Wydarzenia

Historia: Awans do ekstraklasy w 1964 roku

2016-11-01 20:20:00
Drugi odcinek naszego cyklu to pierwszy w historii klubu awans do ekstraklasy w 1964 roku. Poznajcie lepiej drużynę trenera Władysława Giergiela!

Po awansie do II ligi w 1956 marzeniem kibiców Śląska była promocja ich ulubieńców do ekstraklasy. Wojskowi blisko tego sukcesu byli już w sezonach 1957 i 1958. Do ekstraklasy awansował wówczas tylko zwycięzca każdej z dwóch grup II ligi, zaś wrocławianie zajmowali 2. miejsce.

W kolejnych sezonach Śląsk był czołową drużyną zaplecza ekstraklasy, jednak awans był poza jego zasięgiem. Trzon drużyny stanowili zawodnicy odrabiający w Śląsku służbę wojskową, którzy po jej ukończeniu z reguły wracali do swoich macierzystych klubów. Stąd duża rotacja w składzie wrocławian, która z pewnością nie ułatwiała pracy kolejnym szkoleniowcom Śląska.

Nowe porządki w lidze


Na początku 1962 roku trenerem WKS-u został były piłkarz krakowskiej Wisły- Władysław Giergiel, który przejdzie do historii naszego klubu, wprowadzając go dwa lata później do ekstraklasy. Sezon 1962 był szczególny ze względu na zmianę systemu rozgrywek ligowych w Polsce. Chodziło o przejście z systemu wiosna - jesień na system jesień-wiosna, którym grała i gra większość lig europejskich. Zatem cały sezon musiał się skończyć w połowie roku tak, aby jesienią rozpocząć pierwszą rundę nowego sezonu - trwał więc tylko nieco ponad trzy miesiące. Rozgrywki tego skróconego sezonu 1962 podopieczni Giergiela skończyli ostatecznie na trzecim miejscu.



Posiłki z wojska


Runda jesienna sezonu 1962/63 nie była dla Śląska udana. WKS zdobył tylko 11 punktów i zajmował odległą 14 lokatę. Po raz pierwszy od występów w II lidze w 1957 roku, nasi piłkarze zajmowali tak niską pozycję na koniec pierwszej rundy rozgrywek. Niektórzy obawiali się, że sezon ten może skończyć się spadkiem do III ligi. Przed rundą rewanżową Śląsk jednak solidnie się wzmocnił, pozyskując ponad dziesięciu zawodników odbywających służbę wojskową. Wśród nowych graczy, dwaj później poważnie zapiszą się w historii klubu, pomocnik Władysław Żmuda, który przyszedł do Wrocławia ze Slavii Ruda Śląska i obrońca Władysław Poręba z Bielawianki.

Na wiosnę podopieczni Giergiela zagrali o klasę lepiej, uzyskując 21 punktów i kończąc rozgrywki na szóstym miejscu. W ostatniej kolejce WKS na Stadionie Olimpijskim zremisował 1:1 z Unią Racibórz. Remis ten pozwolił gościom cieszyć się z awansu do ekstraklasy. Wśród piłkarzy i przybyłych do stolicy Dolnego Śląska kibiców Unii wybuchła eksplozja radości. Za rok na tym samym stadionie awans będzie fetować Śląsk.

Zespół Giergiela pisze historię


Sezon 1963/64 okazał się przełomem w historii klubu. Trener Giergiel w sierpniowym wywiadzie dla katowickiego Sportu stwierdził, że jeśli jego drużyna zajmie w rozgrywkach II ligi miejsce w pierwszej szóstce, to będzie to dla niej dużym osiągnięciem. Szkoleniowiec podkreślał, że dysponuje bardzo młodym zespołem, najmłodszym w całej lidze. W przerwie letniej drużyna została poważnie osłabiona, gdyż odeszli z niej dwaj najbardziej doświadczeni gracze: Antoni Rogoza i Tadeusz Łuczak. Na inaugurację rozgrywek Śląsk wygrał 2:0 w Gdańsku z Lechią. Bramki dla naszego zespołu zdobyli Hubert Skowronek i Paweł Śpiewok. Bardzo dobre zawody zagrali też Walenty Czarnecki i nowy kapitan drużyny Władysław Żmuda I. W połowie września w wojskowych derbach Śląsk zwyciężył 3:0 na Oporowskiej Lubliniankę, która przed tym meczem była liderem tabeli. W 11. kolejce podopieczni Giergiela po golu Józefa Klimzy pokonali 1:0 w Katowicach Rapid Wełnowiec i to oni zajęli fotel lidera, nie oddając go już do końca rozgrywek.

