Wydarzenia

Trzy razy Śląsk!

2019-11-08 19:47:00
Mamy trzecie kolejne zwycięstwo Śląska Wrocław! WKS pokonał na wyjeździe ŁKS 1:0 po samobójczej bramce Sobocińskiego (akcja Płachety). Wrocławianie wygrali minimalnie, ale całkowicie zasłużenie. Dzięki trzem punktom Trójkolorowi - przynajmniej na jakiś czas - zostali liderem PKO Ekstraklasy!
Trzeci kolejny mecz WKS rozpoczął w niezmienionym składzie. Poprzednie dwa - z Arką i Wisłą Płock - przyniosły zwycięstwa, na które i tym razem liczyli podopieczni trenera Lavicki. Zmiany widoczne były jedynie na ławce rezerwowych, gdzie Cholewiak zastąpił Szczepana, a Bargiel - który po raz pierwszy znalazł się w kadrze meczowej - Hołownie.
 
Spotkanie lepiej zaczął Śląsk, później na chwilę do głosu doszedł ŁKS, który lepszy fragment gry zakończył... bramką samobójczą. Kontrę gości bardzo dobrze rozpoczął Łabojko, ale największe słowa uznania należą się Płachecie. Skrzydłowy przebył z piłką kilkadziesiąt metrów i mocno dośrodkował w pole karne. Tam niefortunną interwencją "popisał się" Sobociński, pełniący dziś rolę kapitana gospodarzy, kierując piłkę do własnej bramki.
 
Po strzeleniu gola wrocławianie nie spuścili z tonu. I chociaż ŁKS miał swoje pojedyncze dobre akcje - zakończone strzałami Kujawy i Ramireza - to Śląsk był bliższy zdobycia drugiej bramki. Dwukrotnie zrobiło się groźnie po akcjach Brozia, zamieszanie w polu karnym robili też skrzydłowi. Najbliżej trafienie był Exposito, który po świetnym wyłożeniu piłki od Picha powinien podwyższyć prowadzenie, pudłując jednak z doskonałej pozycji.
 
Po zmianie stron ŁKS pokazał więcej swoich atutów, z których jest znany w tym sezonie. Dłużej utrzymywał się przy piłce i starał się rozgrywać swoje akcje cierpliwie, na połowie rywala. Poza mocnym strzałem Ramireza, który wybronił dobrze ustawiony Putnocky, większego zagrożenia jednak nie było.  Po około kwadransie Śląsk zdołał odsunąć grę dalej od własnego pola karnego, ale brakowało strzałów i groźnych dośrodkowań - takich, jak w pierwszej połowie.
 
Dziesięć minut po wejściu na boisku (zastąpiwszy Exposito) dobrą okazję do podwyższenia prowadzenia miał Cholewiak. Świetnie szybką akcję rozegrał Mączyński z Broziem, a Cholewiak wpadł w pole karne i uderzył lewą nogą. Niestety, zrobił to odrobinę za późno i strzał zablokowali defensorzy ŁKS-u. Czując zbliżający się koniec meczu i widmo porażki, łodzianie ruszyli jeszcze do ofensywy. Ambitna i agresywna walka w defensywie zawodników Śląska nie pozwoliła im jednak na wiele. Tego dnia WKS był drużyną lepszą i chociaż zwyciężył po bramce samobójczej, z pewnością zwyciężył jak najbardziej zasłużenie.
 
Śląsk, dzięki wygranej w Łodzi, wskoczył na pozycję lidera PKO Ekstraklasy. Co prawda wrocławianie mogą ją stracić jeszcze w piątkowy wieczór (o ile Piast pokona Jagiellonię), ale na pewno utrzymają miejsce w czołówce i na półmetku rundy zasadniczej będą mieć pewną pozycję w górnej ósemce ligi. Teraz przed piłkarzami przerwa od rozgrywek ligowych, spowodowana meczami reprezentacji narodowych, a powrót do walki o punkty 24 listopada. W niedzielę, o godz. 17:30, WKS podejmie na Stadionie Wrocław Wisłę Kraków. Zapraszamy do dopingu! Bilety TUTAJ.


ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)
Bramki:
13' Sobociński (s)

ŁKS: Malarz - Grzesik Juraszek, Sobociński, Klimczak, Pyrdoł (67' Lopez), Kalinkowski, Trąbka, Srnić, Ramirez, Kujawa (72' Radionov)
Śląsk: Putnocky - Broź, Golla, Puerto, Stiglec - Łabojko, Mączyński, Chrapek (89' Gąska), Pich, Płacheta (82' Samiec-Talar)- Exposito (60' Cholewiak)

Żółte kartki: Srnić, Malarz, Trąbka - Łabojko, Putnocky, Mączyński
Sędzia: Krzysztof Jakubik
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również