Wydarzenia

W poniedziałkowych gazetach o Śląsku Wrocław

2016-02-08 09:30:00
Zapraszamy na tradycyjny poranny przegląd prasy. Z poniedziałkowych gazet wybraliśmy najciekawsze informacje dotyczące Śląska Wrocław i jego zawodników.

Przegląd Sportowy - Wyjdziemy z tego bagna razem (wywiad z Mariuszem Pawełkiem)

 

Zaczyna pan odczuwać upływający czas?  

Gdy byłem młodszy, nie zwracałem tak uwagi na zdrowie. Łykałem środki przeciwbólowe, nie zważając na to, że mają ogromny wpływ na koncentrację podczas treningów, meczów. Rzadko się o tym mówi, ale to poważny problem. Poza tym takie tabletki są niebezpieczne. Gdy się je weźmie, podczas meczu nie czuć bólu, ale jak środek przestaje działać, to okazuje się, że uraz się powiększył. Teraz naprawdę dbam o siebie. Jeśli porządnie potrenuję, to jeszcze będzie ze mnie pożytek. (…)

 

Rozważał pan odejście ze Śląska?

Miałem propozycje, głównie z drugiej ligi tureckiej. Do dziś szanują mnie w tym kraju. Nie pojechałem tam dwa razy tylko po to, by zarobić, choć wiadomo, że to też jest ważne. Szczególnie gdy kariera zbliża się ku końcowi. Po Polonii, gdzie nie dostawałem pensji przez 10 miesięcy, gra w Turcji była dla mnie wielkim odbiciem. Nie bałbym się wyjazdu do tego kraju. Nie brałem jednak pod uwagę odejścia. Dałem słowo działaczom i trenerowi, że zostanę. Wpierniczyliśmy się w to bagno razem i razem będziemy z niego wychodzić. No chyba, że zgłosiłby się po mnie ktoś z zagranicy i złożył taką ofertę, że zadowolony byłbym i ja, i Śląsk. 

 

Gazeta Wrocławska - Morioka przestawia się na ruch prawostronny

 

Ryota Morioka aklimatyzuje się we Wrocławiu. Musi na przykład przyzwyczaić się do europejskich dróg, czyli ruchu prawostronnego. Mało kto wie, że w Japonii na co dzień jeździ się tak jak w Anglii - lewą stroną jezdni. Przyzwyczajony do takiego systemu Morioka bal się zmieniania biegów nie lewą, lecz prawą ręką. Problem udało się rozwiązać.  W weekend otrzymał od firmy Toyota Bielany Nowakowski hybrydową Toyotę Auris z automatyczną skrzynią biegów. Marka nie jest przypadkowa - wszak to japoński samochód. Ma pomóc w aklimatyzacji. Z salonu do wynajętego mieszkania Japończyk dojechał już sam.

 

Słowo Sportowe - Wielka niewiadoma

 

We Wrocławiu nikt nie dopuszcza do siebie myśli o spadku z ekstraklasy. Fakty są jednak takie, że drużyna ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, a w przerwie zimowej w jej kadrze zaszło kilka istotnych zmian. Możliwości odmienionego zespołu dziś są wielką niewiadomą. (…)

 

Spore nadzieje wywołuje natomiast we Wrocławiu osoba najbardziej medialnego chyba transferu Śląska tej zimy, Po raz pierwszy w historii w szeregach „Wojskowych” pojawił się bowiem Japończyk – Ryota Morioka. Nowy rozgrywający Śląska uchodzi za jednego z najlepszych ofensywnych pomocników. I, co ciekawe, ofertę z Wrocławia przedłożył nad te z wyżej notowanych lig europejskich, a konkretnie z belgijskiej ekstraklasy i hiszpańskiej drugiej ligi. Czy będzie to zawodnik co najmniej na miarę Sebastiana Mili? Z odpowiedzią na to pytanie jeszcze się wstrzymajmy, chociaż w sparingach prezentował się bardzo obiecująco.

 

Fakt - Cała drużyna czuła niesmak

 

- Decyzja o odsunięciu Flavio Paixao za podpisanie kontraktu z Lechią nie jest jednoosobowym pomysłem prezesa czy trenera. To jest sprawa pewnego porządku w szatni. Drużyna była zniesmaczona tym co zrobił - mówi nowy dyrektor Śląska Wojciech Błoński (44 l.). Co ciekawe, na razie Flavio zrobił niewiele, żeby pokazać sportową złość. W sobotę był jednym z najgorszych zawodników rezerw w sparingu z czwartoligową Pogonią Oleśnica, przegranym 1:4. - Gdyby decyzja o jego odsunięciu zależała jednoosobowo ode mnie, byłbym równie stanowczy. Zgoda, przepisów nie złamał, ale to Śląsk go wypromował po półrocznej przerwie od piłki i problemach z jego poprzednim klubem z Iranu. Płacił mu regularnie pensję. Na koniec dał dłuższy urlop na załatwianie spraw prywatnych, a ten spożytkował go na negocjacje z Lechią - mówi Błoński.

 

Nowy dyrektor klubu z Oporowskiej w latach dziewięćdziesiątych grał w koszykarskim Śląsku, z którym zdobył cztery mistrzostwa Polski. Na swoje nazwisko w futbolu dopiero pracuje.

 

- Pomysł mojej osoby na stanowisku dyrektora nie przyśnił się właścicielom klubu wczoraj. Plan pracy miałem ułożony od wielu miesięcy. Nie chcę epatować tym, co zrobiłem dwadzieścia lat temu, bo wielkimi graczami tamtego Śląska byli Williams czy Zelig, nie Błoński. Ale wiem na czym polega team building. Będę dążył do tego, by Śląsk był klubem ludzi, którzy utożsamiają się ze swoim miejscem pracy - dodaje dyrektor.

Autor: Mateusz Kondrat

Zobacz również