Wydarzenia

Urban: To będzie twardy mecz

2017-11-17 12:00:00
Długie i ciekawe spotkanie z dziennikarzami ma za sobą Jan Urban. Trener odpowiadał na pytania przed meczem z Arką Gdynia.
Jan Urban: Sito do nas wraca. Co do Bobana Jovicia – pojechał na kolejne konsultacje. W takich sytuacjach, kiedy kontuzja się przedłuża, trzeba szukać rozwiązania w innych miejscach. Nie mogę więcej powiedzieć, nie jestem lekarzem. Trwa to zdecydowanie za długo. Ale piłkarz mówi, że gdy zaczyna trenować, po prostu go boli.

Nie wiem, u jakiego trenera Augusto miałby wysokie notowania, jeśli Djordje jest w wysokiej formie i gra dobrze. Niekiedy to wygląda tak, jak u bramkarzy. Ktoś jest numerem „1”, a drugi czeka na swoja szansę. Czasem czeka na cały sezon, czasem dostanie okazję zagrać w pucharze krajowym. Augusto jest zdrowy i teraz może mieć swoją szansę. Czasem nieszczęście jednego jest szczęściem dla innego. A to, jak będzie teraz grał, zależy tylko od niego.



Każdy mecz to inna historia. Nie podchodzę do tego, że musi być jakiś rewanż. Te mecze z Arką, za mojej kadencji, są często ciekawe, interesujące, agresywne. Oni lubią grać agresywnym pressingiem, starają się korzystać ze stałych fragmentów gry. Mają do tego warunki, wysokich zawodników, dobrze grających głową. Jesteśmy sąsiadami w tabeli, zaczynamy drugą rundę, a w drugiej rundzie trudniej o punkty zespołom z dolnych rejonów tabeli. Szkoda tego przegranego meczu w Pucharze Polski, bo zamknął nam on fajną drogę.
Żartowaliśmy, że wreszcie wygraliśmy na wyjeździe. Ale to był oczywiście tylko sparing z Wisłą Kraków. Szczerze powiem, że to był bardzo przeciętny mecz. Dosyć eksperymentalne składy, choć nasz był bardziej zbliżony do tego „ligowego”. Dobrze, że podtrzymaliśmy rytm meczowy, ale widowisko było mocno przeciętne. Nie mieliśmy wielu alternatyw, by testować ustawienie w sparingu. Pojechaliśmy okrojonym składem. Celem nie było to, bym ja podjął decyzję, kto zagra w lidze. Na pewno to spotkanie pomogło Augusto, on długo nie grał i taka okazja może mu ułatwić odzyskanie dobrej formy.

Liczba punków nie jest dla mnie rozczarowaniem. Gdybyśmy mieli 2-3 punkty więcej byłoby lepiej. Ale mnie najbardziej martwiły kontuzje. Wiedziałem, że jak wypadnie nam jeden-dwóch piłkarzy na niektórych pozycjach, to robią się problemy. Nie mówiliśmy, że gramy nie wiadomo o co. Mówiliśmy o tym, że interesuje nas górna ósemka. Jesteśmy teraz na granicy tej strefy i jest w miarę ok. W końcówce rundy wszystko nam się trochę posypało, w pewnym stopniu na własne życzenie. W Płocku daliśmy rywalom prezent, jakich nie można dawać. W Kielcach ustawiliśmy mecz rzutem karnym, którego nie powinno być. Po spotkaniu z Legią i Lechem niektórzy zaczęli bujać w obłokach. Ale w polskiej lidze można zdobyć punkty z drużynami z czołówki, a stracić przeciwko drużynom z dołu tabeli. Oceniłbym jednak tę rundę pozytywnie, choć pewnie nie wszyscy tak ją ocenią.

Śląsk latem był bardzo aktywny na rynku transferowym, ale z oczywistych względów. Odeszło od nas tak wielu piłkarzy, że wiadomym było, iż musimy sprowadzić dużo nowych zawodników. A i tak kadrę mamy dość wąską. A gdy dochodzą kontuzję, to sami widzimy, że robią się problemy, jak teraz z linią obrony. My zaczynaliśmy w ogóle sezon już z kontuzjami: Kokoszki i Dankowskiego. Czy chcemy wzmocnić drużynę zimą? Oczywiście, że tak. Zobaczymy, na ile nam pozwolą możliwości ekonomiczne i sytuacja zawodników, którzy nas interesują. Czasami rozmawiasz z piłkarzem, jest dobrze, a w ostatniej chwili on wybiera inną opcję. Ale będziemy się starać uzupełnić kadrę, np. w linii obrony, bo tutaj wyglądamy słabo. Trudno powiedzieć, kiedy do pełni formy wrócą Dankowski i Kokoszka, którzy mieli naprawdę poważne, długie kontuzje. Dobrym przykładem jest Kamil Vacek. Nie miał kontuzji, ale nie grał blisko rok i sporo trwa, zanim wróci do swojej wysokiej dyspozycji. Z kontuzjowanymi piłkarzami jest tak, że nie wystarczy,  że wrócą do zdrowia. By grać, trzeba być w dobrej formie, a nie tylko wyleczyć kontuzje.



W Akademii widać dobrą pracę Tadeusza Pawłowskiego, który wszystko składa w całość i są już pierwsze tego efekty. Wyróżniający się zawodnicy z rezerw i Centralnej Ligi Juniorów na pewno dostaną szansę, ale ja jestem zdania, że wszystko w swoim czasie. Piłka młodzieżowa szybko się zmienia. Same powołania do reprezentacji nie gwarantują, że dany zawodnik zrobi karierę. Dla mnie takim wyznacznikiem jest, jak zawodnik gra i trenuje z I zespołem, jak radzi sobie ze stresem i emocjami.

Każdy piłkarz ma inny charakter. To nie znaczy, że jeden jest lepszy, a drugi gorszy... Popatrzcie na Wrąbla. Cichy, spokojny, ale konsekwentnie robi progres. Nie jest łatwo dyrygować Celebanem, czy Pawelcem, ale jakaś hierarchia na boisku musi być. Chodzi o to, by sobie nawzajem pomagać. Z kolei Konrad Poprawa ma niesamowite możliwości fizyczne. Jest takim turem, że niedługo przeskoczy poziom Piotrka Celebana. Przed nami długi okres przygotowawczy i będziemy się przyglądać naszej młodzieży. Na koniec każdego zweryfikuje boisko. 
Autor: Jędrzej Rybak, Michał Krzyminski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również