardzo często zatrzymywali nieprzepisowo, co uniemożliwiało rozwinięcie akcji.

Do przerwy bramek nie oglądaliśmy, choć w końcówce pierwszej połowy zielono-biało-czerwoni kilkakrotnie próbowali zaskoczyć Steinborsa. Najbliżej był Kosecki, który w 41. min wykorzystał skupioną na Piechu uwagę obrońców, wpadł z piłką w pole karne i posłał ją nieznacznie obok dalszego słupka. Równie blisko celu zaraz po zmianie stron był Piech. Napastnik otrzymał świetne podanie od Koseckiego i z kilku metrów uderzył bez zastanowienia, jednak na tyle lekko, że nie mógł zaskoczyć bramkarza. W odpowiedzi z pięciu metrów od bramki Wrąbla głową strzelał Siemaszko, przenosząc piłkę nad poprzeczką.

Po godzinie gry trener Urban zdecydował się na pierwsze zmiany w drużynie. Niestety, do jednej zmusiła go kontuzja Srnicia, którego zmienił Łyszczarz. Za Maka wszedl z kolei Chrapek. Kontuzja Serba nie była ostatnią złą informacją w tym fragmencie gry. Nieco później Arka wyszła bowiem na prowadzenie. Dośrodkowanie Marciniaka strzałem głową na gola zamienił Kun, który sprytnie uciekł spod krycia znacznie wyższych obrońców WKS-u (Kun był najniższym graczem na boisku).

Podrażniony Śląsk ruszył do odrabiania strat. Najpierw świetną akcję źle wykończył Pich, chwilę potem uderzenie Koseckiego zablokowali obrońcy. Zanim WKS skonstruował kolejną akcję, było już jednak 2:0... Niemal wszyscy piłkarze wrocławian znaleźli się na połowie rywali, a ostatnim zawodnikiem przed bramką Wrąbla był Łyszczarz. Koledzy nie pokazali się na wolnej pozycji, a młody piłkarz gości popełnił błąd i stojąc na linii środkowej nastrzelił piłką gracza rywali. Nalepa popędził w stronę bramki i w sytuacji sam na sam podwyższył wynik.

Trójkolorowi zaliczają bardzo nieudany start sezonu, ale przed zespołem Jana Urbana jeszcze 36 ligowych kolejek. Z wygrywaniem nie należy jednak zwlekać, tylko zrobić to już za tydzień. W Lubinie na graczy Śląska czekają derby z Zagłębiem. 28 lipca pierwszy mecz na Stadionie Wrocław (z Lechią Gdańsk).


Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Kun 69'
2:0 - Nalepa 78'

Arka: Steinbors - Socha, Sobieraj, Marcjanik, Warcholak, Kun, Marciniak (87. Sołdecki), Sambea, Piesio, Da Silva (46. Nalepa), Siemaszko (67. Jurado)
Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra - Srnić (61. Łyszczarz), Mak (61. Chrapek), Madej (87. Łuczak), Kosecki, Pich - Piech

Sędzia: Daniel Stefański
Żółte kartki: Kun, Sobieraj - Mak, Tarasovs
Widzów: 10 083
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również