Wydarzenia

Status quo we Wrocławiu

2020-11-07 21:47:00
Śląsk nadal niepokonany u siebie, Górnik nadal na pozycji wicelidera. Rozegrany awansem mecz 10. kolejki PKO Ekstraklasy między Śląskiem a Górnikiem Zabrze zakończył się bezbramkowym remisem.
Po dwutygodniowej przerwie WKS wrócił do gry w PKO Ekstraklasie, ale nie jak wcześniej planowano przeciwko Lechii. Spotkanie z gdańszczanami zostało przełożone, a zamiast niego Trójkolorowi awansem zmierzyli się z Górnikiem. Śląsk w przypadku zwycięstwa mógł zrównać się punktami z wiceliderem tabeli, którym był... Górnik.
 
Obie drużyny przystąpiły do meczu osłabione. W szeregach gospodarzy zabrakło zawieszonego za kartki Stigleca oraz Golli, który na ostatnim przedmeczowym treningu zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Poważna kontuzja eliminuje podstawowego stopera z gry na przynajmniej kilka miesięcy. Po stronie gości zabrakło m.in. Janży i Jimeneza, najlepszego strzelca zespołu.
 
Pierwsza połowa nie przyniosła ani goli, ani stuprocentowych okazji, choć z obu stron widać było chęci, by "napocząć" rywala. Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, ale strzał Exposito pewnie wyłapał Chudy. Później swoje szanse mieli Praszelik oraz Pich. Słowak był chyba najbliżej trafienia, ale jego uderzenie z ostrego kąta minęło słupek bramki zabrzan. Po drugiej stronie dobrą okazję miał Sobczyk (górą Putnocky), a w końcówce dwa groźne, choć niecelne, strzały posłał Masouras.
 
Spotkanie było wyrównane, a oba zespoły czyhały na błąd rywala. Wrocławianie byli blisko wykorzystania straty przeciwnika w 61. min, kiedy to po sprawnej kontrze na bramkę uderzał Pich. Niestety - bez wymarzonego skutku. Starcie na Stadionie Wrocław przypominało nieco poprzedni domowy mecz Śląska - wówczas gospodarze pokonali Jagiellonię 1:0 po golu rezerwowego Praszelika. I tym razem trener Lavička zawołał posiłki z ławki rezerwowych z nadzieją, że pomoże to rozstrzygnąć losy gry na korzyść jego drużyny. Na murawie pojawili się Pawłowski, Pałaszewski i Piasecki, a w samej końcówce również Lewkot i Cotugno. Dla Urugwajczyka był to powrót po kontuzji i pierwszy występ w tym sezonie.
 
Długimi fragmentami drugiej połowy konkretniejsi byli piłkarze trenera Brosza. Ich strzały były bliższe celu, jednak nie na tyle, by piłka ostatecznie znalazła się w siatce. Z biegiem minut Śląsk starał się coraz mocniej przenosić ciężar gry na połowę zabrzan. W samej końcówce dobre okazje mieli Pich i Piasecki, ale ani oni, ani żaden inny zawodnik na boisku nie znalazł dziś drogi do bramki. Ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami.
 
Remis utrzymuje wrocławian w górnej części tabeli, ale nie daje upragnionego awansu do czołowej trójki. Górnik utrzymuje się na pozycji wicelidera. Przed zespołem WKS-u teraz kolejna przerwa w ligowych zmaganiach - tym razem spowodowana zgrupowaniami reprezentacji narodowych. Do gry Śląsk wróci 20 listopada, nadrabiając zaległy mecz w Gdańsku z Lechią.

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0:0
Bramki:

Śląsk: Putnocky - Pawelec (83' Cotugno), Puerto Tamas, Celeban - Sobota (75' Pałaszewski), Mączyński, Musonda (68' Pawłowski), Praszelik (83' Lewkot), Pich - Exposito (75' Piasecki)
Górnik: Chudy - Wiśniewski, Rostkowski (69' Wojtuszek), Paluszek, Evangelou, Massouras (69' Ściślak), Manneh (86' Bainović), Nowak, Prochazka, Sobczyk (63' Ryczkowski), Krawczyk (85' Michalski)

Żółte kartki: Piasecki, Puerto, Mączyński - Manneh, Wojtuszek
Sędzia: Paweł Raczkowski
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również