Śląsk wystąpił w tym pojedynku w eksperymentalnym składzie bez Czarneckiego, który tego dnia brał ślub. W ostatnim meczu rundy jesiennej wrocławianie zremisowali bezbramkowo w Częstochowie z miejscowym Rakowem. Śląsk dopingowało pod Jasną Górą ponad 2 tysiące kibiców z Wrocławia. Podopieczni Giergiela utrzymali pierwsze miejsce w tabeli mając na koncie 22 „oczka”. Na drugim miejscu był Zawisza Bydgoszcz z takim samym bilansem punktowym, lecz gorszym bilansem bramkowym od Śląska, a za tym wojskowym duetem ze stratą trzech punktów uplasowała się Cracovia. Przed rundą rewanżową Śląsk pozyskał, na czas służby wojskowej, utalentowanego bramkarza Polonii Bytom Piotra Brola, który szybko wskoczył do pierwszej drużyny Śląska.



Wiosną jak po swoje

Nasi piłkarze wiosną grali koncertowo. A rozpoczęli tą rundę od dwóch zwycięstw u siebie z Lechią Gdańsk 2:0 i Stalą Mielec 3:0. Następnie zremisowali bezbramkowo w Bydgoszczy z Polonią i wygrali w Krakowie 2:0 z Wawelem oraz na Oporowskiej także 2:0 z Cracovią. W kwietniu służbę wojskową skończył Hubert Skowronek, ale postanowił zostać we Wrocławiu, na co początkowo uzyskał zgodę swojego poprzedniego klubu Piasta Gliwice. Znacznie wzmocniło to drużynę, która mogła liczyć na tego zawodnika w decydujących o awansie meczach w końcówce sezonu.

W 24. kolejce w meczu na szczycie Śląsk pewnie 2:0 pokonał u siebie Zawiszę. Po wygranej we Wrocławiu 3:2 z Rakowem Częstochowa i bardzo ważnym zwycięstwie 3:0 (2 bramki Kulika) w Poznaniu nad Lechem po 27. kolejkach wrocławianie prowadzili w rozgrywkach II ligi z przewagą aż 6 punktów nad duetem Start Łódź – Zawisza Bydgoszcz (za zwycięstwo przyznawano wówczas 2 punkty).


Złota główka Blauta


W kolejnej serii spotkań 6 czerwca 1964 r. WKS podejmował na swoim stadionie przy ul. Oporowskiej w spotkaniu na szczycie wicelidera z Łodzi. Do postawienia kropki nad „i” Śląskowi brakowało tylko jednego punktu. Spotkanie było bardzo zacięte i wyrównane. W łódzkiej jedenastce w tym pamiętnym meczu wystąpił Wojciech Łazarek – późniejszy selekcjoner reprezentacji Polski i trener Śląska. Dopiero na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego gol głową Zygfryda Blauta przesądził o wygranej w tym spotkaniu, która dawała tak długo oczekiwany awans do ekstraklasy. Wrocławscy działacze byli tak pewni tego sukcesu, że informacje o promocji do I ligi i gratulacje dla naszych piłkarzy oraz trenera Giergiela zamieścili już w programie przedmeczowym, gdzie awansu życzono także graczom z Łodzi. Ostatecznie przegrana Startu w tym meczu przyczyniła się do awansu drugiego wojskowego klubu – Zawiszy Bydgoszcz.

27 czerwca na Stadionie Olimpijskim Śląsk w ostatniej kolejce zremisował 1:1 z GKS Katowice. Mecz ten nie miał już jednak żadnego znaczenia dla układu tabeli, a po tym spotkaniu zorganizowano uroczystą fetę z okazji historycznego awansu. Bilans Śląska w tym sezonie był znakomity. U siebie wrocławianie wygrali wszystkie mecze, poza kończącym rozgrywki meczem z Katowicami. Na wyjeździe wojskowi wygrali 5 gier, 7 zremisowali, ponosząc zaledwie 3 porażki (w Mielcu ze Stalą 0:1, w Wałbrzychu z Górnikiem 0:3 i w Lublinie z Lublinianką 0:1). Zdobyli 41 bramek, tracąc tylko 14! Najskuteczniejszym piłkarzem naszego klubu był Paweł Śpiewok - strzelec 10 bramek.


Teskt ukazał się w 14 (133) numerze magazynu "Wokół Śląska".



Autor: Krzysztof Mielczarek, Fot. Archiwum klubu

Zobacz również